Newsy

Innowacyjne badanie może przewidzieć raka prostaty z 20-letnim wyprzedzeniem. Technologie poprawiają diagnostykę i leczenie tej groźnej choroby

2021-11-19  |  06:15
Mówi:dr Stefan W. Czarniecki
Funkcja:specjalista urolog, ordynator Oddziału Urologii HIFU CLINIC, dyrektor ds. innowacji w Szpitalu św. Elżbiety
Firma:Grupa LUX MED

Zarówno w Polsce, jak i w Europie rak prostaty jest w tej chwili najczęściej wykrywanym wśród mężczyzn nowotworem. W ostatnich latach dokonał się znaczący postęp w diagnostyce i leczeniu tej choroby. Takie narzędzia jak biopsja fuzyjna czy wieloparametryczny rezonans magnetyczny pomagają wykryć nawet kilkumilimetrowe zmiany nowotworowe i precyzyjnie określić, czy wymagają one interwencji. Również w leczeniu raka prostaty wykorzystywane są coraz bardziej zaawansowane technologie. Wśród nich są terapie ultradźwiękami tylko konkretnego obszaru gruczołu czy też operacje robotyczne w przypadku nowotworów wymagających agresywnego leczenia. Dzięki temu rak prostaty wykryty odpowiednio wcześnie jest w 90 proc. uleczalny.

 Leczenie w uroonkologii, szczególnie w raku prostaty, zależy od dwóch kluczowych elementów: jest to technologia, i to mamy na najwyższym poziomie, ale też doświadczenie. Połączenie tych dwóch kategorii pozwala na mądre, skuteczne i bezpieczne leczenie chorób urologicznych, a zajmujemy się nie tylko leczeniem raka prostaty, ale też raka nerki, pęcherza moczowego, moczowodu. Jednak to rak prostaty, o którym w tym miesiącu bardzo dużo mówimy, odpowiada za 20 proc. wszystkich rozpoznań nowotworowych wśród mężczyzn – mówi agencji Newseria Biznes dr Stefan W. Czarniecki, specjalista urolog, ordynator Oddziału Urologii HIFU CLINIC i dyrektor ds. innowacji w Szpitalu św. Elżbiety należącym do Grupy LUX MED.

W Polsce rak prostaty jest najczęściej wykrywanym wśród mężczyzn nowotworem. Co roku diagnozuje się go u ok. 16 tys. panów, z których 5–6 tys. umiera. Problemem jest to, że wciąż nowotwór ten jest wykrywany zbyt późno. Mężczyźni zbyt rzadko poddają się podstawowym badaniom takim jak oznaczenie stężenia PSA we krwi (białka wytwarzanego przez komórki prostaty) czy profilaktycznym wizytom urologicznym po 40. roku życia. Przez to statystyki dotyczące umieralności w Polsce wciąż są gorsze niż w krajach europejskich, gdzie wyleczalność tej choroby w ostatnich latach wzrasta.

Jak podkreśla urolog HIFU CLINIC, postęp w tej dziedzinie jest możliwy dzięki nowoczesnym metodom diagnostyki raka gruczołu krokowego.

– Nowoczesna diagnostyka daje fundamentalne korzyści chorym z rakiem prostaty. Dzięki niej jesteśmy w stanie oddzielić tych pacjentów, których naprawdę trzeba leczyć, od tych, których historycznie leczono, a wcale niekoniecznie było to wskazane. Dla przykładu najmniej złośliwy rak prostaty, ale całkiem często wykrywany Gleason 6(3+3) z pierwszej grupy prognostycznej, jest nowotworem, który w pierwszej kolejności powinien być poddany nadzorowi, a nie aktywnemu leczeniu – wyjaśnia dr Stefan W. Czarniecki.

Do określenia, czy dany nowotwór jest mało inwazyjny, służy szereg narzędzi. To m.in. biopsja fuzyjna prostaty. Pozwala ona wykorzystać obraz z wieloparametrycznego rezonansu magnetycznego prostaty do trafienia w bardzo małe, nawet cztero- czy pięciomilimetrowe ogniska nowotworu, które następnie można poddać indywidualnie dobranemu leczeniu.

 HIFU CLINIC w Szpitalu św. Elżbiety jest najbardziej doświadczonym ośrodkiem w Europie – i jednym z niewielu w ogóle – który wykonuje ogromną liczbę biopsji fuzyjnych prostaty. My wykonujemy ją przezkroczowo. Jest to zabieg bezpieczny, przy którym ryzyko sepsy jest radykalnie ograniczone względem tradycyjnych metod – mówi ordynator Oddziału Urologii w tej klinice. – Mamy też badanie 4K i płynną biopsję SelectMDx. To są narzędzia, które nieinwazyjnie są w stanie na 95 proc. przewidzieć wynik późniejszej biopsji.

Badanie 4K, które w Polsce można wykonać tylko w HIFU CLINIC, jest jedynym nieinwazyjnym badaniem przesiewowym mogącym przewidzieć wystąpienie raka z 20-letnim wyprzedzeniem. Z kolei płynna biopsja SelectMDx może na podstawie próbki moczu nieinwazyjnie ocenić procentowe ryzyko wykrycia nowotworu podczas tradycyjnej biopsji prostaty.

– Dodatkowo jest jeszcze badanie mutacji genu BRCA, które wykonuje się także u kobiet w przypadku raka piersi. Okazuje się bowiem, że ok. 6 proc. nowotworów prostaty też jest skorelowanych z tą mutacją. Jeżeli prawidłowo scharakteryzujemy tych pacjentów, u których wykrywamy nowotwór, to możemy mądrzej decydować o tym, których i jak leczyć – mówi dr Stefan W. Czarniecki.

Nie tylko w diagnostyce, ale i w leczeniu raka prostaty wykorzystuje się dziś zaawansowane, nowoczesne technologie. Jedną z nich jest terapia ultradźwiękami – metoda HIFU skupia falę ultradźwiękową o wysokiej energii na precyzyjnie określonym obszarze guza. Wytworzony w ten sposób efekt cieplny w tkance niszczy komórki rakowe. Terapia ta nie wymaga nacinania ciała, może być ukierunkowana jedynie na obszar zajęty nowotworem, dzięki czemu nie niszczy całego narządu. Ma więc mniej efektów ubocznych niż tradycyjne zabiegi, może być także wykonana ponownie w razie nawrotu choroby, również u pacjentów poddanych wcześniej radioterapii czy prostatektomii radykalnej, czyli wycięciu gruczołu.

– Przyszłością w leczeniu raka prostaty jest na pewno terapia fokalna, czyli leczenie nie całego gruczołu, ale tego obszaru, który jest zajęty nowotworem, o ile upewniliśmy się wiarygodnie, że inne części tego gruczołu nie są zajęte – mówi urolog. – Ważne jest też to, że w przyszłości możemy liczyć na pojawienie się szczepionek. Trwają badania w tym zakresie i mam nadzieję, że także w tej chorobie kiedyś szczepionki się pojawią.

W przypadku nowotworów złośliwych, które wymagają agresywnego leczenia, często konieczna okazuje się operacja usunięcia prostaty.

– W takich przypadkach wykorzystujemy robota da Vinci w celu usunięcia prostaty z węzłami chłonnymi lub bez nich. Jest to metoda, która najczęściej pozwala pacjentom na opuszczenie oddziału dwa–trzy dni po zabiegu – mówi dr Stefan W. Czarniecki

Ramiona takiej maszyny są wyposażone w narzędzia chirurgiczne, kamerę endoskopową i mają funkcję sztucznego nadgarstka imitującego ruchy ludzkiej ręki. Chirurg kieruje urządzeniem za pomocą konsoli i ma bieżący podgląd operowanych tkanek nawet w 15-krotnym powiększeniu, w rozdzielczości HD, a nawet w trójwymiarze. Pacjent operowany w asyście takiego robota szybciej wraca do zdrowia, bo ryzyko wystąpienia powikłań jest ograniczone do minimum.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Infrastruktura

Gen. W. Nowak: Powołanie operatora strategicznej sieci bezpieczeństwa może paradoksalnie obniżyć jej odporność na ataki. Ta kwestia wymaga odrębnej ustawy [DEPESZA]

– Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa ma wiele dobrych elementów, ale paru kwestii tam brakuje, m.in. odniesienia do urządzeń internetu rzeczy (IoT), które będą bardzo istotne w sieci 5G – mówi gen. Włodzimierz Nowak, były pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa. Jego wątpliwości budzi także pomysł powołania operatora strategicznej sieci bezpieczeństwa. Po pierwsze, tak poważna kwestia powinna zostać uregulowana w odrębnej ustawie. Po drugie, trzeba przeanalizować, czy taki podmiot rzeczywiście przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa państwa. Zdaniem eksperta może być wręcz odwrotnie.

Transport

Problem smogu powrócił jak bumerang w sezonie grzewczym. Trzy śląskie miasta zwarły szyki, żeby walczyć z nim wspólnie

W Polsce smog zabija kilkunastokrotnie więcej osób, niż ginie ich w wypadkach samochodowych. Głównym winowajcą jest niska emisja ze źródeł komunalnych, a w miastach do problemu przyczynia się też transport drogowy i emitowane przez niego spaliny. Problem smogu i zanieczyszczeń powietrza, który dotyczy całej Polski, niczym w soczewce skupia się na Śląsku i wraca jak bumerang w każdym sezonie grzewczym. Dlatego w ramach kampanii „Oddech dla Polski” trzy miasta z tego województwa – Żywiec, Wodzisław Śląski oraz Tarnowskie Góry – łączą siły, żeby walczyć z nim wspólnie i zaangażować mieszkańców w nawet najdrobniejsze działania na rzecz poprawy jakości powietrza.

Finanse

Nowy start w biznesie. Będzie wsparcie dla przedsiębiorców, którzy musieli zamknąć swoje firmy

Strach przed porażką jest jednym z głównych hamulcowych rozwoju przedsiębiorczości. Jak wynika z badania PARP, 41 proc. osób, które widzą szanse biznesowe w swoim otoczeniu, nie decyduje się na otworzenie własnej firmy z powodu tej obawy. Porażka jest jednak ryzykiem wpisanym w każdy biznes i może stanowić ważną lekcję na przyszłość. Tym, którzy mimo niepowodzenia zdecydowali się wrócić na rynek i ponownie rozpocząć działalność gospodarczą, PARP pomaga w ramach projektu „Nowy start”. O wsparcie, dzięki któremu łatwiejszy będzie powrót na rynek, mogą aplikować mikro-, mali i średni przedsiębiorcy.

Firma

Zamek Królewski na Wawelu przygotowuje się do uruchomienia stałej wystawy nowego Skarbca Koronnego. Od grudnia nowym mecenasem jest PGE Polska Grupa Energetyczna

Inauguracja nowego Skarbca Koronnego oraz zakrojone na szeroką skalę działania edukacyjne dotyczące historii Polski, które będą obejmować m.in. cykle warsztatów, zajęcia z historii, publikacje i konkursy – to najważniejsze przedsięwzięcia, które zrealizuje w przyszłym roku Zamek Królewski na Wawelu dzięki wsparciu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. Krakowskie muzeum i największy koncern energetyczny na polskim rynku zawarły właśnie umowę o współpracy. To już kolejny z serii patronatów PGE ukierunkowany na propagowanie kultury i polskiego dziedzictwa historycznego.

Teatr

Warszawska Opera Kameralna po premierze „Castor et Pollux”. Prace nad spektaklem rozpoczęły się jeszcze przed pandemią

Premiera opery „Castor et Pollux” skomponowanej przez Jeana-Philippe’a Rameau była długo oczekiwana. Pierwotnie miała mieć miejsce w marcu 2020 roku. Plany Warszawskiej Opery Kameralnej pokrzyżowała jednak pandemia koronawirusa. Teraz udało się przygotować przedstawienie w międzynarodowym gronie, mimo trudności pandemicznych. – Spektakl zachwyca pięknem głosów i tańców barokowych, a wszystko zostało zrealizowane z ogromną pieczołowitością i atencją do szczegółu. Dzisiaj naprawdę trudno o takie dzieło – mówi Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa i dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.