Newsy

Spaliny z silników diesla są równie groźne co azbest. Koncerny będą odchodzić od tych napędów i stawiać na hybrydy i wodór

2017-02-01  |  06:40

To może być zmierzch diesli. Spaliny z takich silników przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza i są uznane przez WHO za substancje rakotwórcze. Dlatego koncerny motoryzacyjne będą raczej stawiać na alternatywne napędy. Toyota inwestuje w rozwój hybryd, w tym w wersji plug-in, oraz samochody elektryczne. W ofercie koncernu w Europie dostępny jest także model Mirai – pierwszy na świecie seryjnie produkowany sedan zasilany wodorowymi ogniwami paliwowymi. 

– Smog to nie tylko piecyki i pyły. Jeżeli mówimy o szkodliwych i odpowiedzialnych za wiele chorób nowotworowych substancjach, jak np. tlenki azotu czy cząstki stałe, to duży wkład ma tutaj transport samochodowy. Światowa Organizacja Zdrowia umieściła spaliny silników diesla na liście substancji rakotwórczych. To już nie tylko hipotezy, ale badania naukowe – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe.

Światowa Organizacja Zdrowia uznała spaliny oleju napędowego za równie szkodliwe dla zdrowia ludzi, co azbest, arsen czy gaz musztardowy i zakwalifikowała do najwyższej kategorii substancji rakotwórczych. Wedle ekspertów spaliny z silników diesla są bezpośrednią przyczyną nowotworu płuc. Dlatego coraz więcej miast decyduje się zakazać wjazdu dla samochodów z takim napędem. Takie restrykcje zapowiedziały, m.in. Oslo, Paryż, Madryt czy Ateny.

– W Polsce w wielu miastach zanieczyszczenie przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Warto więc podyskutować, czy także nie chcielibyśmy czegoś zmienić w zakresie transportu samochodowego, czy nie chcielibyśmy zachęcić użytkowników, żeby kupowali samochody niskoemisyjne zamiast wysokoemisyjnych. Hybrydy przykładowo emitują kilkanaście razy mniej tlenków azotu czy cząstek stałych niż silniki wysokoprężne – ocenia Pawlak.

Toyota stawia na rozwój samochodów nisko- i bezemisyjnych. Po drogach jeździ blisko 10 mln samochodów hybrydowych wyprodukowanych przez Toyotę. W 2016 roku sprzedanych w Europie zostało blisko 930 tys. aut tej marki (wzrost o 6 proc.), z czego 295 tys. to samochody hybrydowe (41 proc. wzrost rdr.). Auta z tym napędem stanowiły więc ok. 30 proc. wszystkich nowych pojazdów, które opuściły salony Toyoty i Lexusa, podczas gdy jeszcze w 2015 roku w napęd hybrydowy było wyposażone co czwarte auto. Koncern chce, by do 2020 roku udział ten wzrósł do 50 proc.

W Polsce na blisko 43 tys. sprzedanych samochodów Toyoty 8,3 tys. (19 proc.) stanowiły hybrydy, a wzrost w skali roku sięgnął 119 proc. W tym roku również marka chce ten wynik podwoić.

– Jest coraz więcej użytkowników, którzy dostrzegają zalety hybryd, nie tylko niskoemisyjność, lecz także czystą ekonomię. Samochody hybrydowe są tanie w eksploatacji, mają gigantyczne oszczędności w paliwie. To także pojazdy, które praktycznie się nie psują. Większość komponentów, które się psują we współczesnych samochodach, w hybrydach nie występuje. Z pewnością to technologia, która pojawi się w ogromnej liczbie modeli i która będzie coraz bardziej powszechna – prognozuje prezes Toyota Motor Poland.

Toyota w Europie ma w ofercie siedem modeli hybrydowych. W  ostatnich 12 miesiącach największą popularnością cieszyły się Yaris Hybrid (86,6 tys. sprzedanych aut), Auris Hybrid (85,8 tys.) oraz RAV4 Hybrid (44,7 tys.). Z kolei Prius zanotował największy wzrost – o 11 proc. W Polsce dostępnych jest pięć modeli z napędem hybrydowym.

Jak podkreśla Jacek Pawlak, przyszłością mogą okazać się samochody hybrydowe w wersji plug-in, które można ładować w gniazdku. Wkrótce do sprzedaży ma trafić nowy model Toyota Prius Plug-in Hybrid, który będzie mógł przejechać na silniku elektrycznym ok. 50 km, a średnie zużycie paliwa wyniesie litr na 100 km.

– 50 km to zasięg, jaki potrzebny jest do dojechania do pracy i z powrotem do domu, co stanowi 80 proc. dziennego dystansu. Jeżeli natomiast potrzebujemy pojechać nad morze czy w góry, to nie ma problemu, bo ten samochód nie ma ograniczonego zasięgu, jak samochód elektryczny. Kiedy skończy się energia z akumulatorów, można jechać dalej na oszczędnym napędzie hybrydowym – wyjaśnia Pawlak.

W grudniu Toyota zainwestowała w budowę komercyjnych samochodów elektrycznych, które mają rozszerzyć ofertę ekologicznych pojazdów. Jak jednak wskazuje Pawlak, lepszym nośnikiem energii jest wodór i to on może się okazać przyszłością. Pierwszy model Toyoty wyposażony w ogniwa paliwowe – sedan Toyota Mirai – jest dostępny na rynku od 2014 roku w Japonii, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii, Belgii, Norwegii i Holandii. Toyota oferuje także miejski autobus na ogniwa paliwowe oraz pracuje nad ciężarówką w tej technologii. Koncern wprowadził również do swoich fabryk wózki widłowe z napędem na ogniwa paliwowe.

– Coraz więcej mówimy o wodorze. Mamy już tę nową technologię dostępną w samochodach, które są produkowane seryjnie i sprzedawane. Samochód wodorowy to nic innego jak elektryczny, który zamiast drogich i ciężkich baterii ma zbiornik z wodorem. Taki samochód możemy zatankować bardzo szybko, podobnie jak samochód na LPG, ale nie ma problemu zasięgu, ponieważ zasięg samochodu z wodorem to ok. 600 km – podkreśla Jacek Pawlak.

Zmiany koncernów motoryzacyjnych w podejściu do emisji spalin wymuszają m.in. regulacje unijne. Eksperci wskazują, że nie wszyscy producenci spełnią wymagania UE dotyczące ilości dwutlenku węgla emitowanego przez ich auta. To może się wiązać z wysokimi karami.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Handel

Technologiczna rewolucja w handlu przyspieszyła dzięki pandemii. Skanowanie i płatności w aplikacji mobilnej mają zwiększyć bezpieczeństwo zakupów [DEPESZA]

Pandemia sprawiła, że podczas zakupów przykładamy większą wagę do własnego bezpieczeństwa i zachowywania dystansu. Choć w rekordowym tempie rośnie rynek e-commerce, Polacy wciąż kupują także w sklepach stacjonarnych, które w dobie koronawirusa zaczęły zbroić się w nowe technologie. Sieci handlowe wprowadzają rozwiązania, które pomagają zachować dystans i zwiększają bezpieczeństwo, takie jak np. mobilne kasy samoobsługowe. Całkowicie bezdotykowe płatności od 1 grudnia uruchomiła sieć Rossmann. Artykuły w popularnej drogerii można skanować za pomocą telefonu i zapłacić za nie aplikacją mobilną.

Prawo

CASE: W długim terminie możemy spodziewać się wzrostu bezrobocia. Na razie przed zwolnieniami firmy powstrzymują warunki pomocy publicznej

Według badania Diagnoza.plus, przeprowadzonego pod koniec października, bezrobocie jesienią nie spadło, choć normalnie w tym okresie jest niższe ze względu na sezon przedświąteczny. Rodzi to obawy o zachowanie rynku pracy po Nowym Roku. Według prezes Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych trudna sytuacja na wielu firmach wymusiłaby redukcję etatów, ale pracodawcy nie mogą tego zrobić ze względu na otrzymaną pomoc państwa. To może pogłębić ich problemy finansowe.

Problemy społeczne

Przez pandemię pogarsza się kondycja skóry Polaków. Przyczynami rezygnacja z wizyt u dermatologa, stres i noszenie maseczek

Prawie połowa pacjentów ze schorzeniami dermatologicznymi ogranicza lub rezygnuje z wizyt u lekarzy specjalistów w czasie pandemii COVID-19 – wynika z badania przeprowadzonego w ramach kampanii #WłączLeczenie. – Przewlekłe choroby skóry nieregularnie kontrolowane mogą się zaostrzyć,  a wtedy ich terapia jest bardzo trudna – przestrzega dermatolog, dr Ivana Stanković. Już teraz ponad połowa pacjentów dostrzega pogorszenie kondycji skóry w czasie pandemii. Wpływ na to może mieć nie tylko brak opieki dermatologicznej, lecz również stres i noszenie maseczek.

 

IT i technologie

Na wejście do branży IT decyduje się coraz więcej młodych. Większość programistów to samoucy, a co trzeci zaczynał od studiów kierunkowych

Ponad 60 proc. polskich programistów deklaruje, że samodzielnie stawiało pierwsze kroki w zawodzie. Tylko 35 proc. zgłębianie IT zaczynało na studiach, a 4 proc. – od kursów programowania – wynika z Antybadania firmy Just Join IT. Wbrew stereotypom programiści to nie zamknięci w domach introwertycy mieszkający z rodzicami, ale ludzie, którzy mają lub planują założyć rodzinę, lubią integrację z zespołem i sport. Co drugi pracownik podkreśla, że bardzo ceni sobie work–life balance.