Newsy

Zaskakujące wyniki branży motoryzacyjnej

2017-01-11  |  06:45

62 proc. dystrybutorów części motoryzacyjnych spodziewa się w tym roku wzrostów sprzedaży. Połowa z nich liczy, że będą to wzrosty ponad 10-proc. – wynika z ankiety przeprowadzonej podczas XI Kongresu Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego. Dobrą kondycję branży wspiera krajowy popyt, rosnący dzięki coraz większemu importowi aut używanych, oraz mocny eksport – głównie do krajów europejskich, a także do Afryki Północnej, gdzie polska marka jest bardzo dobrze kojarzona.

– Krajowi producenci części samochodowych radzą sobie całkiem nieźle, na pewno w bieżącym roku będą mieli wyniki nie gorsze niż cała gospodarka – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Adam Kopczyński, współwłaściciel firmy Kampol. – Mają też bardzo duży udział w eksporcie. Jeżeli politycy wyznaczający główne parametry działalności gospodarczej na poziomie rządu czegoś nie popsują, za mocno nie obciążą branży, to damy sobie radę.

Szczegółowa analiza bazy Centralnej Ewidencji Pojazdów przygotowana przez firmę badawczą MotoFocus pokazuje, że w blisko 20 proc. gospodarstwach domowych w Polsce są dwa samochody, a w nieco ponad 2 proc. – trzy. Polski park samochodów osobowych obecnie liczy ponad 16 mln sztuk i stale rośnie.

Jak wynika z raportu „Branża Motoryzacyjna w Polsce 2016” przygotowanego pod patronatem PAIiIZ w ostatnich latach zmieniła się struktura produkcji Przemysłu Motoryzacyjnego. Produkcja części motoryzacyjnych w 2015 roku była aż o 46 proc. większa niż produkcja samochodów. Układ sił się zmienił – części i akcesoria stanowią większość.

– Polska branża motoryzacyjna to głównie produkcja części, bo w Polsce rodzimej motoryzacji finalnie wytwarzającej samochód w zasadzie nie ma, za wyjątkiem produkcji autobusów – potwierdza Adam Kopczyński.

Produkcja, sprzedaż i eksport części samochodowych rokrocznie notują wzrosty. Jak wynika z danych Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, na tym rynku działała około 900 firm, w których pracuje blisko 120 tysięcy osób, a przychody ze sprzedaży wynoszą ponad 70 mld zł. Dynamika wzrostu rok do roku przekracza 9 proc.

– Samochód, żeby działać, wymaga serwisu, wymaga, żeby co jakiś czas zająć się jego zawieszeniem i silnikiem. Producenci, których jest dużo w Polsce, wytwarzają części nie tylko na pierwsze wyposażenie, lecz także na aftermarket. Na to jest zapotrzebowanie – mówi Kopczyński.

Ten segment rynku motoryzacyjnego stał się polską specjalnością za granicą. Wartość eksportu w ciągu ostatniej dekady wzrosła dwukrotnie, by dwa lata temu osiągnąć wartość 30 mld zł. Największym odbiorcą zagranicznym produkowanych w kraju części samochodowych i zamiennych są rynki Starego Kontynentu, przede wszystkim Niemcy.

– Ciekawymi kierunkami, które już kilka lat temu zauważyli niektórzy producenci, są kraje Północnej Afryki, rynki bliskie, gdzie współpraca z Polską miała w przeszłości dobrą historię – wskazuje Adam Kopczyński. – Działają tam osoby, które wiele lat temu kończyły u nas studia, więc mamy na tych rynkach dobrą markę. Pamiętają także nasz kraj jeszcze sprzed 20–30 lat, kiedy polskie firmy budowały w Afryce infrastrukturę. To zostało bardzo dobrze zapamiętane, a obecnie tworzy dobry klimat do rozmów o dalszej kooperacji.

W ostatnich 24 miesiącach polski rynek części i napraw odnotował 8-proc. wzrost. W tym czasie inne europejskie rynki (np. Niemcy, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania) wzrosły o 1–3 proc.

– Regulacje na poziomie europejskim, które dotyczą wymagań w zakresie certyfikacji i homologacji, dużo kosztują producentów, ale potem są bardzo pomocne przy zdobywaniu nowych rynków i nowych kontraktów, ponieważ poświadczają, że produkty są bezpieczne, zbadane i spełniają najwyższe normy – mówi Adam Kopczyński podczas Kongresu Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego zorganizowanego przez Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM).

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Finanse

Warszawska giełda przyciąga coraz więcej funduszy ETF. Zainteresowanie inwestorów również rośnie

Inwestorzy coraz chętniej skłaniają się ku pasywnemu inwestowaniu, które naśladuje np. ruch indeksów giełdowych. Jego zaletą są m.in. niższe opłaty za zarządzanie i większa dywersyfikacja portfela przy mniejszej liczbie transakcji. To powoduje rosnącą popularność funduszy ETF, które służą właśnie takiemu inwestowaniu. W ubiegłym roku wartość aktywów zgromadzonych w instrumentach tego typu przekroczyła 10 bln dol. – podaje GPW za ETFGI. W Polsce ten rynek wciąż jest niewielki, ale coraz prężniej się rozwija. Na warszawskim parkiecie notowanych jest już 11 funduszy ETF opartych na różnych instrumentach bazowych.

Prawo

Ponad 1,7 tys. e-rezydentów z Polski założyło w Estonii 450 firm. Na taki krok decyduje się coraz więcej przedsiębiorców

Przybywa polskich firm, które planują przeniesienie działalności do Estonii. To kraj, który ze względu na przejrzysty system podatkowy czy niskie koszty prowadzenia działalności coraz częściej staje się pierwszym wyborem. Często decyduje o tym także potencjał tego rynku jako bramy do Skandynawii. Inna zaleta to łatwość założenia firmy w Estonii. Najprostszą metodą na przeniesienie działalności jest uzyskanie e-rezydencji. Z tego rozwiązania chętnie korzystają również Polacy, którzy założyli w Estonii już 450 firm.

Firma

Pandemia ujawniła w firmach luki kompetencyjne. Menedżerowie muszą na nowo uczyć się zarządzania zdalnymi zespołami

Zmiany w organizacjach i na rynku pracy w ostatnich latach, dodatkowo te spowodowane  przez pandemię COVID-19, wymagają wdrożenia nowych modeli zarządzania i przywództwa oraz wykształcenia wśród menedżerów i pracowników nowych kompetencji. Eksperci wskazują, że już w tej chwili następuje powrót do bardziej zdecentralizowanych, partycypacyjnych modeli zarządzania, które wymagają rozwiniętych kompetencji miękkich i lepszej komunikacji z pracownikami. – Pandemia postawiła ogromne wyzwania przed ludźmi, którzy są odpowiedzialni za to, żeby pracownicy w firmie czuli się dobrze, mieli świadomość, w którym kierunku ta firma zmierza, identyfikowali się z nią i byli lojalni. Dzisiaj ten czynnik ludzki staje się absolutnie najważniejszy – mówi Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan.

Handel

Przemysł odzieżowy w coraz większym stopniu truje środowisko. Do wyprodukowania zwykłego T-shirta potrzeba 2,5 tys. litrów wody

Coraz więcej konsumentów zwraca uwagę na to, jakie ubrania kupuje, interesuje się strategią marki i dokładnie sprawdza metki. Choć już 2/3 Polaków deklaruje też, że są skłonni zapłacić więcej za tzw. etyczną modę, te deklaracje niekoniecznie idą jednak w parze z działaniami. Ubiegłoroczne badanie „Vogue’a”​ i BCG pokazuje, że 20-proc. wzrost ceny skutkuje bowiem spadkiem popytu nawet o 62 proc. – Co roku na wysypiska śmieci trafia ok. 39 mln ton ubrań. To są wielkie hałdy. Raporty pokazują, że kiedy liczba ludności na świecie wzrosła o 20 proc., to jednocześnie liczba produkowanych ubrań się podwoiła – podkreśla Magdalena Rusiłowicz z Działu Zrównoważonego Rozwoju Fundacji WWF Polska.