Mówi: | Jerzy Kurella |
Funkcja: | Doradca zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego ds. projektów energetycznych |
Memorandum w sprawie „Jamału II" może być pulapką zastawioną na Polskę
Tzw. Jamał II to walka Rosji o energetyczne wpływy w regionie – uważa Jerzy Kurella, ekspert ds. energetyki. Jego zdaniem, dla Polski bardziej racjonalnym scenariuszem wydaje się być wybudowanie gazociągu z Norwegii przez Danię do naszego kraju. I to jak najszybciej, bo rozbudowa infrastruktury gazowej połączonej z europejskim rynkiem jest koniecznością, nie tylko z powodu wiszących nad Polską drastycznych unijnych kar finansowych. To niezbędne do stworzenia konkurencyjnego rynku i wzmocnienia pozycji konsumentów – podkreśla ekspert.
– Budowa każdego nowego gazociągu jest istotna dla polskiego rynku gazowego, dla odbiorców końcowych, dla przedsiębiorstw handlujących gazem oraz dla firm, w przypadku których ten surowiec jest istotnym elementem produkcji, gdyż zwiększa bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i dostępność do alternatywnego źródła energii. A co za tym idzie powoduje większą konkurencję i prowadzi do obniżki cen energii – tłumaczy Jerzy Kurella, doradca zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego ds. projektów energetycznych w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria.
Podkreśla, że strategicznym zadaniem Polski powinna być budowa infrastruktury przesyłowej i interkonektorów na granicy zachodniej i południowej, tak aby jak najściślej połączyć polski system gazowniczy z europejskim.
– Wydaje się również, że racjonalnym byłoby powrócenie do koncepcji budowy gazociągu z Norwegii, przez Danię, do Polski. Kiedyś terminal LNG dla niektórych był mrzonką, dziś kolejne źródło dywersyfikacji dostaw gazu do Polski i tej części Europy może się okazać w przyszłości realne – dodaje.
Rozbudowanie infrastruktury gazowej jest konieczne także dlatego, że Polska ma wieloletnie opóźnienia we wdrażaniu unijnych dyrektyw dotyczących gazu ziemnego, w tym przede wszystkim zapisów dotyczących liberalizacji rynku i utrzymywania regulowanych cen gazu dla odbiorców komercyjnych.
– Należy pamiętać, że propozycje Gazpromu to element gry politycznej i są pochodną strategicznych interesów państw i globalnych koncernów. Tak też trzeba traktować memorandum między gazowym gigantem a polską spółką EuRoPol Gaz – zaznacza Jerzy Kurella.
Powrót do koncepcji „Pieremyczki”
Co więcej tzw. „Jamał II" nie ma nic wspólnego z Jamałem II, który miał być drugą nitką w stosunku do gazociągu Jamal I wynikającego z Kontraktu Jamalskiego i umów zawartych pomiędzy Polską a Rosją oraz pomiędzy PGNiG a Gazpromem. Ta nitka łączy system Rosji i Niemiec.
– Druga nitka gazociągu jamalskiego, o którą Polska zabiegała na początku XXI wieku, miała przebiegać równolegle do pierwszej nitki gazociągu i tak też były prowadzone inwestycje EuRoPol Gaz – przypomina ekspert.
Natomiast najnowsza rosyjska propozycja to powrót do koncepcji tzw. „Pieremyczki”, czyli połączenia gazowego promowanego przez Gazprom jeszcze w latach 90-tych. Miało ono przebiegać przez Polskę, Słowację i Węgry na Zachód, by omijać Ukrainę, która w latach 80-tych stała się głównym krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu.
– Jeśli chodzi o kwestie biznesowe, projekt mógłby być potencjalnie korzystny dla Polski ze względu na możliwość pobierania opłat tranzytowych za przesył paliwa. Jednak warstwa polityczna dotycząca gry poważnych graczy, jakim jest Gazprom i Rosja, powoduje, że powinniśmy spojrzeć na tą inicjatywę z dużą ostrożnością. To nie znaczy, że projekt musimy odrzucić a priori jako niedobry dla Polski. Natomiast musielibyśmy więcej wiedzieć, jakie były założenia, które jemu przyświecały – podkreśla Jerzy Kurella.
Ekspert dodaje, że propozycja przebiegu tzw. „Jamału II” zaburza układ korytarzy gazowych północ-południe.
– Z planami powstania tego gazociągu może wiązać się pewna pułapka: czy mówimy tylko i wyłącznie o infrastrukturze, czy również z budową tego gazociągu wiążą się plany związane z odbiorem gazu – mówi doradca zarządu BGK.
Gdyby okazało się, że budowa gazociągu wiąże się z odbiorem przez Polskę surowca, który byłby przesyłany tą nitką, to oznaczałoby dalsze pogłębienie uzależnienia się od dostaw z Rosji. Zwłaszcza w sytuacji zastosowania zasady „take or pay", z jaką mamy do czynienia w Kontrakcie Jamalskim.
– Uzależnilibyśmy się jeszcze mocniej od Gazpromu bądź potencjalnie od innych graczy z rynku rosyjskiego jak Rosnieft czy Novatek, którzy mogliby wykorzystać swoje przepustowości na Jamale I do dostarczenia gazu dla swoich klientów lub spółek zależnych. Rosnieft i Novatek to kolejne istotne spółki funkcjonujące na rosyjskim rynku gazowniczym, które w ciągu najbliższych lat będą miały większe znaczenie niż Gazprom – mówi Jerzy Kurella.
Walka o dominację w regionie
Drugi scenariusz również nie wydaje się korzystny dla Polski.
– Jeśli byłby to wyłącznie gazociąg tranzytowy, mogłoby się okazać, że Polska nie będzie miała nic do powiedzenia, jeśli chodzi o transport i przesył błękitnego paliwa do innych krajów europejskich. I jako państwo moglibyśmy zostać wyizolowani z rynku gazowego. Istnieje zagrożenie, że po wybudowaniu tego typu gazociągu, mogłoby nastąpić wyłączenie z użytkowania dotychczasowego gazociągu Jamał I. Jest to jeszcze większe ryzyko niż pobór surowca na zasadach rynkowych z gazociągu nazwanego roboczo Jamał II – przestrzega Kurella.
Czytaj także
- 2025-03-14: S. Cichanouska: Białorusini żyją jak w gułagach z czasów stalinowskich. Jednak nie poddają się mimo represji i brutalności reżimu
- 2025-03-24: Odsetki to za mało. Parlament Europejski chce, by zamrożone rosyjskie aktywa stopniowo wspierały Ukrainę
- 2025-03-11: Jerzy Owsiak: Polskie firmy potrzebują, aby państwo im nie przeszkadzało w prowadzeniu biznesu. Ważne jest też zaufanie i ograniczenie biurokracji
- 2025-03-05: Biznes coraz chętniej angażuje się w działania społeczne. To ważny partner dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
- 2024-12-18: Rekordowa pożyczka z KPO dla Tauronu. 11 mld zł trafi na modernizację i rozbudowę sieci dystrybucji
- 2024-12-02: M. Wąsik: Potrzeba twardej reakcji UE na uszkodzenie kabli na Bałtyku. To element wojny hybrydowej
- 2024-10-28: Firmy zainteresowane udziałem w odbudowie Ukrainy z nowym instrumentem wsparcia. Na początku 2025 roku ruszą preferencyjne pożyczki
- 2024-03-28: Poparcie Europejczyków dla Ukrainy pozostaje silne. Bardziej kontrowersyjna jest kwestia jej wejścia do NATO
- 2024-02-23: Jerzy Stuhr: Kończę swoją karierę teatralną i pedagogiczną. Już nie wyjdę na scenę, ale jeszcze mam ciągotki filmowe
- 2024-02-27: Jacek Braciak: Pasjonuję się historią i czytałem różne książki o Stalinie. W spektaklu „Geniusz” nie chciałem go ani bronić, ani oskarżać, tylko pokazać jako człowieka
Transmisje online
Kalendarium
Więcej ważnych informacji
Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Ochrona środowiska

Obowiązki w zakresie zrównoważonego rozwoju staną się mniej uciążliwe. Będą dotyczyć tylko największych firm
Na pierwszy ogień deregulacji w Unii Europejskiej poszły przepisy dotyczące sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju. Obowiązki w tym zakresie będą, zgodnie z planem KE, się koncentrowały na największych podmiotach, co stanowi duże ułatwienie dla średnich podmiotów i małych firm w łańcuchach dostaw, ale też może zmienić proces dochodzenia do neutralności klimatycznej w UE. Raportowanie wpływu na środowisko rzeczywiście wiąże się z dużym wysiłkiem i kosztami, czego firmy się obawiają, ale z drugiej strony coraz więcej podmiotów widzi w tym cenne narzędzie do analizy i dodatkową wartość.
Telekomunikacja
Wykluczenie cyfrowe szczególnie dotyka generacji silver. T-Mobile wystartował z darmowymi kursami z obsługi smartfona

44 proc. Polaków w 2023 roku posiadało przynajmniej podstawowe kompetencje cyfrowe przy średniej unijnej na poziomie 56 proc. – wynika z danych Eurostatu. Dla grupy osób powyżej 55. roku życia odsetek ten wynosi kilkanaście procent. T-Mobile – w ramach projektu „Sieć Pokoleń” – burzy cyfrowe bariery oraz pokazuje, jakie możliwości daje technologia. W tym prowadzi cykl warsztatów stacjonarnych oraz udostępnia kurs online z podstaw obsługi smartfona.
Konsument
Spada spożycie alkoholu wśród młodzieży. Coraz mniej nastolatków wskazuje na jego łatwą dostępność

Alkohol jest najbardziej rozpowszechnioną wśród polskiej młodzieży substancją psychoaktywną, choć jego spożycie przez nastolatków znacznie spadło w ciągu trzech ostatnich dekad. Wciąż spory odsetek 15–16-latków uważa, że alkohol jest dla nich łatwo dostępny, ale o ile w przypadku piwa spadek w tym obszarze jest znaczący, o tyle w przypadku wódki delikatny trend spadkowy został w ostatnim badaniu zahamowany. Dostępność zaczyna się jednak nie w sklepie, ale już w domu. Co piąty rodzic jest w tej kwestii na tyle liberalny, że godzi się na spożywanie alkoholu przez dziecko w swojej obecności.
Partner serwisu
Szkolenia

Akademia Newserii
Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.