Newsy

Na rynku pozagiełdowym zarabia 35 proc. inwestorów. Ich świadomość rośnie

2017-02-07  |  06:40

Coraz więcej inwestorów na rynku pozagiełdowym – rynku OTC – notuje zyski. Mimo że jest to rynek instrumentów o podwyższonym ryzyku, wyniki publikowane przez domy maklerskie wskazują, że w zależności od instrumentów zarabia między 32 a 52 proc. inwestujących. To przeczy przekonaniu, że ten rynek znacznej większości graczy przynosi straty. Zdaniem Marka Wołosa z Izby Domów Maklerskich polscy inwestorzy są coraz lepiej wyedukowani, a ich wyniki są na poziomie ich odpowiedników z dojrzałych rynków.

– Już po raz kolejny, zgodnie z wytycznymi Komisji Nadzoru Finansowego, domy maklerskie, które prowadzą działalność w zakresie rynku nieregulowanego instrumentów pochodnych, rynku forex i innych instrumentów opublikowały wyniki swoich klientów. W IV kwartale 2016 r. te wyniki były dość zbliżone do wyników osiągniętych przez inwestorów w III kwartału ub.r. – mówi agencji informacyjnej Newseria Marek Wołos, ekspert Izby Domów Maklerskich ds. rynków OTC.

Z danych publikowanych przez największe domy maklerskie i zebrane przez Izbę wynika, że w IV kwartale największy odsetek inwestorów osiągnął zyski na kontraktach na obligacje oraz stopy procentowe (52,2 proc.). Z kolei wśród inwestujących w instrumenty oparte o indeksy giełdowe oraz waluty odsetek zarabiających wyniósł ok. 35 proc. Jak podkreśla Wołos, na rynku forex to wynik „na poziomie rynków dojrzałych”. W obszarze inwestycji na towary zyski odniosło 25,8 proc., a w kontraktach na aukcje – 32,4 proc. inwestujących. W III kwartale średni odsetek zarabiających był jeszcze wyższy i wyniósł 45 proc. Na rynkach dojrzałych współczynnik ten wynosi 30–40 proc.

– Polscy inwestorzy, którzy są już bardziej profesjonalni, potrafią inwestować i robią to z coraz lepszymi efektami. Ale też sprzyjały im okoliczności związane czy z niższą zmiennością rynku, czy z faktem, że byli bardziej skłonni do zamykania niektórych pozycji – IV kwartał to okres, w którym inwestorzy częściej zamykają pozycje, co jest związane z rozliczeniami podatkowymi – komentuje Marek Wołos.

Ekspert szacuje, że nawet kilkadziesiąt tysięcy inwestorów na polskim rynku ma już na tyle skuteczne strategie inwestowania, by systematycznie osiągać zyski. Dodatkowo domy maklerskie starają się edukować inwestorów. Stąd opinia o tym, że 80–90 proc. inwestorów z rynku OTC ponosi straty okazała się nieprawdziwa, choć proporcje zależą od rodzaju instrumentu oraz brokera. Przykładowo w III kwartale ub.r. najbardziej ryzykowny okazał się CFD akcyjny (w jednym z domów maklerskich tylko nieco ponad 11 proc. klientów odnotowało zysk), choć z kolei w innym domu maklerskim odsetek zyskujących na tym kontrakcie przekroczył 66 proc.

Pomagają też regulacje KNF, która przed dwoma laty ograniczyła możliwość stosowania wysokości dźwigni finansowej na rynku forex do proporcji 1:100.

– Powoli będziemy szli w kierunku statystyk międzynarodowych i wyników odnotowanych przez inwestorów na bardziej dojrzałych rynkach. Takie statystyki od dawna są publikowane w Stanach Zjednoczonych i one są zbliżone do tego, co odnotowaliśmy w ostatnich dwóch kwartałach w Polsce – podsumowuje Marek Wołos z IDM. – Miejmy nadzieję, że wysiłek domów maklerskich i coraz większej liczby instytucji jak choćby Izba Domów Maklerskich, którzy aktywnie edukują inwestorów, nie pójdzie na darmo.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Infrastruktura

Susza minęła, ale ulewy i podtopienia wciąż groźne. Na rzekach utrzymują się stany ostrzegawcze i alarmowe

Ze skrajności w skrajność – sytuacja hydrologiczna w Polsce jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Po wielu miesiącach suszy i braku deszczu przyszedł czas intensywnych opadów  atmosferycznych i zagrożenia powodziowego. Najtrudniejsza sytuacja jest na południu kraju oraz tam, gdzie przemieszcza się fala wezbraniowa. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed gwałtownym wzrostem stanów wody w rzekach na terenie południowej Polski. Tym bardziej że sezon burzowy się nie skończył.

Transport

Trwają prace nad nowym systemem poboru opłat drogowych. Od 2021 roku będzie oparty na geolokalizacji i pozwoli płacić np. smartfonem

Prosty, nowoczesny i wygodny dla przewoźników – taki ma być nowy system poboru opłat drogowych, który zastąpi viaTOLL. Ten przestanie działać z końcem lipca 2021 roku i pozostaną po nim bramownice, które będą wykorzystywane już tylko w celach kontrolnych. Nowy system będzie oparty na geolokalizacji i pozwoli uiścić opłatę drogową m.in. za pośrednictwem aplikacji mobilnej w smartfonie. Zostanie też powiązany z e-Urzędem Skarbowym budowanym w resorcie finansów. Planowane na przyszły rok wdrożenie nowego systemu ma być płynne i nie powodować wzrostu opłat ani problemów dla kierowców.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Handel

Pandemia SARS-CoV-2 przyspieszy zmianę globalnego układu sił. Nowa odsłona rywalizacji między Chinami i USA

– Pandemia koronawirusa przyspieszy zmianę układu sił na politycznej i gospodarczej mapie świata – ocenia politolog, prof. UW, dr hab. Bogdan Góralczyk. Stany Zjednoczone i Chiny jeszcze przed rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2 toczyły wojnę handlową, która teraz została chwilowo zamrożona. Nowy wirus stał się kolejną kością niezgody i przyczyną eskalacji napięć we wzajemnych stosunkach. USA są w tej chwili krajem najbardziej dotkniętym przez pandemię, podczas gdy chińska gospodarka po kryzysie z początku roku praktycznie odzyskała już prawie pełny potencjał.

Finanse

Coraz trudniej o pomnażanie kapitału na światowych rynkach. Przyszłe inwestycje będą wymagały większej gotowości na ryzyko

Pandemia przyniosła zalew rynku płynnością finansową ze strony banków centralnych, w wyniku czego rentowności obligacji nie dadzą już zarobić. Niskie stopy procentowe sprawiają, że wynik na lokatach jest realnie ujemny, coraz trudniej też wynająć jedną z ulubionych przez lata inwestycji Polaków – nieruchomości. W tej sytuacji zostają przemyślane inwestycje w akcje lub obligacje indeksowane inflacją bądź korporacyjne. Tu też jednak czai się ryzyko nieoszacowanego wpływu koronakryzysu na wyniki firm.