Newsy

Eksperci: finansowanie nowoczesnych terapii nie powinno być kosztem, a inwestycją. Szybszy powrót do zdrowia pacjentów to korzyść dla całej gospodarki

2018-03-02  |  06:30
Mówi:Magdalena Lisiecka, dyrektor zarządzajaca, Janssen Polska

prof. dr. hab. Ewelina Nojszewska, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Instytut Innowacyjna Gospodarka

  • MP4
  • Zastosowanie innowacyjnego leczenia powoduje, że chory szybciej wraca do zdrowia i pracy, a tym samym przyczynia się do wzrostu PKB. To dlatego finansowanie nowoczesnych terapii nie powinno być traktowane jako obciążenie dla budżetu, tylko jako inwestycja w kapitał ludzki. Trwają jednak prace nad nową ustawą refundacyjną i całą polityką lekową państwa. Zmiany są konieczne, bo polskiej służby zdrowia nie stać dłużej na nieefektywność i finansowanie przestarzałych, nieskutecznych procedur medycznych.

     W Polsce ochrona zdrowia w końcu zaczyna być postrzegana nie jako koszt, ale jako przemyślana, długofalowa inwestycja w jeden z najważniejszych czynników wzrostu, czyli w kapitał ludzki. Parlament zdecydował o zwiększeniu nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. do 1 stycznia 2024. Zależy nam, aby nie mniej niż 17 proc. środków z budżetu NFZ było przekazywane na refundację leków – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Magdalena Lisiecka, dyrektor zarządzająca Janssen Polska.

    Według styczniowych zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia resort pracuje nad nowelizacją ustawy refundacyjnej. Obecne przepisy zakładają, że na refundację leków przeznacza się maksymalnie do 17 proc. środków z budżetu NFZ zarezerwowanych na świadczenia gwarantowane. W praktyce ten poziom jest niższy – w ubiegłym roku wyniósł 15,6 proc.

    Zagwarantowanie określonego minimalnego poziomu wydatków na refundację leków byłoby istotną zmianą. Kolejna kwestia, to zmiana zasad, na jakich wykorzystywane są pieniądze z tzw. porozumień dzielenia ryzyka, czyli płacone w paybacku. Dziś wracają one do ogólnego koszyka, a nie są dedykowane refundacji leków. Utworzenie specjalnego subkonta ze środkami na leki bez wątpienia poprawi dostęp do innowacyjnych terapii na polskim rynku – podkreśla Magdalena Lisiecka.

    W listopadzie ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia powołało zespół do spraw opracowania założeń polityki lekowej państwa. Dokument powinien być gotowy jeszcze w tym roku. Magdalena Lisiecka uważa, że w toku prac powinny zostać uwzględnione koszty pośrednie leczenia pacjentów, dlatego niezbędne jest też zaangażowanie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

    – Dobrym przykładem jest schizofrenia – schorzenie, które bardzo mocno obciąża system. W 2013 roku schizofrenia kosztowała państwo przeszło 3 mln zł, z czego przeszło 1 mln to były koszty świadczeń społecznych i rent. Dlatego myślę, że szersze spojrzenie, bardziej kompleksowe, z uwzględnieniem wszystkich kosztów pośrednich znacząco zmieni optykę spojrzenia również na leki – mówi Magdalena Lisiecka.

    Koszty leczenia należy interpretować jako inwestycję w zdrowie. Jeżeli minimalizujemy tu i teraz koszty bezpośrednie, czyli koszty leczenia, to podnosimy znacząco koszty pośrednie, czyli PKB niewytworzony przez osoby, które nie są zdatne do pracy. Skutki dla finansów publicznych są dwojakie: z jednej strony finanse publiczne ponoszą wydatki, z drugiej strony zmniejszają się dochody przez ograniczone wpływy z PIT, CIT i innych podatków – dodaje prof. dr. hab. Ewelina Nojszewska z warszawskiej SGH, ekspert Instytutu Innowacyjna Gospodarka.

    Dyrektor zarządzająca Janssen Polska zaznacza, że potrzebne są mechanizmy mierzące efektywność i skuteczność leczenia pacjentów. Służby zdrowia nie stać dłużej na finansowanie niesprawdzonych i przestarzałych procedur medycznych, zwłaszcza że w perspektywie 10 lat liczba ludzi starszych powyżej 60. roku życia wzrośnie o blisko 30 proc., w tym samym czasie o 33 proc. zwiększy się również zachorowalność na nowotwory złośliwe, co znacznie obciąży system.

    Ekspert Instytutu Innowacyjna Gospodarka prof. dr. hab. Ewelina Nojszewska podkreśla, że konieczne jest również stworzenie na polskim rynku takich warunków, które przyciągną inwestycje ze strony międzynarodowych firm i prywatnego biznesu.

     Międzynarodowe koncerny farmaceutyczne chętnie weszłyby na polski rynek, na którym jest 38 milionów ludzi. Jednak żeby prywatny biznes chciał dokonywać inwestycji, musi mieć odpowiednią stopę zwrotu, musi osiągać odpowiedni poziom zysków, więc trzeba stworzyć warunki, które im to umożliwią – mówi prof. dr. hab. Ewelina Nojszewska.

    Międzynarodowe firmy farmaceutyczne do inwestowania w Polsce może skłonić to, co każdego innego inwestora, czyli przewidywalność biznesu i potencjalny zwrot z inwestycji. W przypadku przemysłu farmaceutycznego – jest to też przewidywalność i jasność procesu refundacyjnego, skrócenie tego procesu, elastyczność w negocjacjach i zaimplementowanie nowych modeli refundacyjnych, a nie tylko prostych schematów finansowych typu payback. To jest absolutnie konieczne – dodaje dyrektor zarządzająca Janssen Polska.

    Zgodnie z zapowiedziami ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego w marcu ma rozpocząć się ogólnopolska debata o systemie służby zdrowia, której celem będzie wypracowanie rozwiązań na kolejnych 15–30 lat. Debata ma potrwać do wiosny 2019 roku i zostaną w nią zaangażowani wszyscy interesariusze: pacjenci, pracownicy i pracodawcy systemu służby zdrowia, eksperci i samorządy.

    – Należy zmienić nie tylko sposób finansowania, ale i funkcjonowanie całego systemu. Chociażby wprowadzić dodatkowe, prywatne ubezpieczenia, prywatnego płatnika i konkurencję między świadczeniodawcami. Potrzebne jest też zbudowanie prawdziwych koszyków świadczeń zdrowotnych – nie jednego, a kilku – mówi prof. dr. hab. Ewelina Nojszewska.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Konsument

    Prawie 5 mln Polaków nie korzysta z komputera i internetu. Podatek od smartfonów i laptopów jeszcze pogłębi problem cyfrowego wykluczenia

    W Polsce blisko 5 mln osób wciąż nie korzysta z internetu ani komputera, a pod względem wykluczenia cyfrowego sytuacja wygląda gorzej tylko w sześciu krajach Europy. Jedną z głównych przyczyn są zbyt wysokie koszty sprzętu i dostępu do sieci. Tymczasem planowane przez rząd rozszerzenie opłaty reprograficznej na nowe urządzenia, takie jak smartfony, tablety, laptopy i komputery stacjonarne, może dodatkowo wywindować ich ceny o kilkaset złotych. – W tej pandemicznej sytuacji, kiedy z dnia na dzień przestawiliśmy się na nauczanie zdalne, zamknęliśmy seniorów w domu i przenieśliśmy szereg usług do online’u, podnoszenie cen na urządzenia typu smartfon czy laptop jest błędem – podkreśla Michał Herde z Federacji Konsumentów.

    Ochrona środowiska

    Polska może stać się największym producentem energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Wymaga to modernizacji i budowy sieci przesyłowej w Polsce Północnej

    Stabilne ramy prawne dla budowy polskich farm wiatrowych na Bałtyku ma zapewnić ustawa offshore’owa, którą w ubiegły czwartek podpisał prezydent. Prąd z wiatraków na morzu ma popłynąć już za kilka lat, ale wymaga to przyspieszenia inwestycji, również tych związanych z budową sieci dystrybucyjnych. Inwestycje w tym zakresie wymusza także rządowy plan rozwoju OZE i budowy elektrowni jądrowej. Boomu inwestycyjnego będzie potrzebować zwłaszcza północna Polska.

    Handel

    Olga Semeniuk: W pierwszej kolejności będą odmrażane sklepy detaliczne i centra handlowe. Jesteśmy gotowi do wdrożenia protokołów bezpieczeństwa dla ponad 40 branż

    Jeżeli rząd zdecyduje się na poluzowanie części obostrzeń od 1 lutego, to w pierwszej kolejności pracę będą mogły wznowić sklepy detaliczne i centra handlowe. Decyzja o luzowaniu bądź wydłużeniu restrykcji ma zapaść w tym tygodniu i będzie uzależniona m.in. od statystyk dotyczących zakażeń i zgonów oraz sytuacji epidemiologicznej w całej Europie, która jest obecnie trudna. Wyczekują jej przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy w całym kraju decydują się już na wznawianie działalności mimo zakazów. Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, przekonuje jednak, że są to odosobnione przypadki i skala zjawiska jest niewielka.

    Ochrona środowiska

    Zanieczyszczone powietrze jest jak taksówka dla koronawirusa. Większa liczba zgonów w 2020 roku to w dużej mierze efekt smogu

    Według danych z USC, udostępnionych w rządowym serwisie Otwarte Dane, w ubiegłym roku w Polsce zmarło w sumie ponad 486 tys. osób. W 2019 roku zgonów było ok. 409 tys., czyli o 77 tys. mniej. – Polacy muszą sobie uświadomić, że w ubiegłym roku umarła największa liczba osób od II wojny światowej nie tylko ze względu na koronawirusa, lecz również z powodu smogu – mówi pulmunolog, dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka. Jak wskazuje, pandemia nie przez przypadek najszybciej rozprzestrzenia się w regionach uprzemysłowionych, z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem. – Nie zdajemy sobie sprawy, że gdyby tych pyłów nie było w powietrzu, wirus nie miałby na czym osiąść. One są taksówką, którą bakterie i wirusy wjeżdżają do organizmu – podkreśla ekspert.