Newsy

Lotnisko w Balicach: będzie nowa płyta postojowa i większy terminal. Niewykluczony także nowy pas startowy

2013-04-02  |  06:47
Mówi:dr Jan Pamuła
Funkcja:Prezes Zarządu
Firma:Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków – Balice
  • MP4
  • Krakowskie lotnisko w Balicach prężnie się rozwija. Powstaje czterogwiazdkowy hotel, niedługo ruszą prace przy nowej płycie postojowej i drodze kołowania, znacznie rozbudowany zostanie terminal, a przystanek kolejowy znajdzie się bliżej niż obecnie. Władze lotniska nadal analizują, czy remontować pas startowy, czy konieczna będzie budowa nowego.

    Dla pasażerów największe znaczenie ma przebudowa terminala i układu komunikacyjnego. Po zakończeniu budowy suchą nogą będzie można przejść z nowego dworca kolejowego oraz istniejącego już parkingu wielopoziomowego do rozbudowanego terminala. Budynek, w którym obecnie odprawiani są pasażerowie lotów międzynarodowych, zostanie powiększony aż trzykrotnie. Nowa część będzie miała 56 tys. metrów kwadratowych.

     – Przepustowość jego będzie na poziomie 8 milionów pasażerów rocznie, 1800 pasażerów na dobę. Nowy terminal będzie wybudowany do końca 2014 roku, a w połowie 2015 roku powinien być wyremontowany stary i połączony z nowym – tak jest w projekcie. Całość powinna być na koniec 2015 roku gotowa – podkreśla w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria dr Jan Pamuła, prezes zarządu Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice.

    W ubiegły czwartek lotnisko podpisało umowę wykonawstwa z niemiecką firmą Max Boegl, która wybuduje nową płytę postojową oraz drogi kołowania. 11 kwietnia ma zostać podpisana taka umowa z włoskim przedsiębiorstwem Astaldi, które wybuduje nowy terminal. Trwa już budowa hotelu Hilton Garden Inn przy lotnisku, za którą odpowiada Eiffage.

    Nowy pas jeszcze niepewny

    Poza rozbudową terminala, układu komunikacyjnego, płyty postojowej oraz dróg kołowania, lotnisko w Krakowie rozważa też możliwości związane z drogą startową. W grę wchodzi jej remont lub budowa nowej, ukośnej do istniejącej.

     – To nie jest przesądzone, ponieważ wciąż to analizujemy. Głównym dla nas kryterium wyboru jest funkcjonalność lotniska. To znaczy, że wszystko, co robimy na tym lotnisku, chcemy i tak podpisujemy umowy, i tak chcemy je podpisać żeby to się działo "pod ruchem", nie chcemy zatrzymywać lotniska – wyjaśnia prezes zarządu Balic.

    To powoduje, że konieczna może być budowa nowej drogi startowej. Remont istniejącej wymusiłby bowiem przekierowania lotów. Nowy pas miałby mieć 3,2 kilometra długości, co umożliwiłoby obsługę wszystkich typów samolotów, również cargo.

     – Szacujemy, że byłby to rząd miedzy 200 a 250 milionów złotych – mówi prezes Pamuła. – Pas byłby ukośny do pasa obecnego – innej alternatywy tu chyba nie ma. Obecny pas byłby wykorzystywany do drogi kołowania, tak, żeby nie tracić jego znaczenia.

    Dzięki budowie nowej drogi startowej Balice mogłyby obsługiwać nawet 20 mln pasażerów rocznie, czyli znacznie więcej niż przewidują nawet najbardziej optymistyczne prognozy.

    Dr Pamuła podkreśla, że nie boi się problemów podobnych jak w Modlinie. Pion inwestycyjny – po zmianach – będzie się zajmował dokładnym nadzorem nad pracami. Lotnisko wybrało również inwestora zastępczego. Będzie on współpracował z lotniskiem, kontrolując jakość i terminowość prac.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Finanse

    Podkarpacka Dolina Lotnicza przygotowuje się do mocnego odbicia po kryzysie. Firmy notują wzrost zamówień i chcą wrócić do stanu zatrudnienia sprzed pandemii

    W wyniku pandemii i zatrzymania globalnego ruchu lotniczego firmy z podkarpackiego klastra Dolina Lotnicza straciły około 35 proc. wartości sprzedaży, co pociągnęło za sobą zwolnienia w sumie 2 tys. pracowników. Rok 2021 ma być okresem wychodzenia z kryzysu, odzyskiwania pracowników i powrotu do normalnego funkcjonowania. – Prognozujemy 15-proc. wzrost w tym roku, a pod koniec przyszłego powinniśmy wracać do poziomów sprzed pandemii – przewiduje Marek Darecki, prezes zarządu Doliny Lotniczej. Po pandemii firmy branży lotniczej chcą być bardziej nowoczesne i korzystać z zalet pracy zdalnej.

    Handel

    Koronakryzys przekonał konsumentów do bardziej odpowiedzialnej konsumpcji. Na znaczeniu będzie zyskiwać gospodarka współdzielenia

    Coraz więcej osób decyduje się na dostęp do dóbr i usług na życzenie zamiast posiadania ich na własność. Raport firmy Statista szacuje, że do 2025 roku rynek ekonomii współdzielenia będzie wart 335 mld dol. Jednym z kluczowych obszarów jej zastosowania jest transport, a w ostatnich latach współdzielona mobilność to jeden z najszybciej rosnących trendów zarówno w Polsce, jak i całej Europie. Jarosław Wojtas, ekspert Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu, ocenia, że pandemia COVID-19 tylko chwilowo zachwiała rynkiem współdzielonych usług, a koronakryzys dodatkowo przekonał konsumentów do bardziej odpowiedzialnych, zrównoważonych decyzji. Dlatego sharing economy po pandemii powinna dalej zyskiwać na znaczeniu.

    Prawo

    Rząd pracuje nad nową polityką migracyjną, ale bez konsultacji z przedstawicielami imigrantów. Potrzebnych jest szereg ułatwień, nie tylko administracyjnych

    Eksperci są zgodni, że Polska potrzebuje imigrantów zarobkowych. Jednak musi im zapewnić takie warunki prawne i urzędowe, by ułatwić im zarówno wjazd, pobyt, jak i funkcjonowanie na rynku pracy, a także dostęp do usług zdrowotnych czy informacji i pomocy w rodzimym języku. Przedstawiciele migrantów apelują o spójną politykę państwa w tym zakresie i ubolewają, że prace nad polityką migracyjną Polski, które od roku trwają w rządzie, nie są konsultowane ani z organizacjami pozarządowymi reprezentującymi cudzoziemców, ani z pracodawcami.

    Zdrowie

    Psy i koty nie zagrażają człowiekowi w związku z COVID-19. Jednak szczepienia zwierząt powinny być priorytetem dla UE po zakończeniu pandemii

    W Unii Europejskiej rośnie świadomość dotycząca znaczenia regularnych szczepień zwierząt. Taką konieczność uznaje 69 proc. badanych w ośmiu krajach członkowskich – wynika z raportu AnimalhealthEurope. Ma to szczególne znaczenie w przypadku chorób takich jak COVID-19, która dotyka także zwierząt. Nie odnotowano dotąd przypadku przeniesienia choroby ze zwierzaka domowego na człowieka, ale odkryto, że norki mogą przenosić koronawirusa zarówno między sobą, jak i na ludzi. To stwarza także ryzyko kolejnych mutacji wirusa. – Dlatego zależy nam na szybkim wyszczepieniu całej populacji wrażliwych osobników, czy to zwierząt, czy to ludzi – mówi Artur Zalewski, lekarz weterynarii, dyrektor biura zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Importerów Leków Weterynaryjnych POLPROWET.