Newsy

Amerykanie nie uwierzyli w grożący im klif fiskalny

2013-01-09  |  06:15
Mówi:Roman Przasnyski
Funkcja:analityk
Firma:Open Finance
  • MP4

    Prawdziwe kłopoty czekają Amerykanów pod koniec marca, kiedy prezydent i Kongres będą musieli uzgodnić, czy i  jak bardzo państwo może się dalej zadłużać. Osiągnięte pod koniec grudnia porozumienie w sprawie klifu fiskalnego to doopiero początek ratowania amerykańskiej gospodarki.

    Wypracowane z końcem grudnia porozumienie zakłada zachowanie ulg podatkowych i wzrost podatków dla osób o najwyższych dochodach (powyżej 400 tys. dolarów rocznie) oraz odroczenie na dwa miesiące zapowiadanych cięć budżetowych. To efekt wielomiesięcznych rozmów pomiędzy Republikanami i Demokratami.

     – Myślę, że Amerykanie po cichu wierzyli, że kwestia klifu fiskalnego zostanie pomyślnie rozwiązana. Udało się go uniknąć, choć straszono nim i to rzeczywiście było wydarzenie bardzo głośne medialnie, co działało na wyobraźnię inwestorów. Chociaż nie działało bardzo paraliżująco – wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Roman Przasnyski, analityk Open Finance.

    Brak porozumienia w Waszyngtonie mógł doprowadzić do recesji w amerykańskiej gospodarce. Tzw. klif fiskalny oznaczałby jednoczesne zniesienie ulg podatkowych i ograniczenie wydatków federalnych. Wszystko po to, by ograniczyć deficyt budżetowy.

     – Zwiększenie obciążeń podatkowych nie sprzyja specjalnie rozwojowi gospodarczemu, podobnie jak cięcia wydatków. Te cięcia wydatków jeszcze nie zostały uzgodnione, ale w najbliższych miesiącach decyzje w tej sprawie będą musiały zostać podjęte – twierdzi ekspert.

    Analityk Open Finance tłumaczy, że choć założenia klifu fiskalnego są z punktu widzenia budżetu bardzo korzystne, to w konsekwencji mogłoby to się zakończyć kłopotami zarówno firm, jak i zwykłych obywateli.

     – Zwiększenie obciążeń podatkowych części Amerykanów, tych najbogatszych, i oszczędności budżetowe, konieczność równoważenia budżetu i zmniejszenia zadłużenia są wyraźnie widoczne. Tego typu działania nie pobudzają wzrostu gospodarczego, więc tutaj mamy pewne zagrożenie – mówi Przasnyski.

    Ale grudniowe porozumienie to tylko chwilowa ucieczka od kłopotów. Barack Obama wraz z Kongresem muszą porozumieć się w kwestii podniesienia wyczerpanego już limitu zadłużenia państwa wynoszącego obecnie 16,4 biliona dolarów. Mają na to czas do końca marca. Inaczej może zabraknąć funduszy na bieżącą działalność i finansowanie programów federalnych.

     – Teraz jest kwestia, czy tempo wzrostu będzie w dalszym ciągu utrzymane, czy też w Stanach Zjednoczonych nastąpi spowolnienie. Te zagrożenia płyną też z dwóch źródeł. Po pierwsze, są związane z sytuacją w Europie i w gospodarce globalnej, bo jednak spowolnienie w strefie euro też na gospodarkę amerykańską może negatywnie wpłynąć i pewnie wpłynie – tłumaczy analityk Open Finance.

    Jednocześnie ekspert zauważa, że ten spór polityczny nie miał wielkiego wpływu na giełdowe notowania najważniejszych parkietów świata.

     – Widać było, że inwestorzy giełdowi nie boją się specjalnie negatywnych skutków tego klifu, bo jednak indeksy w USA również rosły, może nie tak mocno jak w Warszawie czy we Frankfurcie, ale notowaliśmy kilkunastoprocentowe zwyżki i pod koniec roku również nie było jakiegoś specjalnego załamania – mówi Roman Przasnyski. – W dalszym ciągu politycy będą się spierali, czy dojdą do jakiegoś porozumienia, ale generalnie można powiedzieć, że gospodarka amerykańska w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku sprawowała się znacznie lepiej niż europejska, czy w Niemczech czy w całej strefie euro, wzrost był bardziej wyraźny.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Motoryzacja

    Przez pandemię europejska branża motoryzacyjna nie wyprodukowała co najmniej 2 mln samochodów. Producenci aut i części mogą odczuwać skutki kryzysu przez kilka lat

    Od popytu konsumenckiego na nowe samochody zależy to, jak szybko europejska branża motoryzacyjna poradzi sobie z kryzysem wywołanym pandemią. – Branża motoryzacyjna jest szczególnie poszkodowana z uwagi na spadek popytu i zamknięcie fabryk. Niewykluczone, że firmy będą zmuszone zwalniać pracowników, a powrót do poziomu produkcji z czasów przed pandemią będzie trudny i długotrwały – mówi Jakub Faryś, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Ratunkiem dla branży może być wsparcie ze strony rządów oraz Unii Europejskiej, które pobudzi popyt rynkowy na nowe samochody.

    Bankowość

    Trudniej o kredyt mieszkaniowy. Banki zaostrzają wymagania dotyczące wkładu własnego i wiarygodności kredytowej

    Dane BIK pokazują, że w kwietniu spadła liczba i wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych. Banki udzieliły ich o 23 proc. mniej. Na początku maja jednak liczba zapytań o nowe kredyty hipoteczne wzrosła o 25 proc. w porównaniu do tygodnia wcześniej. W związku z pandemią polityka kredytowa banków się zaostrza, więc o kredyt będzie trudniej. Z drugiej strony kredytobiorcom sprzyja dwukrotna obniżka stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu, która oznacza, że z banku będzie można pożyczyć więcej. Nie ma jednak co liczyć, że ceny nieruchomości spadną.

    Jak korzystać z materiałów Newserii?

    Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

    Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

    Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

    Konsument

    Branża lotnicza w głębokim kryzysie. Po uruchomieniu połączeń ceny biletów mogą wzrosnąć

    Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach i tygodniach powróci część połączeń lotniczych, a na lotniskach i w samolotach będą obowiązywały nowe zasady bezpieczeństwa. – Cała branża czeka na odmrożenie, bo dotychczasowe straty przewoźników globalnie szacowane są na 350 mld dol. – mówi Eryk Kłopotowski, ekspert ds. lotnictwa. Pytanie tylko, czy popyt na ich usługi będzie wystarczający, żeby zapewnić rentowność. Tym bardziej że ograniczenia w sprzedaży mogą spowodować wzrost cen biletów.

    Handel

    Małe firmy audytorskie w obliczu problemów. Szansą dla nich może być konsolidacja

    Wprowadzenie wyśrubowanych międzynarodowych standardów badania audytorskiego oraz szczegółowych kontroli ze strony publicznego organu nadzoru powoduje, że usługi audytorskie drożeją. To paradoksalnie może być problem dla mniejszych firm badających sprawozdania finansowe małych podmiotów, bo przerzucenie na klientów rosnących kosztów pracy może skutkować utratą zleceń. To dlatego w branży biegłych rewidentów coraz wyraźniejsza jest tendencja do konsolidacji.