Newsy

Sektor bankowy ma coraz mniej środków na innowacje i modernizacje. Liczy jednak na korzystne decyzje rządzących

2019-09-23  |  06:15

– Rentowność polskiego sektora bankowego spada systematycznie od 2011 roku – mówi prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz. Winne są m.in. nadmierne obciążenia. To powoduje, że branża ma coraz mniej środków na modernizację, innowacje i zatrudnianie kadr, które mogłyby pracować nad unowocześnianiem sektora. Bankowcy liczą na zmiany w tym zakresie. Tym bardziej że przez wiele lat polskie banki były jednymi z najnowocześniejszych w Europie, z rozwiniętym systemem kartowym i systemem wymiany informacji.

– Polski sektor bankowy jest sektorem stabilnym, dobrze zarządzanym, w miarę nowoczesnym, ale niestety od kilku lat tempo rozwoju tego sektora nie jest równomierne i jest kłopotliwe ze względu na bardzo duże obciążenia – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. – To powoduje, że brakuje nam trochę środków na modernizację, innowacje i pozyskiwanie kadry, która mogłaby wdrażać innowacje nowej generacji w tych instytucjach. Mam nadzieję, że wkrótce sobie z tym poradzimy i że w wyniku pewnych uzgodnień skala tych najwyższych właściwie obciążeń fiskalnych w świecie będzie nieco obniżona, a na pewno inaczej zorganizowana. Myślę o podatku dochodowym, dodatkowym podatku bankowym, a także o formule wpłat na Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Od stycznia do lipca działające na polskim rynku banki zarobiły 9,06 mld zł wobec niespełna 8,9 mld zł przed rokiem. Podatek wyniósł w tym czasie 3,24 mld zł i był wyższy od odprowadzonego w tym samym okresie ubiegłego roku o 314 mln zł. Między styczniem a lipcem 2019 roku tylko 5 z 31 banków komercyjnych i 9 z 543 spółdzielczych odnotowało stratę. Na koniec 2018 roku zysk sektora bankowego nieznacznie przekroczył 13 mld zł. W 2017 roku było to niemal 13,7 mld zł, rok wcześniej – niemal 13,9 mld zł. Jednak jeszcze w 2011 roku banki w Polsce zarobiły przeszło 15,5 mld zł. Z kolei zwrot z kapitałów sektora spadł poniżej 7 proc. w 2018 r. wobec 13 proc. w 2011 roku. 

– O ile w poprzedniej dekadzie byliśmy stosunkowo rentowni i byliśmy w pierwszej 7–8 systemów bankowych w Unii Europejskiej, które wykazywały wysoką rentowność, to teraz jesteśmy w tej ostatniej siódemce. To jest kierunek, który musimy odwrócić, bo mamy wysoki wzrost gospodarczy, a bankowość weszła w fazę stagnacji – podkreśla Krzysztof Pietraszkiewicz. – Jeżeli porównamy fundusze własne polskiego sektora bankowego do PKB, oszczędności zgromadzone w polskich bankach do PKB i kredyty udzielane przez polskie banki w relacji do PKB, to znajdujemy się na końcu Unii Europejskiej. Jako kraj na dorobku, który chce doganiać inne kraje, powinniśmy to zmieniać, dlatego że w gospodarce rynkowej potrzebne jest normalne, odpowiedzialne finansowanie rozwoju.

Z analiz ZBP wynika, że maksymalne efektywne opodatkowanie największych polskich banków sięga 44 proc., a nominalne to ok. 33 proc. Stopa podatkowa jest o połowę wyższa niż w innych krajach naszego regionu. Dodatkowo ani opłaty na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ani podatek bankowy wprowadzony na początku 2016 roku nie są uznawane za koszt uzyskania przychodu. Tylko z tytułu tej ostatniej daniny banki w ciągu trzech lat odprowadziły do budżetu przeszło 10 mld zł.

– Jeżeli ta sytuacja od strony regulacyjnej by się nie zmieniła, a jeszcze weszłyby dodatkowe obciążenia, np. na skutek błędnych rozstrzygnięć czy regulacji, to oznaczałoby, że polska gospodarka nie otrzymałaby odpowiedniej ilości środków, a to by oznaczało, że wielu przedsiębiorców musiałoby po prostu zwijać swoje biznesy, a za tym poszedłby wzrost bezrobocia – tłumaczy prezes Związku Banków Polskich. – Myślę, że ten scenariusz uda nam się ominąć, że zostaną podjęte odpowiednie decyzje przez rząd, szczególnie Ministerstwo Finansów, Komitet Stabilności Finansowej i Komisję Nadzoru Finansowego oraz Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Ta sytuacja jest zarządzalna, tylko trzeba podejmować te decyzje w odpowiednim tempie, w odpowiednich momentach, nie za późno.

Tym bardziej że banki będą musiały radzić sobie także z nadchodzącym spowolnieniem gospodarczym. Drugi kwartał 2019 roku był piątym z rzędu, gdy tempo wzrostu gospodarczego spadało. Jest wprawdzie wciąż relatywnie wysokie (4,5 proc. w ujęciu rocznym), ale już na przyszły rok Narodowy Bank Polski zakłada tylko 4-proc. wzrost, zaś na 2021 rok – 3,5-proc. Wszystko przez spadek zamówień eksportowych, głównie z Niemiec, niewiadomą związaną z brexitem i cykle koniunkturalne. Mniejsze zamówienia to niewykorzystane moce produkcyjne i konieczność przebudowania biznesu. Z drugiej strony przedsiębiorcom doskwiera brak pracowników, na co receptą mogłaby być automatyzacja produkcji.

– W bardzo wielu przypadkach powinna następować mocniejsza współpraca pomiędzy uczelniami a przedsiębiorstwami, wykorzystywana powinna być nauka, powinny być stosowane w takim okresie spowolnienia pewne innowacyjne metody produkcji czy organizacji pracy. Dlatego że spowolnienie, podobnie jak kryzys, jest nie tylko wyzwaniem i zagrożeniem, lecz także jest szansą na to, żeby wykonać pewien krok do przodu – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz. – Dzisiaj polska gospodarka jest słaba pod względem innowacyjności, w relacji do innych krajów ma o wiele mniej robotów i automatów, które moglibyśmy wdrażać w taki sposób, aby produktywność polskiej gospodarki nie zmniejszała się. Jako sektor bankowy chcielibyśmy w takim procesie uczestniczyć.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Transport

Warszawskie tramwaje przechodzą cyfrową rewolucję. Jedno z rozwiązań będzie nowatorskie w skali europejskiej

Miejski transport stawia na innowacje. W Warszawie pasażerowie komunikacji zbiorowej mogą już sprawdzić w smartfonie rzeczywisty czas przyjazdu tramwaju. Wystarczy zeskanować kod QR albo tag NFC. W planach są kolejne technologiczne udogodnienia, m.in. aplikacja mobilna dla osób niedowidzących, która głosowo przedstawi rozkład jazdy, czy zdalne udostępnianie informacji o nadjeżdżającym tramwaju. – Pod względem innowacji nie ustępujemy korporacjom – podkreślają przedstawiciele Działu Badań i Rozwoju Tramwajów Warszawskich, spółki nagrodzonej niedawno za innowacyjny projekt zielonej fali dla tramwajów, który skraca czas przejazdów.

Problemy społeczne

Na koronakryzysie najmocniej ucierpi młode pokolenie dopiero wchodzące na rynek pracy. Rządy już dziś powinny pracować nad planem pomocy

Po kryzysie lat 2007–2008 bezrobocie wzrosło w większości krajów UE, najmocniej na południu Europy. Jednak obecny koronakryzys uderzył w rynek pracy nawet 10 razy mocniej niż poprzedni. W najgorszej sytuacji znalazła się generacja wchodząca dopiero na rynek pracy. Ten fakt będzie rzutował na całe ich życie zawodowe. Dlatego też, zdaniem Andrzeja Kubisiaka z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, już teraz powinny powstać programy wsparcia dla młodych.

 

Zdrowie

Przez pandemię do lekarzy trafia więcej pacjentów z zaawansowanym rakiem prostaty. Wcześniejsza diagnoza pozwala na skuteczne leczenie m.in. za pomocą robota da Vinci

Rak prostaty jest najczęstszym nowotworem złośliwym wśród mężczyzn, ale wielu z nich przed zgłoszeniem się do lekarza powstrzymuje wstyd i strach. Pandemia wpłynęła na dodatkowe opóźnienia w diagnostyce tego nowotworu – podkreślają urolodzy. Tymczasem wykrycie raka prostaty w początkowym stadium daje dużą szansę na całkowite wyleczenie i pozwala zastosować u pacjenta nowoczesne, mniej inwazyjne metody, takie jak operacje robotyczne. Zabiegi w asyście robota chirurgicznego da Vinci są bardziej precyzyjne i w większości przypadków pozwalają pacjentom na powrót do normalnego funkcjonowania, ograniczając liczbę komplikacji.

 
 

Konsument

Pompy ciepła coraz popularniejsze w polskich domach. W tym roku padły rekordy sprzedaży takich urządzeń

Na koniec ubiegłego roku w polskich domach było zainstalowanych 128 tys. pomp ciepła, które pracowały na potrzeby centralnego ogrzewania i podgrzewania wody. W optymistycznym wariancie ich liczba do 2030 roku może wrosnąć już do prawie 2,1 mln – wynika z szacunków Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła. Rozwojowi rynku sprzyjają m.in. rządowy program Czyste Powietrze, wzrost świadomości ekologicznej Polaków, unijne regulacje ukierunkowane na energooszczędne budownictwo i realne korzyści tej technologii, które przekładają się na wymierną oszczędność. W ubiegłym półroczu wzrost sprzedaży takich urządzeń w kilku segmentach rynku pobił wyniki za cały 2019 rok.