Newsy

Instytut Jagielloński: zakup fregat dla Marynarki Wojennej szkodzi jej interesom. Fregaty, które nie przetrwają nawet kilku minut w razie wojny, mogą kosztować nawet 12 mld zł

2018-12-13  |  06:20
Mówi:dr Łukasz Kister
Funkcja:ekspert ds. bezpieczeństwa, koordynator projektu „Dostęp do morza zobowiązuje!”
Firma:Instytut Jagielloński

Ostatnie wydarzenia związane z rosyjską agresją na Morzu Azowskim pokazały, jak ważna jest ochrona Bałtyku – podkreślają eksperci. Tymczasem polska Marynarka Wojenna nie ma żadnych zdolności odstraszania. MON chce zakupić dla niej trzy fregaty przeciwlotnicze za około 12 mld zł, ale eksperci Instytutu Jagiellońskiego podkreślają, że taki zakup mija się z celem. Bliskość naszpikowanego rakietami Obwodu Kaliningradzkiego powoduje, że przeciwlotnicze fregaty mogą zostać zniszczone w pierwszych minutach konfliktu. Czas lotu najnowszych rosyjskich pocisków z Kaliningradu do Zatoki Gdańskiej to około  40 sekund. Co także istotne, zakup fregat oznaczać będzie koniec pozostałych programów modernizacyjnych ważnych dla zdolności bojowych Marynarki Wojennej.

 Polska Marynarka Wojenna jest w opłakanym stanie. Od kilkudziesięciu lat jest pozbawiona jakiegokolwiek projektu modernizacyjnego, pozostawiona sama sobie, niedoinwestowana i traktowana trochę po macoszemu w porównaniu do innych rodzajów Sił Zbrojnych, pozbawiona wizji rozwoju – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa Instytutu Jagiellońskiego, koordynator projektu „Dostęp do morza zobowiązuje!”.

W ramach projektu „Dostęp do morza zobowiązuje” Instytut Jagielloński podkreśla degradację zdolności operacyjnych Marynarki Wojennej, która jest najbardziej zaniedbanym rodzajem Sił Zbrojnych RP. Pomimo licznych deklaracji MON, nie są prowadzone żadne działania mające na celu wzmocnienie bojowych zdolności sił morskich. Tymczasem – jak pokazują ostatnie wydarzenia związane z rosyjską agresją na Morzu Azowskim – Morze Bałtyckie jest jednym z obszarów wymagających wzmożonej obrony.

Według ostatnich doniesień, MON chce priorytetowo zakupić dla Marynarki Wojennej trzy fregaty przeciwlotnicze. Instytut Jagielloński szacuje ich koszt na około 12 mld zł, na podstawie kosztów budowanych w ostatnich latach w Europie okrętów tej klasy – brytyjskich fregat Type 45, niemieckich Klasse 124 czy też francusko-włoskich typu Horizon/Orizzonte. Żeby zapewnić obronę przeciwlotniczą północnej Polski, co MON planuje jako ich główne zadanie, polskie fregaty nie mogłyby być ani mniejsze, ani gorzej wyposażone, ani tańsze.

Instytut podkreśla też, że fregaty przeciwlotnicze to wysoce wyspecjalizowane i bardzo kosztowne okręty. Na świecie nie wykorzystuje się ich do obrony lądu, ale wyłącznie do obrony grup innych okrętów – przede wszystkim lotniskowców. Co istotne, fregaty nie mają szans zapewnić obrony przeciwlotniczej północnej Polski.

 Bałtyk , jako mały ale dość zagęszczony akwen, nie jest miejscem dla realizacji zadań przy wykorzystaniu tego rodzaju jednostek. Tutaj potrzebujemy środków odstraszania, narzędzi, które pozwolą właściwie zabezpieczyć polskie interesy i zareagować na różnego rodzaju niepożądane zdarzenia. Przykład wydarzeń na Morzu Azowskim pokazuje, jak bardzo potrzebujemy mieć zdolności odstraszania potencjalnego wroga – podkreśla dr Łukasz Kister.

Ze względu na bliskość Kaliningradu i rozmieszczoną tam ilość rakiet przeciwokrętowych (ponad 150, w tym rakiety naddźwiękowe Onyks i niedługo hipersoniczne Cyrkon) fregaty w razie konfliktu nie zapewnią obrony przeciwlotniczej polskiego terytorium., gdyż nie będą mogły operować w pobliżu naszego wybrzeża. Czas lotu rakiety hipersonicznej o prędkości ponad 7 tys. km/h z terenu Obwodu Kaliningradzkiego do odległej o niecałe 100 km Zatoki Gdańskiej to raptem 40 sekund. Taka rakieta zostanie wykryta ze znacznie mniejszej odległości, czas reakcji będzie więc jeszcze krótszy i nie wystarczy na obronę, szczególnie przy ataku wielu rakiet jednocześnie. Fregaty, które chce kupić MON za około 12 mld złotych będą więc nieprzydatne do obrony Polski.

Jak zwracają uwagę eksperci, fregaty przeciwlotnicze nadają się głównie do ochrony sojuszniczych (amerykańskich, brytyjskich czy francuskich) lotniskowców. Według wiedzy ekspertów Instytutu Jagiellońskiego żadne inne państwo NATO nie przewiduje wykorzystania swoich fregat na wodach polskiej części Bałtyku w przypadku wojny, właśnie ze względu na bliskość i ilość rosyjskich rakiet i systemów antydostępowych.

 Ten pomysł zakupu fregat jest trudny do wyjaśnienia. Przez wiele lat słyszeliśmy o różnych potrzebach modernizacyjnych Marynarki Wojennej, ale fregaty się w nich nie pojawiały. Pomijamy temat okrętów podwodnych, korwet wielozadaniowych, czyli okrętów, na temat których przez ostatnich kilka lat toczyła się dyskusja wynikająca z dokumentów strategicznych, wyznaczających kierunek rozwoju morskich Sił Zbrojnych. Na tym powinniśmy się skupiać, nie możemy co chwilę wyciągać z kapelusza kolejnego pomysłu. Wydatek 12 mld zł na fregaty, które nie są priorytetowym elementem modernizacji Marynarki Wojennej, pewnie znacząco – o ile nie w całości – zakończyłby pozostałe projekty – mówi dr Łukasz Kister.

Jak dodaje, wszelkie wydatki na zakupy dla Marynarki Wojennej powinny wynikać z przemyślanej wizji. Dotychczasowe plany modernizacji Marynarki Wojennej zakładały zakup wyposażonych w rakiety manewrujące okrętów podwodnych za około 10 mld zł (program Orka) oraz mniejszych okrętów nawodnych – korwet i patrolowców – za około 5 mld zł (programy Miecznik i Czapla).

 Zbudujmy najpierw właściwą strategię, powiedzmy po co nam jest potrzebna marynarka, do czego chcemy wykorzystywać potencjał morski. A wtedy będziemy wiedzieli jakie narzędzia do tych działań są najlepsze i jakie powinniśmy zakupić i wydatkować z budżetu, który nie jest zbyt duży – podkreśla dr Łukasz Kister.

Instytut Jagielloński zwraca także uwagę, że decyzja MON o zakupie fregat przeciwlotniczych jest sprzeczna z wynikami symulacji przeprowadzonych przez resort w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego z 2016 r., które wskazują na brak możliwości operowania okrętów nawodnych na Bałtyku w czasie wojny.

Jest to kolejna już próba MON dotycząca zakupu tego typu jednostek. Poprzednia – zablokowana w sierpniu br. przez premiera Mateusza Morawieckiego – dotyczyła zakupu używanych, 30-letnich fregat z Australii. Na wstrzymanie zakupu tych jednostek wpłynęła właśnie ich niezdolność do przetrwania na Bałtyku w przypadku konfliktu.

Czytaj także

CES 2019

Polityka

Rekordowo długie zawieszenia działania amerykańskiej administracji rządu nie przełoży się na dolara. Obciąży za to PKB

Tzw. shutdowny nie są w amerykańskiej polityce i gospodarce niczym nowym. Obecny jest jednak o tyle wyjątkowy, że trwa rekordowo długo, gdyż piątek będzie 28. dniem funkcjonowania administracji na zwolnionych obrotach. Zdaniem głównego ekonomisty Banku Pekao SA Marcina Mrowca obecna sytuacja zostanie wkrótce zakończona, by gospodarka nie poniosła zbyt dużych strat. Ameryka i świat i tak wchodzą w okres wolniejszego wzrostu.

Media i PR

Media społecznościowe borykają się z kłopotami wizerunkowymi i testują nowości. Główny kierunek to rozwój wideo

Końcówka 2018 roku pokazała w pigułce, w którą stronę rozwijają się media społecznościowe. Widać było też, z jakimi problemami borykają się od dłuższego czasu – mówi Maciej Przybylski, redaktor PRoto.pl. Jak podkreśla, social media – zwłaszcza Facebook – w ostatnim roku mocno inwestowały w rozwój wideo i testowały nowe rozwiązania. Za to marki, które zamierzają podjąć współpracę z influencerami, powinny w tym roku uważać na oszustów, sztucznie kreujących popularność.

Farmacja

Chorzy na szpiczaka mnogiego potrzebują nowych opcji terapeutycznych. Wciąż czekają na odpowiedź Ministerstwa Zdrowia

Onkolodzy i pacjenci apelują do resortu zdrowia o rozszerzenie możliwości terapeutycznych w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. Wystosowana w listopadzie petycja w sprawie refundacji kolejnego leku pozostaje na razie bez odpowiedzi ministerstwa. Szpiczak może się stać chorobą przewlekłą, ale do tego potrzebne są nowe terapie – podkreślają przedstawiciele Fundacji Carita – Żyć ze szpiczakiem.

Problemy społeczne

Choroby serca wciąż najgroźniejszym zabójcą Polaków. Kardiolodzy dysponują coraz skuteczniejszą bronią

Rok 2018 był bardzo udany dla polskiej kardiologii. Rozpoczęliśmy na poziomie systemowym skoordynowane działania, których celem jest poprawa jakości leczenia pacjentów kardiologicznych i zmniejszenie śmiertelności spowodowanej chorobami układu sercowo-naczyniowego – mówi prof. Piotr Ponikowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Wśród wyzwań współczesnej kardiologii nadal priorytetem pozostaje profilaktyka i wdrażanie innowacyjnych procedur i technologii.