Newsy

Coraz więcej Polaków zapada na choroby psychiczne. Szpital psychiatryczny nie musi być dla nich ostatecznością, ale częścią leczenia

2019-05-24  |  06:00
Mówi:prof. dr hab. n. med. Marcin Wojnar, dyrektor medyczny i przewodniczący Rady Naukowej Klinik Terapii ALLENORT

dr Konrad Rokita, ordynator Mazowieckiego Szpitala i Centrum Diagnostycznego ALLENORT

dr Magdalena Konieczna, zastępca ordynatora Mazowieckiego Szpitala i Centrum Diagnostycznego ALLENORT

  • MP4
  • Wzrasta liczba Polaków z rozpoznanymi problemami psychicznymi wymagającymi leczenia. Dla diagnostyki i wdrożenia odpowiedniej terapii kluczowy jest szybki dostęp do lekarza specjalisty. W Polsce czas oczekiwania na wizytę może jednak wynieść nawet kilka miesięcy. Alternatywą dla publicznej opieki zdrowotnej stają się prywatne placówki oferujące kompleksową opiekę, dającą bardzo dobre efekty terapeutyczne i znacznie skracającą czas leczenia. Zdaniem ekspertów hospitalizacja w przypadku chorób psychicznych powinna być integralną częścią terapii, a nie ostatecznością.

    Najnowsze badania kondycji psychicznej Polaków przeprowadzone przez Główny Urząd Statystyczny dotyczą lat 2015 i 2016. W tym czasie o 8 tys. wzrosła liczba chorych na zaburzenia psychiczne, liczba osób cierpiących na zaburzenia rozwojowe zwiększyła się natomiast o 6 tys. Jak wynika z badań przeprowadzonych w ramach projektu EZOP, prawie 25 proc. populacji przynajmniej raz w życiu doświadcza zaburzeń psychicznych. W ich leczeniu niezwykle ważne jest szybkie rozpoczęcie terapii, obejmującej również niekiedy hospitalizację. W Polsce pobyt w szpitalu psychiatrycznym nadal traktowany jest jednak nie jako część leczenia, ale ostateczność. Eksperci podkreślają, że w wielu przypadkach hospitalizacja jest niezbędnym elementem procesu diagnozy i leczenia zaburzeń psychicznych.

    – Celem hospitalizacji może być proces diagnostyczny, przeprowadzenie niezbędnych badań, których celem jest postawienie diagnozy, żeby następnie zaplanować odpowiednie leczenie. Może być nim również modyfikacja leczenia czy przyjęcie pacjenta w sytuacji kryzysu psychicznego – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Konrad Rokita, ordynator Mazowieckiego Szpitala i Centrum Diagnostycznego Allenort.

    Według danych Eurostat w Polsce na 100 000 mieszkańców przypada zaledwie 9 lekarzy psychiatrów, co plasuje nasz kraj na ostatnim miejscu w Europie. Dostęp do lekarzy specjalistów w ramach publicznej służby zdrowia jest bardzo utrudniony, wiąże się bowiem z długim, nawet kilkumiesięcznym, czasem oczekiwania na wizytę. W przypadku ciężkich zaburzeń czy kryzysu psychicznego jest to stanowczo za długo, pacjenci ci wymagają natychmiastowej pomocy.

    Alternatywą stają się prywatne szpitale, oferujące hospitalizację pod opieką interdyscyplinarnego zespołu specjalistów: psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów, a w razie konieczności także neurologa i internisty. Tego rodzaju hospitalizacja nie tylko jest efektywniejsza, lecz także istotnie wpływa na skrócenie czasu diagnostyki i samej terapii.

    – Stworzyliśmy prywatny ośrodek z myślą o zaproponowaniu alternatywnej formy leczenia szpitalnego w stosunku do oferty publicznej, żeby pacjent miał możliwość być leczony w ośrodku, który jest komfortowy, miły i przyjazny, zorientowany na jego potrzeby i respektujący prawa pacjenta. Chcieliśmy, żeby pacjent miał możliwość wyboru, czy będzie leczony w szpitalu publicznym, czy w szpitalu prywatnym – mówi prof. dr hab. n. med. Marcin Wojnar, dyrektor medyczny i przewodniczący rady naukowej Klinik Terapii Allenort.

    Mazowiecki Szpital i Centrum Diagnostyczne Allenort zostały otwarte w 2018 roku. Oferują kompleksowe wsparcie dla osób z zaburzeniami psychicznymi oraz leczenie w komfortowych warunkach lokalowych. Szpital posiada 37 łóżek w jedno- i dwuosobowych salach, a do przyjęcia nie jest wymagane skierowanie. Pacjenci w poważnym kryzysie psychicznym są przyjmowani natychmiast, pozostali odbywają najpierw wizytę konsultacyjną, podczas której lekarz ocenia potrzebę hospitalizacji oraz określa świadczenia, jakie chory powinien otrzymać w ramach leczenia szpitalnego.

    – W momencie pozytywnej decyzji o przyjęciu do szpitala pacjent jest przyjmowany na jeden z oddziałów i otrzymuje od razu zarówno pakiet diagnostyczny, jak i terapeutyczny. W ramach tego pakietu ma pełną diagnostykę, zarówno od lekarza psychiatry, jak i od psychologa, i ustalany jest tryb postępowania, czy to zlecane kolejne badanie, czy ewentualnie włączane leczenie – mówi prof. Marcin Wojnar.

    W trakcie hospitalizacji pacjent może uczestniczyć w grupowych lub indywidualnych zajęciach terapeutycznych – ich doboru dokonuje się na podstawie programu leczenia danego chorego. Długość pobytu ustalana jest indywidualnie, przy czym pacjenci przyjmowani są zarówno na dłuższe pobyty terapeutyczne, jak i krótkie hospitalizacje diagnostyczne, po których wracają pod opiekę swojego lekarza prowadzącego.

    Pod opieką Mazowieckiego Szpitala znajdują się pełnoletni chorzy, którzy zgłaszają się sami w momencie kryzysu psychicznego bądź trafiają do szpitala dzięki najbliższym.

    – Naszymi pacjentami są głównie pacjenci z zaburzeniami depresyjnymi, nerwicowymi, zaburzeniami osobowości, pacjenci w kryzysie psychicznym czy też osoby uzależnione. Oferujemy pełną szpitalną ofertę leczenia dla pacjenta z każdym problemem psychicznym – mówi dr Magdalena Konieczna, zastępca ordynatora Mazowieckiego Szpitala i Centrum Diagnostycznego Allenort.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Kalendarium

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Handel

    Boom na rynku kredytów konsumenckich. Polacy kupują na raty więcej i za coraz wyższe kwoty

    Marzec okazał się najlepszym miesiącem na rynku kredytowym od początku roku – wynika ze statystyk BIK. Banki udzieliły więcej wszystkich rodzajów kredytów i na wyższe kwoty, a największą dynamikę zanotowały zakupy na raty. W marcu banki udzieliły ich o ponad 50 proc. więcej w porównaniu z ubiegłym rokiem. Zdaniem Waldemara Rogowskiego, prof. SGH i głównego analityka BIK, to zasługa m.in. niskich stóp procentowych i przesunięcia popytu z usług, które wciąż są zamrożone, na dobra trwałego użytku, które Polacy kupują w e-commerce. BIK prognozuje, że w drugim półroczu, po odmrożeniu gospodarki, można się spodziewać dalszych wzrostów akcji kredytowej.

    Ochrona środowiska

    Szykują się zmiany w zamówieniach publicznych. Wzorem Czech do przetargów mogą zostać wprowadzone kryteria środowiskowe

    Od początku tego roku w Czechach instytucje zamawiające muszą rozważyć, czy w każdym nowo publikowanym przetargu możliwe jest wprowadzenie kryteriów środowiskowych. Eksperci wskazują, że Polska również prędzej czy później będzie zobligowana do wprowadzenia takich kryteriów na krajowym, wartym ok. 300 mld zł rocznie, rynku zamówień publicznych. Zwłaszcza że zielone zamówienia, które stają się w ostatnich latach coraz powszechniejszą praktyką, zapewniają instytucjom zamawiającym nie tylko korzyści środowiskowe, lecz także oszczędności finansowe. Wybór odpowiednich produktów, które zmniejszają ilość zużytej energii czy gazów, może okazać się szczególnie istotny w medycynie, gdzie ratuje się życie, ale przy okazji generuje się ogromną ilość odpadów.

    Finanse

    W miastach akademickich studenci wydają setki milionów złotych. Czasy pandemii oznaczają dla tych ośrodków ogromne straty, nie tylko gospodarcze

    Pandemia koronawirusa udowodniła, że studenci mają duży wpływ na rozwój miast. Tylko w Opolu, gdzie kształci się ok. 20 tys. studentów, rocznie wydawali oni blisko 150 mln zł – wynika z badania dr Diany Rokity-Poskart z Politechniki Opolskiej. Dzięki wydatkom studentów na lokalnym rynku towarowo-usługowym powstało 355 miejsc pracy, z których zresztą wiele było przez studentów obsadzanych. Nauka zdalna i zamknięcie wielu sektorów gospodarki przyniosły miastom akademickim miliony złotych strat.

    Handel

    Słodkie i słone przekąski mają lepszy skład. Nowe przepisy ograniczają dopuszczalną ilość niezdrowych tłuszczów trans

    Od kwietnia obowiązuje zakaz wprowadzania do obrotu produktów z wysoką zawartością tłuszczów trans, czyli izomerów trans kwasów tłuszczowych. Składnik ten – mogący prowadzić np. do chorób serca – znajduje się m.in. w ciastkach, słonych przekąskach czy margarynach i zdaniem WHO przyczynia się do przedwczesnej śmierci nawet 500 tys. osób rocznie. Zakaz dotyczy produktów przeznaczonych dla konsumenta finalnego, czy to w handlu detalicznym, czy w gastronomii. Próg tej wysokiej zawartości został określony na maksymalnie 2 proc. wszystkich tłuszczów obecnych w produkcie. To oznacza, że produkty z wyższą zawartością musiały zniknąć ze sklepów lub też ich skład został zmieniony na zdrowszy.