Newsy

BGK: Budżet bez deficytu w 2020 roku będzie trudny, ale możliwy do realizacji. Zdecydują o tym zaplanowane dochody z VAT-u i akcyzy

2019-09-03  |  06:30

Rząd przyjął projekt budżetu na przyszły rok, który po raz pierwszy od 30 lat nie zakłada deficytu. Oznacza to, że wydatki mają pozostać na poziomie identycznym jak przychody budżetu. Zdaniem Mateusza Walewskiego, głównego ekonomisty Banku Gospodarstwa Krajowego plan jest osiągalny, choć trudny. Jego powodzenie uzależnione jest przede wszystkim od realizacji części dochodowej, głównie wpływów z podatków.

– Kondycja budżetu uzależniona jest od sytuacji makroekonomicznej, która kształtuje przede wszystkim część dochodową budżetu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mateusz Walewski, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego. – Część wydatkowa budżetu to nieco mniejszy problem, ponieważ nad nią rząd ma kontrolę. Część dochodowa jest bardziej ryzykowna. Realizacja planu zależy od tego, jaki był zaplanowany nominalny wzrost gospodarczy, czyli nie tylko realny, ale też zestawienie gospodarczego wzrostu realnego i nominalnego, czyli inflacji. W sumie na rok 2020 rząd zakłada nominalny wzrost rzędu około 6 proc. Jest to średnia prognoza, czyli wydaje się realistyczna.

Zarówno wydatki, jak i przychody budżetu państwa mają w przyszłym roku wynieść 429,5 mld zł. Projekt przewiduje wzrost PKB w ujęciu realnym o 3,7 proc. oraz średnioroczną inflację na poziomie 2,5 proc. Wzrost przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent ma wynieść nominalnie 6,3 proc., a nominalny wzrost spożycia prywatnego – 6,4 proc.

Dochody podatkowe mają wynieść 392,5 mld zł, o 21,1 mld zł więcej niż w roku obecnym. Dwie trzecie tego wzrostu zapewnić mają zwiększone wpływy z podatku VAT.

– Najważniejszymi dwiema pozycjami w dochodach, przede wszystkim podatkowych, budżetu państwa jest VAT i akcyza. Luka VAT-owska została silnie ograniczona, a rząd planuje dalsze jej ograniczenie. To jest realistyczne, ponieważ luka dalej istnieje – tłumaczy Mateusz Walewski. – Przy wzroście konsumpcji rzędu 6 proc. planowane dochody wynoszą 7,9 proc. Zresztą w tym roku dochody VAT-owskie też są nieco powyżej planu, za pół roku 2019 roku wzrosły o 6,8 proc. przy planie na cały rok, wynoszącym 5,8 proc.

Projekt budżetu zakłada, że uszczelnienie systemu w związku z wyłudzeniami VAT przyniesie prawie 8 mld zł, a składek na ubezpieczenia emerytalne i społeczne – ponad 2,5 mld zł. Z pozostałych składek rząd chce pozyskać o 1,7 mld zł więcej, a z opłaty recyklingowej – 1,5 mld zł więcej.

Wzrośnie też akcyza, m.in. na wyroby tytoniowe i alkohol, co ma w sumie przynieść wzrost przychodów z tego tytułu o 1,15 mld zł.

– Akcyza w tym roku nie wzrośnie. W roku 2020 zaplanowany jest wzrost rzędu 5 proc., zaplanowane są działania, które mają to podwyższyć, m.in. podniesienie akcyzy na wyroby tytoniowe, alkoholowe, także dalsze uszczelnienia – mówi główny ekonomista BGK. – Wysiłek, który będzie musiała włożyć administracja skarbowa, służby podległe Ministerstwu Finansów w to, żeby ten wynik osiągnąć, jest większy, ale też jest on realistyczny.

Od stycznia do lipca 2019 roku udało się zwiększyć dochody z podatku VAT o 6,8 proc., czyli ok. 6,7 mld zł w stosunku do roku 2018, natomiast przychody z akcyzy pozostawały na poziomie sprzed roku. Deficyt wyniósł w tym czasie 4,8 mld zł, czyli zaledwie 16,8 proc. zaplanowanej na cały rok kwoty. Jeśli zakładany przez rząd budżet na 2020 rok uda się wykonać, deficyt sektora finansów publicznych spadnie do 0,3 proc. wartości PKB.

– W 2018 roku deficyt całego sektora finansów publicznych w Polsce wynosił 0,4 proc. PKB, było lepiej, niż wynosi średnia unijna – ocenia Mateusz Walewski. – Nie był to najlepszy wynik w Unii Europejskiej, bo są kraje, które osiągają pozytywny wynik budżetu i mają przewagę dochodów nad wydatkami, natomiast i tak plasuje on nas w górnej połowie rankingu państw unijnych. Przy budżecie zrównoważonym, jeżeli to by się udało, pozycja Polski najprawdopodobniej by się poprawiła.

Czytaj także

Kalendarium

Finanse

Wzrost wydatków na służbę zdrowia nie wystarczy. Problemem brak personelu i efektywne wydatkowanie pieniędzy

Mimo ustawy, która zwiększy środki przeznaczane na służbę zdrowia do 6 proc. PKB w 2024 roku, jej finansowanie w Polsce wciąż pozostaje wyzwaniem, a sytuację zaostrza niedobór personelu medycznego i starzejące się społeczeństwo. Dlatego potrzebne są mechanizmy zwiększające efektywność wydatkowania, a środki powinny trafiać w pierwszej kolejności do tych placówek, które potrafią je najlepiej spożytkować. W racjonalizacji wydatków przeznaczanych na ochronę zdrowia pomocne są również technologie, które optymalizują pracę lekarzy i personelu medycznego oraz umożliwiają generowanie oszczędności.

Finanse

Amerykański inwestor otwiera w Polsce swoje pierwsze centrum biznesowe. Kolejne inwestycje są w fazie negocjacji

Pomorze, a w szczególności Gdańsk znajduje się w czołówce regionów najbardziej atrakcyjnych dla zagranicznych inwestorów w Polsce. Składa się na to m.in. strategiczne położenie, dostępność wyspecjalizowanych kadr, boom na rynku nowoczesnych nieruchomości biurowych i szybki rozwój gospodarczy regionu. Dlatego JUUL Labs, start-up z Doliny Krzemowej, zdecydował się utworzyć w Gdańsku swoje centrum biznesowe, pierwsze poza USA. Centrum będzie świadczyć usługi finansowo-księgowe dla oddziałów firmy na całym świecie, a amerykański inwestor rozważa dalsze rozszerzenie inwestycji.

Polityka

Dezinformacja i fake newsy zagrożeniem dla demokracji i biznesu. Świadomość tego problemu wśród społeczeństwa jest coraz większa

– Trzeba wrócić do dyskusji nad wprowadzeniem w szkołach edukacji medialnej. Dzisiaj dzieci bardzo wcześnie dostają tablet, ale nie są uczulane na to, żeby weryfikować to, co czytają – mówi Magdalena Wrzosek, ekspert NASK. Jak pokazują badania, w Polsce ponad połowa internautów zetknęła się z manipulacją lub dezinformacją, a niemal tyle samo uważa je za zagrożenie dla demokracji. Ofiarą fake newsów i dezinformacji padają również firmy. W Polsce walka z tym zjawiskiem wpisuje się w działania podejmowane na szczeblu UE, ale wymaga międzysektorowej współpracy między administracją, instytucjami naukowymi, biznesem i dziennikarzami.

Problemy społeczne

Od września rośnie liczba gapowiczów. Bez biletu jeździ średnio co szósty pasażer

W rejestrze BIG InfoMonitor znajduje się obecnie ponad 101 tys. gapowiczów, którzy nie kupili biletu na przejazd komunikacją miejską i nie zapłacili kary za jego brak. Ich łączne długi z tego tytułu przekraczają 128 mln zł. Najwięcej gapowiczów figurujących w rejestrze dłużników to stateczni 40-latkowie, chociaż to najmłodsi najczęściej deklarują, że zdarza im się jeździć bez biletu. Jazda bez biletu to też głównie domena mężczyzn, a najwięcej nieuczciwych pasażerów mieszka na Mazowszu, Śląsku oraz na Pomorzu. Koszty utrzymania transportu miejskiego są istotną pozycją w budżetach miast, stąd coraz więcej spółek transportowych korzysta z narzędzi, które mają skłonić gapowiczów do płacenia kar.