Newsy

Czas postawić na nauczanie zawodu – przekonuje prezes Związku Rzemiosła Polskiego

2013-03-18  |  06:15

Dualny system kształcenia, polegający na łączeniu edukacji z praktykami zawodowymi, daje korzystne rezultaty na rynku pracy. Dzięki niemu młodzi ludzie szybciej zdobywają konkretne kwalifikacje zawodowe. Zdaniem Jerzego Bartnika, prezesa Związku Rzemiosła Polskiego, wzrost popularności takiego systemu może zwiększyć konkurencyjność polskiej gospodarki. System dopłat do praktyk zawodowych pochłania z Funduszu Pracy 600 mln zł rocznie.

  System dualny daje olbrzymią szansę ludziom na to, aby znaleźli się na rynku pracy – mówi Jerzy Bartnik Agencji Informacyjnej Newseria. – Dotychczas ten system wprowadził na rynek pracy bardzo wiele osób, które podjęły taką decyzję u początku swojej kariery zawodowej. Niesie on w sobie możliwość zdobycia w procesie pracy pewnych kwalifikacji zawodowych, których dowodem jest dyplom czeladniczy czy ewentualnie w dalszej drodze mistrzowski.

Jak podkreśla prezes Związku Rzemiosła Polskiego, dyplom ten stanowi swego rodzaju drogowskaz dla młodych ludzi, gdyż mówi im w jakim zawodzie mogą szukać swojego miejsca.

 – My pilnujemy tego, aby wraz z rozwojem techniki, technologii i cywilizacji osoby uprawiające zawody rzemieślnicze nie były pozbawione szans rozwoju osobistego – mówi Bartnik. – To jest droga, którą zmierzamy.

Tego rodzaju system kształcenia wdrażany jest w coraz większej ilości krajów. W ostatnim czasie wdrożyły go albo powróciły do niego Hiszpania i Szwecja. W Polsce i Niemczech istnieje on stale. Zdaniem Bartnika przyczynia się to do zmniejszenia bezrobocia w tym kraju. 

 – Mamy widoczne efekty – mówi prezes. – Szczególnie w gospodarce niemieckiej. Jeżeli w grupie wiekowej 18-24 lata oni mają około 8 proc. bezrobotnych, to znaczy, że osoby, które zakończyły w tym systemie pierwszy stopień swojej edukacji znajdują się bez problemu na rynku pracy.

Zdaniem prezesa Związku Rzemiosła Polskiego, dobre wyniki niemieckiej gospodarki są spowodowane nie tylko wyposażeniem technicznym tego kraju, ale także dobrymi kwalifikacjami niemieckich pracowników. W Polsce mimo obowiązywania systemu dualnego bezrobocie wśród osób w wieku 18-24 lata jest jednak większe.

 – W przedziale wiekowym 18-24 mamy około 20 proc. bezrobotnych mimo dualnego systemu, ale dzisiaj uczy się w nim w rzemiośle około 83 tys. ludzi,  a jest to 85 proc. wszystkich, którzy się w tym systemie uczą w Polsce – mówi Jerzy Bartnik. – Jeszcze w 2000 roku to było około 200 tys. ludzi, ale mamy niż demograficzny, mamy bogatą ofertę innych segmentów – dodaje.

Zdaniem Bartnika problemem jest pochopne wybieranie uczelni, które nie dają później dobrych perspektyw zawodowych. Mimo to w Polsce samo wyższe wykształcenie nadal daje prestiż. 

 – Upowszechnienie systemu kształcenia dualnego wymaga promocji, ale wymaga też pewnej zmiany mentalnej – twierdzi Jerzy Bartnik. – W naszym kraju wartość ma ten, który ukończył wyższą uczelnię i to się w środowisku, wśród znajomych roznosi. To jest to, co człowieka kształtuje w hierarchii wartości społecznej. Ale za chwilę przychodzi ocknięcie i ten dobrze wykształcony, pozostający bez pracy stacza się na niższe poziomy, bo jest drugi wyznacznik, czyli praca i efekt tej pracy, czyli zarobek.

Mimo niżu demograficznego i bogatej konkurencyjnej oferty edukacyjnej system dualny stopniowo zyskuje popularność. Kluczowe są tu odpowiednio wysokie zarobki w tej grupie.

 – Jeżeli zarobki osób w tej grupie będą większe, to społeczeństwo samo dokona wyboru – przekonuje prezes Związku Rzemiosła Polskiego. – Zresztą już dzisiaj obserwuję, że coraz więcej osób przychodzi do nauki zawodu. To wymaga czasu. Paradoksalnie każdy kryzys przybliża nas do tego, żebyśmy zrozumieli, że praca ma swoją wartość, a praca kwalifikowana jest wysoko płatna.

Jerzy Bartnik krytykuje reformę szkolnictwa, która polegała m.in. na wprowadzeniu liceum profilowanego. 

 – My wtedy ostrzegaliśmy, że z liceum ambitni ludzie wyjdą ewentualnie z dyplomem, ale bez umiejętności zawodowej – mówi Bartnik. – Rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej okrutna, bo ani matury ani zawodu i 4 lata straconego czasu. Na to sobie żaden kraj nie może pozwolić, nawet najbogatsze społeczeństwa tą drogą nie chodzą.

Jego zdaniem najlepszą drogą reformowania edukacji jest kształcenie praktyczne, w kierunku zdobycia konkretnych kwalifikacji zawodowych.

 – Nie ma innej drogi jak współpraca z pracodawcą i spełnianie jego oczekiwań, aby młody człowiek mógł się znaleźć w jego zakładzie – przekonuje prezes Związku Rzemiosła Polskiego. – To wymaga pracy, ale w te stronę zmierzamy. Dzisiaj mamy to potwierdzone poprzez kierunek nadany przez UE i to w 2011 i grudniu 2012, i przykłady wielu krajów UE. Co ciekawe, Chiny zauważyły, że mają barierę rozwoju przez wzgląd na to, że wyczerpały się proste zasoby zwykłej pracy, którą każdy może wykonywać, a potrzeba podnieść jakość produkcji, konkurencyjność poprzez wzrost kwalifikacji osób wykonujących określone zadania.

Osobną kwestią jest kwestia finansowania takiego systemu. Aktualnie warunki nie pozwalają polskim przedsiębiorcom, w przeciwieństwie do niektórych przedsiębiorców francuskich, na dobrowolne dotowanie tego systemu. System kształcenia dualnego jest więc wspierany jedynie ze środków z Funduszu Pracy.

 – To nie są małe pieniądze, bo to w skali kraju jest około 600 mln złotych do systemu w części praktyk zawodowych, ale tym niemniej tak jak we Francji i w innych krajach, ten system trzeba na pewnym etapie bardzo wspierać – mówi Jerzy Bartnik. – Francja dzisiaj jest bardzo mądra, ponieważ na prawie 20 lat zaprzestała realizacji tego systemu i okazało się jak wielkie braki na rynku się pojawiły. Nie przypadkiem jest polski hydraulik we Francji jako symbol osoby, która wyjechała z kraju przygotowującego do zawodu do kraju, który oczekuje na rynku fachowca – dodaje. 

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Prawo

Inspekcja Pracy zapowiada wzmożone kontrole legalności zatrudnienia. Pod lupę weźmie umowy o dzieło, zlecenia i jednoosobowe działalności gospodarcze

W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła ponad 54 tys. kontroli, z których 11,5 tys. dotyczyło legalności zatrudnienia. Prawie połowa z nich skończyła się stwierdzeniem nieprawidłowości w tym zakresie. Od przyszłego roku rząd – w ramach Polskiego Ładu – chce walczyć z pracą na czarno i wypłacaniem wynagrodzeń „pod stołem”, więc wzmożone kontrole w tym zakresie zapowiada również PIP. Inspekcja uważniej przyjrzy się też umowom cywilnoprawnym i przypadkom, w których pracownicy zostali zmuszeni przez pracodawcę do założenia jednoosobowej działalności gospodarczej.

Transport

Mieszkańcy Wrocławia chętniej niż na początku pandemii korzystają z komunikacji miejskiej. Miasto zapowiada zakup nowych pojazdów

Spadek liczby pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej to efekt pandemii koronawirusa notowany powszechnie w miastach. Wrocław nie jest wyjątkiem, choć w stolicy Dolnego Śląska widać już powrót mieszkańców do codziennego korzystania z autobusów i tramwajów. We wrześniu 2021 roku w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat było tylko o 11 proc. mniej pasażerów. – To bardzo dobry wynik, który pokazuje, że mieszkańcy, pasażerowie nadal ufają komunikacji miejskiej – mówi Krzysztof Balawejder, prezes zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu. Zachęcanie do transportu publicznego będzie zadaniem miast na kolejne lata, przede wszystkim ze względów ekologicznych. To z tego powodu Wrocław stawia na wymianę wykorzystywanego taboru na bardziej zielony.

Edukacja

Rynek innowacji w edukacji znacząco zyskał w trakcie pandemii. Coraz więcej polskich start-upów wychodzi ze swoimi produktami na globalne rynki

Pandemia wymusiła na szkołach naukę zdalną, co otworzyło drogę dla rozwoju innowacyjnych rozwiązań i przyspieszyło wdrażanie nowych technologii w  edukacji. Eksperci oceniają, że w ostatnich miesiącach rynek „przeskoczył” co najmniej trzy lata rozwoju. Sektorem interesuje się coraz więcej start-upów. Najczęściej pracują one nad szkoleniami z zakresu kodowania, aplikacjami oraz grami edukacyjnymi i materiałami szkoleniowymi dla pracowników – wynika z raportu Fundacji Startup Poland. Globalnie rynek ten przyciąga duży kapitał, ale polscy inwestorzy są ostrożniejsi niż zagraniczni koledzy w finansowaniu tego typu przedsięwzięć.

Transport

Ceny paliw będą rosnąć. W najbliższym czasie nie ma szans na spadek cen benzyny i diesla poniżej 6 zł za litr

Zaledwie tydzień temu po raz pierwszy w historii średnie ogólnopolskie ceny benzyny Pb95 i diesla przekroczyły psychologiczną barierę 6 zł za litr. Nie oznacza to jednak końca podwyżek, bo jak wynika z najnowszego badania e-petrol.pl, na stacjach znów jest drożej. W kolejnych tygodniach zaczną obowiązywać obniżka akcyzy na paliwa, zapowiedziana w czwartek przez premiera Mateusza Morawieckiego, oraz zwolnienie od podatku od sprzedaży detalicznej i z opłaty emisyjnej. Jednak kierowcy tankujący w najbliższych dniach muszą się przygotować na podwyżki cen.