Newsy

Amerykański inwestor szuka w Katowicach nowych pracowników, głównie z branży IT. Chce w tym roku potroić zatrudnienie w swoim centrum badawczo-rozwojowym

2021-04-15  |  06:30

Katowice znajdują się w pierwszej piątce najatrakcyjniejszych lokalizacji inwestycyjnych w Polsce. Z każdym rokiem stolica Śląska przyciąga coraz więcej zagranicznych firm, a jedną z nich jest Hyland – amerykański inwestor z branży IT, którego firma doradcza Gartner od ponad dekady zalicza do liderów nowych technologii. W Katowicach Hyland otworzył jedyne w Europie Środkowo-Wschodniej centrum badawczo-rozwojowe, w którym docelowo ma pracować ponad 100 specjalistów z branży IT. – W perspektywie długoterminowej wprowadzenie się tutaj takiej firmy jak Hyland jest ogromną szansą dla regionu – podkreśla country manager firmy Jeremy Nass.

– Katowice dysponują gigantycznym potencjałem inwestycyjnym, dlatego się tu wprowadziliśmy. Dostrzegamy potencjał drzemiący w tym mieście i chcemy go wykorzystać. Zresztą do podobnego wniosku dochodzi coraz więcej firm, które otwierają tutaj swoje biura. Ten region czeka świetlana przyszłość – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jeremy Nass.

Katowice, położone w centrum liczącej 2,3 mln mieszkańców Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, to jeden z pięciu najważniejszych ośrodków inwestycyjnych w Polsce – wynika z tegorocznego raportu ABSL. Prężnie rozwija się tu sektor nowoczesnych usług dla biznesu, odpowiadający za 3–3,5 proc. polskiego PKB, a na przestrzeni ostatnich czterech lat wzrost zatrudnienia w tutejszych centrach usług sięgnął prawie 70 proc. Główną kategorią świadczonych w nich usług jest IT. Łącznie w regionie, głównie w Katowicach, działa już 114 centrów nowoczesnych usług biznesowych firm pochodzących z 19 państw. Miasto z każdym rokiem cieszy się coraz większym zainteresowaniem biznesu, a inwestycje nie zatrzymały się nawet mimo pandemii COVID-19. Zagraniczni inwestorzy, którzy lokują tu swoje centra, zwiększają przychody do budżetu i tworzą nowe miejsca pracy, wspierając lokalną i krajową gospodarkę wychodzącą z lockdownu („Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Katowicach”).

 Przyglądaliśmy się takim aspektom jak dostępność wykwalifikowanych kadr, bo to jest dla nas kluczowy aspekt rozwojowy. Sprawdzaliśmy też koszty życia, lokalną infrastrukturę, sytuację na uczelniach i liczbę absolwentów, którzy trafiają na lokalny rynek pracy każdego roku, ale także to, czy jest tu dużo dróg rowerowych. Zależało nam na tym, aby znaleźć dobre miejsce dla naszych pracowników. Ostatecznie Katowice wyraźnie zwyciężyły – wskazuje country manager Hyland w Polsce.

Atrakcyjność inwestycyjną stolicy Śląska potwierdza też ubiegłoroczny raport Colliers International („Przyszłość zaczyna się tu… Katowice"), który podkreśla, że miasto jest wzorcowym przykładem przemiany z ośrodka przemysłowego w nowoczesną metropolię. Lokalizacja na przecięciu transeuropejskich szlaków transportowych, dobrze rozwinięta sieć dróg, ośrodki akademickie i dostęp do wykwalifikowanej kadry oraz duża podaż nowoczesnej powierzchni biurowej przyciągają do Katowic coraz więcej zagranicznych firm.

Raport Colliers pokazuje, że inwestycje w stolicy Śląska nie zwolniły mimo pandemii. Na koniec I połowy 2020 roku wolumen transakcji najmu na katowickim rynku biurowym wyniósł 26,5 tys. mkw., tylko o 11 proc. mniej niż rok wcześniej, pomimo znacznego spowolnienia ekonomicznego wywołanego pandemią COVID-19. Największy udział w całym popycie (64 proc.) stanowiły nowe umowy, zawierane przez firmy otwierające tu swoje siedziby. Jedną z ostatnich, które wprowadziły się do Katowic, jest Hyland – amerykański inwestor z branży IT, dostarczający nowoczesne oprogramowanie do zarządzania treścią.

– Jesteśmy dużą firmą, zatrudniamy ok. 4 tys. pracowników z obu Ameryk, z Europy i całego świata. Kilka lat temu doszliśmy do wniosku, że chcielibyśmy silniej zaznaczyć naszą obecność w Europie Środkowo-Wschodniej – wyjaśnia Jeremy Nass.

Nowa inwestycja firmy w Katowicach to centrum badawczo-rozwojowe, gdzie programiści będą pracować m.in. nad doskonaleniem flagowych produktów firmy i tworzeniem nowych funkcjonalności wspierających cyfrową transformację. To jak na razie jedyny taki ośrodek firmy w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej.

– Dziś stoi przed nami ogromne wyzwanie – kolejna ewolucja, której celem jest wykorzystanie wszystkich korzyści płynących z infrastruktury chmurowej. Nasi klienci chcą przenosić się do chmury i z takiej infrastruktury korzystać. Dlatego tak ważne dla nas jest wdrożenie i przeniesienie naszych produktów do rozwiązań chmurowych. To właśnie o pomoc przy tym zadaniu poprosiliśmy naszych nowych współpracowników w Katowicach – mówi country manager Hyland w Polsce.

Mimo pandemii Hyland R&D w Katowicach w ubiegłym roku zatrudniło już pierwszych 40 pracowników, a ich rekrutacja została przeprowadzona całkowicie zdalnie.

– W 2021 roku chcemy potroić tę liczbę. Poszukujemy osób głównie na stanowiska związane z badaniami i rozwojem, które mogą pomóc nam w przeprowadzeniu tej ewolucji, posiadających nowe i poszukiwane umiejętności, związane np. z .NET Core czy Kubernetes. Jednocześnie potrzebujemy kierowników, osób do działów HR i sprzedaży, bo dostrzegamy potencjał na rynku. Poza tym poszukujemy nowych pracowników do naszego globalnego zespołu usługowego, który pomaga nowym i obecnym klientom uzyskać zwrot z inwestycji poczynionych w Hyland – wymienia Jeremy Nass.

Firma doradcza Gartner od 11 lat zalicza Hyland do liderów w kategorii dynamicznie rozwijających się technologii. Spółka operuje już w kilkunastu krajach świata, m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii oraz Japonii.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Telekomunikacja

Polacy chętniej sięgają po tańsze smartfony. Coraz częściej oferują one najnowsze technologie dostępne dotąd w najdroższych modelach czołowych producentów [DEPESZA]

W 2020 roku w Polsce sprzedano ponad 8,5 mln smartfonów. To spadek o ok. 8,5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeszcze bardziej spadła jednak łączna wartość wszystkich sprzedanych smartfonów, co oznacza, że Polacy sięgają po coraz tańsze urządzenia. To efekt między innymi tzw. demokratyzacji rynku, dzięki której modele wyposażone w najnowsze technologie można kupić w coraz przystępniejszej cenie. Średnia wartość zakupionego smartfona wyniosła w 2020 roku około 1056 zł, podczas gdy najdroższe, flagowe modele potrafią kosztować po kilka tysięcy złotych. Tymczasem tańsze smartfony także wyposażone są w najnowsze technologie, takie jak 5G, superszybkie ładowanie czy ekran Super AMOLED.

Sport

Druga połowa maja to czas odmrażania sportu. Branża apeluje o zwiększenie limitu uczestników masowych imprez na świeżym powietrzu

Pandemia przewróciła świat sportu do góry nogami. O ile sport na poziomie zawodowym funkcjonuje w reżimie sanitarnym, o tyle amatorski w dużym stopniu zanikł. Przyczyniły się do tego m.in. zamknięte od miesięcy siłownie i kluby fitness oraz prawie 15-miesięczny zakaz organizacji imprez masowych na świeżym powietrzu. – W sensie zdrowotnym to może być bomba z opóźnionym zapłonem – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Od 15 maja, zgodnie z wytycznymi rządowymi, kibice mogą wrócić na trybuny, a w imprezach poza obiektami sportowymi będzie mogło uczestniczyć do 150 osób. Branża jednak apeluje o szybsze zwiększanie tego limitu.

Konsument

UE planuje kolejne regulacje w walce z marnowaniem żywności. Dziś do śmieci trafia 80 mln ton rocznie, z czego 10 proc. z powodu upływu terminów na opakowaniu

Unia Europejska chce skuteczniej walczyć z marnotrawstwem żywności. Zgodnie z unijnym prawem od końca marca 2021 roku w obrocie niekomercyjnym mogą się znaleźć produkty po upływie daty minimalnej trwałości podanej na opakowaniu. Kolejne planowane kroki w tej walce dotyczą również rozszerzenia listy produktów zwolnionych z obowiązku podawania daty minimalnej trwałości lub nawet zupełnej rezygnacji z jej podawania i pozostania tylko przy terminie przydatności do spożycia, czyli przy sformułowaniu „należy spożyć do”. W całej UE marnuje się co roku ok. 80 mln ton jedzenia. Aż 10 proc. tej puli marnowanej żywności wiąże się właśnie z oznaczeniem terminów, nie zawsze jednak słusznie odczytywanych przez konsumentów.

Farmacja

WHO zmienia klasyfikację indyjskiej mutacji koronawirusa. Na razie nie ma jednak ryzyka, że wywoła ona kolejną falę pandemii

Indyjska odmiana koronawirusa została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zakwalifikowana jako „niepokojący wariant”. Do tej pory była uznawana za budzącą „szczególne zainteresowanie”. W badaniach stwierdzono, że wariant, znany jako B.1.617, rozprzestrzenia się łatwiej niż pierwotny wirus, ale potrzebne są dalsze obserwacje. – Nie ma jednak sygnałów, że stanowi on większe zagrożenie niż mutacje, z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia – mówi prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka. Groźbę wybuchu kolejnej fali pandemii odsuwa jednak przede wszystkim postępujący proces szczepień, bo zdaniem ekspertów wszystko wskazuje na to, że stosowane do tej pory szczepionki działają również na wariant indyjski.