Newsy

Fundacja Republikańska: Prawie połowa dochodów budżetowych to podatki od pracujących. Rząd powinien skupić się na zwiększaniu wpływów z podatków od konsumpcji i majątku

2020-01-08  |  06:15

Prawie 830 mld zł – tyle w 2018 roku wyniosły dochody budżetowe, przy 891 mld zł wydatków. Zdecydowanie największe wpływy pochodzą z podatków od osób pracujących – wynika z „Mapy wydatków i dochodów państwa za 2018” rok przygotowanej przez Fundację Republikańską. Rosnące wydatki – głównie na wypłatę emerytur i rent, leczenie i infrastrukturę – można by pokryć ze wzrostu podatków, ale według ekspertów Fundacji powinny rosnąć wpływy z podatków od majątku i konsumpcji, a nie od pracowników. Ze względu na starzenie się społeczeństwa sytuacja wymaga reformy.

 Budżet państwa to nawet nie połowa wszystkich wydatków, które zostały zrealizowane w 2018 roku. To po prostu wydatki, które są zapisane w ustawie budżetowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Grzegorz Zatorski, ekspert w Fundacji Republikańskiej. – W ustawie budżetowej nie można zapisać wszystkiego. Jak pokazujemy na mapie wydatków, większość wydatków jest pozabudżetowych, czyli nie są one ujęte w ustawie. To fundusze celowe, agencje wykonawcze czy nawet budżet jednostek samorządów terytorialnych. 

Z wyliczeń Fundacji Republikańskiej wynika, że blisko połowa, bo 47 proc. wszystkich dochodów państwa zrealizowanych w 2018 roku, czyli 387 mld zł, pochodziło z podatków pobranych z wynagrodzeń pracujących. Całkowite wydatki wyniosły 891 mld zł przy 829 mld zł dochodów i były odpowiednio o 77 mld zł i 80 mld zł wyższe niż rok wcześniej. Udział wydatków publicznych od lat utrzymuje się na poziomie 41–43 proc. PKB. Jednak zdaniem autorów raportu ze względu na spodziewaną słabszą koniunkturę i zmiany demograficzne konieczne są zmiany systemowe.

– Nasze podatki w przeważającej części idą na emerytury – wyjaśnia ekspert Fundacji Republikańskiej. – Emerytury i renty stanowiły w 2018 roku koszt rzędu 269 mld zł, to jest 30 proc. wszystkich wydatków. Kolejne 97 mld zł to są wydatki przeznaczone bezpośrednio na leczenie. W dalszej kolejności jest infrastruktura [prawie 95 mld zł – red.] i pomoc społeczna [ponad 70 mld zł].

Jak podkreśla ekspert, żeby pokryć rosnące wydatki, można podnosić podatki, ale jest to rozwiązanie ryzykowne. Nadmierne obciążenia podatników mogą bowiem hamować dalszy rozwój.

Skupiając się tylko na podatkach od pracy, nie mamy później środków na inwestycje przedsiębiorstw, które mogłyby spowodować wartość dodaną – mówi Grzegorz Zatorski. – Powinniśmy to zrestrukturyzować, żeby bardziej się skupić na podatkach od konsumpcji [np. VAT, akcyza – red] czy od majątku [np. podatek Belki, podatek od nieruchomości, spadków i darowizn – red.] oraz dodatkowo po prostu zmniejszać wydatki.

Metodologia, którą zastosowali autorzy mapy, uwzględniała – czego nie ma w ustawie budżetowej – przepływy do agencji wykonawczych czy funduszy celowych, gdyż np. połowa budżetu jednostek samorządu terytorialnego to środki pochodzące z budżetu państwa. W efekcie przepływy wewnątrzbudżetowe zakłócają przejrzystość finansów publicznych, co komplikuje analizę ich finansowania. Przykładowo budżet Ministerstwa Obrony Narodowej zalicza do wydatków na obronność również wydatki na emerytury wojskowe, co według autorów raportu nie poprawia bezpieczeństwa kraju, choć tak jest klasyfikowane.

– Aby ułatwić odbiór, wyselekcjonowaliśmy 17 działów pod względem celowości wydatków – mówi Grzegorz Zatorski. – Na przykład w budżecie MON pokazujemy wydatki tak, żeby to były stricte wydatki na obronność. Mimo to, jak się okazało, wydajemy 70 proc. więcej na obronność niż w 2011 roku, to jest 1,75 proc. PKB za rok 2018, więc trochę mniej, niż podaje MON, jednak i tak jest z tym coraz lepiej.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Farmacja

Coraz więcej Polaków decyduje się wykonać badania na COVID-19 w prywatnych placówkach medycznych. Na rynek weszły właśnie o połowę tańsze testy genetyczne

Testy wykrywające zakażenie SARS-CoV-2 to jedno z głównych narzędzi w walce z pandemią – podkreśla WHO. Według danych resortu zdrowia w Polsce przebadano dotąd 3,9 mln osób i ponad 4,05 mln próbek. Jednak  zgodnie z zaleceniami rządu  obecnie testy są wykonywane tylko u pacjentów objawowych, którzy mają symptomy wskazujące na chorobę COVID-19. Dlatego też rośnie liczba osób, które decydują się przeprowadzić je na własną rękę, w prywatnych placówkach medycznych. Centrum Medyczne Damiana od października przeprowadza  równie skuteczne jak obecnie stosowane  testy genetyczne na obecność koronawirusa, których cena jest prawie dwukrotnie niższa.

Problemy społeczne

Co trzecie wesele z powodu koronawirusa zostało przełożone na przyszły rok. Wraz z zaostrzeniem obostrzeń branżę może czekać poważny kryzys

Od 19 października w czerwonej strefie obowiązuje zakaz organizacji imprez okolicznościowych, w tym wesel. W żółtej liczba uczestników została ograniczona do 20 osób. Nowe restrykcje, spowodowane dynamicznym przyrostem liczby zakażeń, mogą pogłębić kryzys w i tak mocno poturbowanej branży ślubnej. Nawet co trzecie wesele z powodu koronawirusa zostało przełożone na 2021 rok. Część par w obawie przed nim przekłada śluby o dwa–trzy lata. – Straty szacowane są na 2,5 mld zł, w obiektach weselnych przychody są nawet o połowę niższe niż zwykle – ocenia Robert Pieczyński, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Wedding Plannerów.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Ochrona środowiska

Tylko w Europie smartfony emitują rocznie 14 mln ton CO2. Telekomy dążą do minimalizowania negatywnego wpływu technologii na środowisko

Energia pobierana podczas ładowania smartfona odpowiada zużyciu prądu przez żarówkę LED zapaloną trzy godziny dziennie przez rok, a do wyprodukowania jednego urządzenia mobilnego trzeba zużyć ok. 70 kg surowców i wyemitować do atmosfery do 100 kg CO2. Tymczasem tylko w ubiegłym roku w Polsce sprzedano ok. 8,5 mln smartfonów. Choć ślad węglowy sektora cyfrowego od wielu lat utrzymuje się na podobnym poziomie ok. 1,4 proc., to operatorzy telekomunikacyjni starają się go minimalizować. Orange Polska stawia m.in. na bardziej energooszczędny światłowód i budowę farm wiatrowych.

 

Firma

Rozmowy i wydarzenia biznesowe przeniosły się do internetu. Ich popularność utrzyma się także po pandemii, bo firmy oszczędzają w ten sposób czas i pieniądze

Wielu przedsiębiorców dostrzegło zalety w prowadzeniu rozmów biznesowych bez konieczności osobistych spotkań. Oszczędzają dzięki temu czas oraz pieniądze wydawane na podróże i związaną z nimi logistykę. To oznacza, że nawet po opanowaniu pandemii firmy będą chciały utrzymać zdalne negocjacje. Spotkania twarzą w twarz jednak całkowicie nie znikną. – Część z nich wymaga osobistego podejścia i szczególnej poufności – mówi adwokat Piotr Walczak.