Newsy

Jeszcze w tym miesiącu możliwe przyspieszenie postępowania przetargowego na śmigłowce dla sił specjalnych

2017-07-26  |  06:55
Mówi:Krzysztof Krystowski, wiceprezes zarządu Leonardo Helicopters

Jerzy Gruszczyński, redaktor naczelny "Lotnictwo Aviation International"

  • MP4
  • Na początku lipca Ministerstwo Obrony Narodowej powołało specjalne zespoły, które zajmą się przygotowaniem umów offsetowych z dostawcami śmigłowców dla polskiej armii. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym miesiącu resort wystosuje zaproszenia do składania ofert. MON w pierwszej kolejności chce kupić maszyny dla sił specjalnych. W przetargu startuje m.in. śmigłowiec S70i produkcji Lockheed Martin oraz AW101 produkcji Leonardo Helicopters.

    W lutym, po zakończeniu przez MON negocjacji z Airbus Helicopters, producentem śmigłowców Caracal, resort obrony ogłosił nowe postępowania. Obecny przetarg dotyczy dostawy ośmiu śmigłowców zdolnych do prowadzenia przez wojska specjalne misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz ośmiu maszyn przeznaczonych do zwalczania okrętów podwodnych z jednoczesną zdolnością do prowadzenia misji ratowniczych na morzu.

    Już miesiąc później do MON i Inspektoratu Uzbrojenia wpłynęły wstępne oferty firm zaproszonych do negocjacji. Do postępowania ponownie zgłosił się Airbus Helicopters, a także Sikorsky należący do Lockheed Martin, producent S70i, oraz PZL-Świdnik, którego właścicielem jest Leonardo Helicopters, producent AW101. Jak przekonują eksperci, MON jeszcze w tym miesiącu wystosuje zaproszenie do składania konkretnych już propozycji.

    – Bierzemy udział w dwóch równoległych postępowaniach: w przetargu na dostawy śmigłowców dla Marynarki Wojennej oraz przeznaczonych dla wojsk specjalnych. To drugie postępowanie jest na nieco bardziej zaawansowanym etapie. Jesteśmy już po tzw. dialogu technicznym i czekamy na zaproszenie do składania ofert – mówi agencji Newseria Biznes Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters, właściciela zakładów PZL-Świdnik.

    – Wymagania polskiego wojska są bardzo duże, a poprzeczka jest ustawiona wysoko. Szczegółowe parametry nie zostały opublikowane, ale z wcześniejszych przetargów wiemy już, że nie wszystkie maszyny je spełniają – mówi Jerzy Gruszczyński, redaktor naczelny branżowego miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”, i dodaje, że w jego ocenie to AW101 najlepiej odpowiada wymaganiom polskich sił zbrojnych.

    Produkowany przez grupę Leonardo Helicopters AW101 to śmigłowiec wykorzystywany m.in. przez brytyjską marynarką wojennej, znany jako Merlin. Maszyny są produkowane w Anglii, w Yeovil, gdzie stacjonują w bazie Królewskiej Marynarki Wojennej. Są wykorzystywane do treningów, działań ratunkowych i bojowych.

    Obecnie ze śmigłowców AW101 korzystają m.in. Japonia, Portugalia i Włochy. W sumie maszyny zostały przetestowane w trudnych warunkach przez kilkanaście państw.

    Śmigłowiec produkowany przez Leonardo jest wyposażony w najnowszą awionikę, może wykonywać loty w każdych warunkach atmosferycznych, w dzień i w nocy. Jest wykorzystywany w ekstremalnych warunkach pogodowych m.in. przez Kanadę. W podobnym celu kupiły go też Norwegia i Japonia. Z kolei S70i jest śmigłowcem mniejszym, dwusilnikowym i jego możliwości też są mniejsze. Śmigłowiec AW101 jest maszyną trzysilnikową. Z tego wynikają jego przewagi – jest większy, ma silniejszy zespół napędowy, zabiera większy ładunek, ma większą ładownię, ma tylną rampę transportowo-załadowczą, szczególnie cenną dla sił specjalnych, oraz instalację do tankowania w locie – wylicza Gruszczyński.

    Dzięki trzem silnikom na pokładzie AW101 śmigłowiec jest jednym z najbezpieczniejszych, bo w razie awarii jednego z nich pilot może kontynuować lot. Zasięg śmigłowca to ponad 1300 km, co umożliwia prowadzenie długich misji ratowniczych. Norwegia, która wykorzystuje AW101 właśnie w tym celu, poprosiła producenta o umieszczenie w kabinie śmigłowca stołów operacyjnych, ponieważ maszyny są bardzo stabilne i mają ograniczone do minimum drgania.

    To śmigłowiec doświadczony w wielu krajach mających dostęp do morza, których wojsko czy służby działają w bardzo trudnych warunkach klimatycznych. Tym, co rzuca się w oczy, jest rozmiar tych maszyn, który pozwala na komfortową pracę pilotów i załogi. To ważne w przypadku śmigłowca dla wojsk specjalnych, ponieważ mówimy o działaniach zwykle podejmowanych bardzo szybko, takich jak nagłe opuszczenie maszyny czy ewakuacja z pola walki. W AW101 broń jest montowana na zewnątrz, co ułatwia przemieszczanie się żołnierzy w maszynie – mówi Krzysztof Krystowski.

    Jak dodaje, AW101 może być produkowany w Polsce, w ramach umowy offsetowej, której zapisy są dla resortu kluczowe. Leonardo Helicopters ma w Świdniku zakład, który już dziś współpracuje przy produkcji AW101. Władze grupy zapowiadają, że ta współpracy zostanie zwiększona.

    – Świdnik jest jedyną w Polsce firmą, która od A do Z potrafi budować śmigłowce. Zrobimy wszystko, aby ten śmigłowiec powstawał w Polsce, ale bardzo dużo zależy od decyzji MON, bo w przypadku ośmiu śmigłowców opłacalność ekonomiczna takiego przedsięwzięcia jest raczej niska. Przy zakupie szesnastu śmigłowców szanse na ich produkcję w całości w Polsce znacznie rosną – mówi Krzysztof Krystowski.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Biogen

    Aktualne oferty pracy

    Specjalista ds. sprzedaży

    Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

    Farmacja

    W wyniku pandemii tysiące chorych na osteoporozę pozostają bez pomocy. Lekarze i pacjenci apelują o proste zmiany umożliwiające diagnostykę i leczenie [DEPESZA]

    Na osteoporozę choruje w Polsce aż 2,1 mln osób, a liczba nowych przypadków rośnie. Nieleczona prowadzi do niepełnosprawności i trwałego kalectwa, a nawet śmierci. Tymczasem pandemia COVID-19 spowodowała kilkumiesięczny przestój w diagnostyce i terapii tej choroby. Dane NFZ pokazują, że liczba porad udzielonych w poradniach leczenia osteoporozy spadła w tym roku o ponad 20 proc., a wizyt w gabinetach reumatologów i ortopedów – o 1/3. Lekarze alarmują, że opóźnienia będą mieć nieodwracalne konsekwencje dla tysięcy pacjentów, i apelują do Ministerstwa Zdrowia o wdrożenie prostych rozwiązań, które odciążą system. 

     

    Infrastruktura

    Firmy budowlane nie odczuwają dużego spowolnienia. Osłabienie koniunktury w budownictwie spodziewane jest w przyszłym roku

    Pandemia nie zatrzymała budowlanki. Jak pokazuje listopadowa ankieta PZPB, firmy budowlane mają zapełnione portfele zleceń pozyskanych jeszcze przed pandemią COVID-19, a większość z nich pracuje w tej chwili z 80–90-proc. wydajnością. Ostatnie miesiące przyniosły pewne odbicie zwłaszcza w sektorze mieszkaniowym. Branża budowlana musi jednak przygotować się na skutki kryzysu gospodarczego w następstwie pandemii, choć osłabienie koniunktury pojawi się z pewnym opóźnieniem.

    Serwis specjalny

    Wyprzedaże u dealerów mają pobudzić sprzedaż aut przed końcem grudnia. Mimo to w całym roku spadki przekroczą 20 proc.

    Sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych przez pierwsze 10 miesięcy 2020 roku spadła o 26 proc. Po 20 dniach listopada widać większe zainteresowanie klientów – w osobówkach wzrost sięgnął 7 proc., w autach dostawczych – 26,5 proc. r/r. To może być efekt rozpoczętych wyprzedaży roczników 2020. Pod tym względem pandemiczny rok nie będzie znacząco różnił się od poprzednich. Tym bardziej że od 2021 roku wchodzi w życie nowa norma Euro 6d związana z emisją spalin. Przedstawiciele branży podkreślają, że każdy impuls popytowy byłby na wagę złota, np. programy dopłat połączone ze złomowaniem.

     
     

    Infrastruktura

    Mniejsze miasta dzięki pandemii mogą zahamować odpływ ludności. Nowych mieszkańców przyciągnęłyby inwestycje w czyste środowisko i oferta mieszkań na wynajem

    Wyludnianie się małych i średnich miast i ucieczka młodych do większych aglomeracji to zjawisko obserwowane od dawna. Dzięki pandemii i pracy zdalnej okazało się, że nie trzeba mieszkać blisko miejsca pracy, co może okazać się szansą dla mniejszych ośrodków. Ich dużym plusem są też niższe koszty utrzymania. Jeśli lokalne społeczności zaproponują wykształconym ludziom warunki do wygodnego i przyjemnego życia, m.in. czyste środowisko i atrakcyjną ofertę mieszkaniową, będą mogły konkurować z większymi miastami o nowych mieszkańców. To może pomóc samorządom pozyskać wykwalifikowanych pracowników m.in. do pracy w urzędach, szpitalach czy szkołach.