Newsy

„Sleepy Joe” mocno rozpoczął swoją prezydenturę. Pierwszych 100 dni Bidena upłynęło pod znakiem gruntownych reform

2021-04-30  |  06:25
Mówi:Roman Rewald
Funkcja:adwokat amerykański, były prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce

Joe Biden po raz pierwszy wygłosił w środę w Kongresie ponadgodzinne przemówienie, w którym przedstawił dotychczasowe sukcesy w walce z pandemią COVID-19 i zapowiedział kolejne duże reformy społeczno-gospodarcze. Większość obserwatorów ocenia, że w trakcie 100 pierwszych dni w Białym Domu narzucił bardzo szybkie tempo zmian, a w reformowaniu kraju idzie nawet dalej niż poprzedni prezydent demokratów Barack Obama. – Międzynarodowa rola Ameryki została przywrócona, rola przywódcza Stanów Zjednoczonych znów wzrosła. Giełda rośnie, bezrobocie spada, w klimacie mamy powrót do umowy paryskiej – wylicza amerykański prawnik Roman Rewald. 

Z mojej perspektywy i z perspektywy wszystkich obserwatorów i ludzi, z którymi rozmawiam, to jest duża ulga, że wreszcie mamy w Ameryce normalność. „Sleepy Joe” – jak Bidena nazywał Donald Trump – okazał się bardzo efektywnym, wizjonerskim i idącym naprzód z dużą siłą prezydentem. To jest duża różnica w porównaniu z tym, jakie było pierwsze 100 dni poprzedniego prezydenta. Zarówno Joe Biden, jak i cały jego gabinet wykazują ogromną aktywność w zakresie najważniejszych problemów, które do tej pory nie były adresowane, takich jak m.in. zdrowie czy imigracja – mówi agencji Newseria Biznes Roman Rewald, amerykański adwokat, były prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce.

Pierwsze 100 dni prezydentury Joe Bidena to okazja do podsumowania i prognoz, jak będzie wyglądać jego dalsza polityka. Nowy prezydent wygłosił przy tej okazji pierwsze przemówienie w Kongresie, w którym przedstawił dotychczasowe sukcesy w walce z pandemią COVID-19. Był to najważniejszy punkt jego kampanii wyborczej oraz pierwszych 100 dni w Białym Domu. Amerykański program szczepień pod rządami demokraty znacząco przyspieszył, do tej pory co najmniej jedną dawkę szczepionki otrzymała już ponad połowa dorosłych Amerykanów.

W Stanach mamy już prawie 200 mln szczepień, to jest ogromny skok. Oprócz szpitali i farmacji jest też 100 centrów szczepień komunalnych, bardzo efektywnych – mówi adwokat.

Sztandarowym sukcesem Bidena jest też wart ponad 2 bln dol. program inwestycji w infrastrukturę (był jedną z głównych obietnic wyborczych w trakcie kampanii), który ma załagodzić gospodarcze skutki koronakryzysu i stworzyć nowe miejsca pracy. W ramach tej kwoty 100 mld dol. ma trafić m.in. na masową cyfryzację i rozwój szerokopasmowego internetu, a ponad 600 mld dol. na modernizację tradycyjnej infrastruktury, czyli transportu publicznego, dróg, portów i lotnisk. Pieniądze popłyną też m.in. na rozwój elektromobilności, zwiększenie energooszczędności gospodarstw domowych i obiektów publicznych, inwestycje w badania i rozwój nowych technologii oraz wsparcie służby zdrowia.

To jest ogromny plan infrastrukturalny. Przejechałem ostatnio drogą 66 do Arizony i z powrotem, więc widziałem, jak wygląda amerykańska infrastruktura, i to nie jest najlepszy obraz. Potrzeba znacznych nakładów na rozbudowę dróg i kolei. W Ameryce nie ma ani jednego szybkiego pociągu, w odróżnieniu od innych krajów dobrze rozwiniętych – mówi Roman Rewald. – W związku z COVID-em mamy ogromny plan pomocy dla społeczeństwa, każdy Amerykanin dostał 1,4 tys. dol. Wszystkie wydatki na pomoc pokryzysową są większe niż za czasów Obamy, który recesję za swojej prezydentury też musiał zażegnać wydatkowaniem pieniędzy federalnych.

W trakcie pierwszych 100 dni swojej prezydentury Joe Biden podpisał w sumie ponad 40 rozporządzeń wykonawczych i cofnął aż 60 decyzji podjętych przez swojego poprzednika. Najważniejsze to m.in. powrót do Światowej Organizacji Zdrowia oraz porozumienia pryskiego, zakładającego międzynarodową współpracę na rzecz walki ze zmianami klimatu.

W klimacie mamy powrót do umowy paryskiej, z której Trump wcześniej wycofał Stany Zjednoczone, oraz zapowiedź 50-proc. redukcji emisji do 2030 roku [w stosunku do poziomu z 2005 roku – red.], to jest fenomenalne wydarzenie – mówi były prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce. – Ponadto nowy prezydent zapowiada też zakończenie subsydiów dla przedsiębiorstw, które wydobywają ropę, co ma na celu ograniczenie emisji klimatycznych. To musi zostać jakoś opłacone, więc jest potrzeba podniesienia podatków. Jednak ta podwyżka dotknie te osoby, które mają dochód powyżej 1 mln dol. rocznie. Podwyższony zostanie też podatek dla przedsiębiorstw oraz tzw. capital gains, czyli podatek wynikający z inwestycji.

W trakcie przemówienia w Kongresie Biden podkreślał także m.in. potrzebę daleko idących zmian w polityce społecznej (pomoc finansowa dla Amerykanów o niskich i średnich dochodach) oraz rozładowania napięć na tle rasowym, z którymi zmaga się Ameryka. Większość obserwatorów ocenia, że w trakcie 100 dni w Białym Domu Biden narzucił bardzo szybkie tempo zmian, a we wdrażaniu reform społeczno-ekonomicznych idzie nawet dalej niż poprzedni prezydent demokratów Barack Obama.

Aktywność nowego prezydenta w zakresie gospodarki, klimatu, w zakresie zdrowia i spraw imigracyjnych jest ogromna. W kwestiach imigracyjnych mamy ogromny postęp, ponieważ Biden wszczął postępowania w celu zmiany archaicznego prawa imigracyjnego i dokonał wielu zmian drogą rozporządzeń prezydenckich – mówi Roman Rewald. – Biden wydał ich trzy razy więcej niż jego trzech poprzedników razem wziętych. Ze strony republikanów jest ogromna obstrukcja, nie poparli dotąd żadnej inicjatywy prezydenckiej, więc Biden stosuje półśrodki, czyli rozporządzenia prezydenckie, żeby wprowadzić pewne zmiany, jak np. 15-proc. płacę minimalną. Nie może tego zrobić bez zgody Kongresu dla całych Stanów, ale może to zrobić w kontraktach federalnych.

Jak podkreśla, diametralne różnice między nowym prezydentem a jego poprzednikiem, Donaldem Trumpem, widać nawet po składzie gabinetu i atmosferze, w jakiej upłynęło pierwszych 100 dni jego rządów.

Międzynarodowa rola Ameryki została przywrócona, rola przywódcza Stanów Zjednoczonych znów wzrosła. Zdumiewającą rzeczą jest też wyciszenie politycznych sporów, „Sleepy Joe” stał się niewidzialny, ale to dobrze, ponieważ nie ma ciągłego nagabywania, sporów, skandali. Prezydent wykorzystuje swoją pozycję do pracy zamiast lansowania siebie samego – mówi adwokat.

Roman Rewald zauważa też, że na rzecz Bidena przemawia skład jego gabinetu. Już na etapie jego kompletowania w styczniu nowy prezydent zapowiedział, że będzie to pierwszy w historii gabinet z przewagą osób kolorowych, składający się z podobnej liczby kobiet i mężczyzn oraz przedstawicieli mniejszości etnicznych i seksualnych.

Obserwatorzy podkreślają, że w porównaniu z poprzednim prezydentem pierwszych 100 dni upłynęło bez żadnego skandalu. Po drugie, świetny dobór gabinetu, kompetencje ludzi, którzy zostali mianowani na najwyższe stanowiska w Ameryce, są bardzo wysokie w odróżnieniu od tego, co zrobił poprzedni prezydent, mianując np. członków swojej rodziny. W tej chwili mamy świetny gabinet, wszyscy są oczarowani tym, jak kompetentni są przedstawiciele administracji Bidena. Ponadto ta administracja składa się z największej liczby osób rasy innej niż biała spośród wszystkich do tej pory – mówi prawnik.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Telekomunikacja

Polacy chętniej sięgają po tańsze smartfony. Coraz częściej oferują one najnowsze technologie dostępne dotąd w najdroższych modelach czołowych producentów [DEPESZA]

W 2020 roku w Polsce sprzedano ponad 8,5 mln smartfonów. To spadek o ok. 8,5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeszcze bardziej spadła jednak łączna wartość wszystkich sprzedanych smartfonów, co oznacza, że Polacy sięgają po coraz tańsze urządzenia. To efekt między innymi tzw. demokratyzacji rynku, dzięki której modele wyposażone w najnowsze technologie można kupić w coraz przystępniejszej cenie. Średnia wartość zakupionego smartfona wyniosła w 2020 roku około 1056 zł, podczas gdy najdroższe, flagowe modele potrafią kosztować po kilka tysięcy złotych. Tymczasem tańsze smartfony także wyposażone są w najnowsze technologie, takie jak 5G, superszybkie ładowanie czy ekran Super AMOLED.

Sport

Druga połowa maja to czas odmrażania sportu. Branża apeluje o zwiększenie limitu uczestników masowych imprez na świeżym powietrzu

Pandemia przewróciła świat sportu do góry nogami. O ile sport na poziomie zawodowym funkcjonuje w reżimie sanitarnym, o tyle amatorski w dużym stopniu zanikł. Przyczyniły się do tego m.in. zamknięte od miesięcy siłownie i kluby fitness oraz prawie 15-miesięczny zakaz organizacji imprez masowych na świeżym powietrzu. – W sensie zdrowotnym to może być bomba z opóźnionym zapłonem – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Od 15 maja, zgodnie z wytycznymi rządowymi, kibice mogą wrócić na trybuny, a w imprezach poza obiektami sportowymi będzie mogło uczestniczyć do 150 osób. Branża jednak apeluje o szybsze zwiększanie tego limitu.

Konsument

UE planuje kolejne regulacje w walce z marnowaniem żywności. Dziś do śmieci trafia 80 mln ton rocznie, z czego 10 proc. z powodu upływu terminów na opakowaniu

Unia Europejska chce skuteczniej walczyć z marnotrawstwem żywności. Zgodnie z unijnym prawem od końca marca 2021 roku w obrocie niekomercyjnym mogą się znaleźć produkty po upływie daty minimalnej trwałości podanej na opakowaniu. Kolejne planowane kroki w tej walce dotyczą również rozszerzenia listy produktów zwolnionych z obowiązku podawania daty minimalnej trwałości lub nawet zupełnej rezygnacji z jej podawania i pozostania tylko przy terminie przydatności do spożycia, czyli przy sformułowaniu „należy spożyć do”. W całej UE marnuje się co roku ok. 80 mln ton jedzenia. Aż 10 proc. tej puli marnowanej żywności wiąże się właśnie z oznaczeniem terminów, nie zawsze jednak słusznie odczytywanych przez konsumentów.

Farmacja

WHO zmienia klasyfikację indyjskiej mutacji koronawirusa. Na razie nie ma jednak ryzyka, że wywoła ona kolejną falę pandemii

Indyjska odmiana koronawirusa została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zakwalifikowana jako „niepokojący wariant”. Do tej pory była uznawana za budzącą „szczególne zainteresowanie”. W badaniach stwierdzono, że wariant, znany jako B.1.617, rozprzestrzenia się łatwiej niż pierwotny wirus, ale potrzebne są dalsze obserwacje. – Nie ma jednak sygnałów, że stanowi on większe zagrożenie niż mutacje, z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia – mówi prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka. Groźbę wybuchu kolejnej fali pandemii odsuwa jednak przede wszystkim postępujący proces szczepień, bo zdaniem ekspertów wszystko wskazuje na to, że stosowane do tej pory szczepionki działają również na wariant indyjski.