Newsy

Era taniego latania niekoniecznie dobiegła końca. Przewoźnicy nadal będą walczyć o pasażera niskimi cenami

2022-08-03  |  06:25

Wzrost cen biletów, obecnie powodowany głównie podwyżkami cen ropy i paliwa lotniczego, niekoniecznie musi oznaczać koniec taniego latania. Na przestrzeni ostatnich 20–30 lat ceny biletów nieustannie spadały, co pociągnęło za sobą popularyzację transportu lotniczego. – Myślę, że w długim okresie cały czas będzie walka o pasażera jak najniższą ceną – prognozuje wiceprezes IATA Sebastian Mikosz. Jak na razie ani podwyżki cen biletów, ani perturbacje na europejskich lotniskach nie wpłynęły na spadek zainteresowania podróżami lotniczymi, które po dwóch latach pandemii znów wchodzą w fazę boomu.

– Obecne perturbacje na lotniskach są wynikiem bardzo szybkiego powrotu ruchu. Dzisiaj linie lotnicze mają więc problem z nadmiarem zainteresowania niż z jego niedoborem. Mają też problem, żeby świadczyć usługę na takim poziomie, na jakim powinna być świadczona, czyli wylot o czasie, nieanulowany rejs i wszystko to we w miarę komfortowych warunkach – mówi agencji Newseria Biznes Sebastian Mikosz, wiceprezes Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Lotniczych IATA.

Ruch lotniczy odradza się po pandemii COVID-19. Zainteresowanie lataniem jest ogromne, ponieważ tegoroczne wakacje są pierwszymi od dwóch lat bez większych restrykcji covidowych, a pasażerowie chcą zrekompensować sobie poprzednie sezony, kiedy możliwości podróżowania były ograniczone. Dynamiczne odbicie spowodowało jednak problemy przewoźników i portów lotniczych, co wynika głównie z braków kadrowych po pandemii. Choć lotniska, linie lotnicze i firmy odpowiedzialne za obsługę naziemną w ekspresowym tempie rekrutują nowych pracowników, to wyszkolenie ich trwa przynajmniej kilka tygodni. Tymczasem media donoszą o kolejkach, odwoływanych lotach i turystach koczujących na europejskich lotniskach.

Wiceprezes IATA wskazuje, że te perturbacje na lotniskach oznaczają co prawda zły PR dla całej branży lotniczej, ale raczej nie odstraszą turystów i nie spowodują spadku zainteresowania podróżami lotniczymi.

– Pasażerowie nie latali przez ostatnie dwa lata, teraz mamy do czynienia z naturalnym zjawiskiem nadrabiania tego. Wszyscy chcą gdzieś polecieć, odwiedzić rodzinę. Dlatego absolutnie nie obawiałbym się braku zainteresowania. Dużo gorszy jest dla nas kryzys wizerunkowy polegający na tym, że kilka dużych lotnisk ma kłopoty i to oddziałuje na całą branżę. Wydaje się, że branża jest w kryzysie, podczas gdy branża się uśmiecha, bo wrócili pasażerowie, których tak nam brakowało przez ostatnie dwa lata – mówi.

Skokowy wzrost popytu na podróże lotnicze idzie w parze nie tylko z perturbacjami na lotniskach, ale i ze wzrostem cen biletów. To zaś – jak wskazuje IATA – wynika przede wszystkim z cen ropy i paliwa lotniczego, które gwałtownie wzrosły od momentu inwazji Rosji na Ukrainę. W efekcie część linii lotniczych zdecydowała się powrócić do tzw. dopłat paliwowych do każdego biletu lotniczego.

– To, że ceny biletów się zmieniają i średnia cena raz rośnie, a raz spada, jest bezpośrednią konsekwencją ceny ropy, która nadal stanowi, jeśli chodzi o paliwo lotnicze, od 20 do 30 proc. wszystkich kosztów linii lotniczych. Mieliśmy już kilkanaście razy sytuację, w której rosnąca cena ropy przekładała się na cenę paliwa lotniczego, co z kolei przekładało się na ceny biletów – mówi Sebastian Mikosz.

Nie bez wpływu na ceny biletów jest też inflacja i rosnące oczekiwania płacowe ze strony pracowników branży lotniczej. Jednak wiceprezes IATA ocenia, że wszystko to nie musi oznaczać końca ery taniego latania. W ciągu kilku ostatnich dekad postępowała bowiem demokratyzacja lotnictwa, a ceny biletów cały czas spadały. A im niższa cena biletu, tym więcej pasażerów.

– Historia ostatnich 20–30 lat branży lotniczej to jest historia nieustannie spadających cen biletów lotniczych. Średnia cena biletu spadła o ponad połowę w stosunku do ceny sprzed 20 lat – zauważa ekspert. – Myślę, że w długim okresie to jednak będzie cały czas walka o pasażera jak najniższą ceną.

W dłuższej perspektywie do wzrostu cen biletów lotniczych może się jednak przyczynić Europejski Zielony Ład, ukierunkowany na osiągnięcie zeroemisyjności przed 2050 rokiem. Wśród propozycji zawartych w pakiecie Fit for 55 jest np. przegląd przepisów dotyczących emisji lotniczych w ramach unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Chodzi o zniesienie bezpłatnych uprawnień do emisji lotniczych, które dziś stanowią 82 proc. wydawanych uprawnień. Jak wynika z danych przytaczanych przez biuro analiz Parlamentu Europejskiego, lotnictwo odpowiada za 3,7 proc. emisji CO2 w całej gospodarce UE. Na świecie odsetek ten wynosi 2–3 proc. i przewiduje się, że do 2050 roku może się potroić.

Kolejną proekologiczną propozycją KE jest inicjatywa ReFuelEU dotycząca zrównoważonych paliw lotniczych. Linie lotnicze już od dawna pracują nad nowymi, bardziej zielonymi technologiami (biopaliwa, paliwa syntetyczne, samoloty elektryczne i hybrydowe etc.), które pozwolą ograniczyć ślad węglowy przy jednoczesnej optymalizacji kosztów.

Zielony Ład w nieunikniony sposób spowoduje koszty, które będą musiały ponieść linie lotnicze i powiązany z nimi łańcuch wartości. Dlatego można się spodziewać, że niektóre ceny biletów będą rosły albo będzie można np. partycypować w kosztach biopaliwa czy tzw. offsettingu, czyli skompensowaniu emisji – wyjaśnia wiceprezes IATA. – W IATA już w 2009 roku zaczęliśmy cały program obniżania emisji poprzez inwestowanie w nowszą, bardziej oszczędną flotę, poprzez usprawnienia operacyjne, inwestowanie w oprogramowanie czy odchudzanie samolotów z ciężaru. Linie lotnicze od wielu lat śledzą ten trend i próbują być dobrym obywatelem, nie emitować, a jednocześnie trzymać koszty bardzo pod kontrolą. Na razie nie sądzę, żeby to było dostrzegane, ale w dłuższym okresie zobaczymy, jak to będzie wyglądało.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Konkurs Polskie Branży PR

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

Polska kolej potrzebuje zarówno nowych inwestycji, jak i realizacji prac utrzymaniowych istniejących linii. Temu do tej pory poświęcano za mało uwagi

Długość linii kolejowych w Polsce w eksploatacji wyniosła w 2023 roku 19 574 km – podał Urząd Transportu Kolejowego. W ocenie regulatora parametry linii kolejowych z roku na rok są na coraz wyższym poziomie, co wpływa na jakość realizowanych przewozów. W ocenie Adriana Furgalskiego z ZDG TOR powinniśmy więcej uwagi poświęcać pracom utrzymaniowym na kolei. Ten aspekt w dużej mierze był lekceważony, co skutkowało poważniejszymi, czyli droższymi i bardziej uciążliwymi pracami remontowymi.

Nauka

Na włączeniu komercyjnych projektów do programu Copernicus już korzystają polskie firmy. Jeszcze w tym roku na orbitę trafi największy polski układ optyczny EagleEye

Obecnie działa około 20 misji wspomagających program Copernicus, które dostarczają dane do usług działających w ramach programu. Planowanych jest kolejnych 10 służących m.in. do obserwacji lądu, badania aktywności i dynamiki oceanów, pomiaru jakości powietrza, monitorowania temperatury lądu i oceanu. Mogą wśród nich być również polskie satelity. – Nowa strategia Komisji Europejskiej i Europejskiej Agencji Kosmicznej, która włącza komercyjne systemy, to szansa dla Polski na budowę gospodarki opartej na wiedzy – ocenia Anna Burzykowska, oficer ds. innowacji w programie Copernicus Europejskiej Agencji Kosmicznej. Takim komercyjnym projektem z Polski jest satelita EagleEye, który jeszcze w tym roku ma zostać wyniesiony na orbitę.

Bankowość

Polskie banki nie zwalniają procesu digitalizacji. Wydatki na technologie stanowią nawet do 70 proc. ich kosztów

– Technologie mają w tej chwili duży wpływ na strategie biznesowe banków. Są też istotną pozycją w kosztach, w niektórych bankach wydatki na technologie stanowią nawet do 70 proc. ich całkowitych kosztów działalności – mówi dr Marek Radzikowski, wiceprezes zarządu PKO BP. Jak wskazuje, w centrum zainteresowania sektora bankowego są w tej chwili zwłaszcza te technologie, które pozwalają optymalizować obsługę klientów i podnosić jej jakość. Globalna analiza Bain & Company pokazuje, że takie inwestycje dają wymierne korzyści. Banki, które są liderami cyfryzacji, osiągają znacznie lepsze wyniki finansowe i mają bardziej lojalnych klientów niż pozostała część rynku.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów

Szkolenia

Akademia Newserii

Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a  także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.