Newsy

Notariusze chcą wprowadzenia darowizny na wypadek śmierci

2013-11-21  |  06:15

Aktualizacja 2013-11-21 12:36

Notariusze proponują utworzenie instytucji, dzięki której możliwe będzie przekazywanie swojego majątku następcom w drodze darowizny na wypadek śmierci. Pomysł zyskał poparcie resortu sprawiedliwości i powstaje projekt zmian. Notariusze liczą więc, że zmiany będą możliwe już w 2014 roku. Od obecnej umowy darowizny nowe rozwiązanie będzie się różniło tym, że przekazanie np. rodzinnej firmy na rzecz obdarowanego nastąpi formalnie po śmierci darczyńcy.

 Instytucja darowizny na wypadek śmierci byłaby lepsza od zwykłej darowizny dla tych przedsiębiorców, którzy są w podeszłym wieku, a chcą zadysponować swoim majątkiem – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Leszek Zabielski, notariusz. – Nowe rozwiązanie polegałoby na zawarciu z potencjalnym następcą umowy darowizny, ale weszłaby ona w życie dopiero z dniem śmierci przedsiębiorcy. Oznacza to, że zachowa on kontrolę nad firmą oraz prawo do podejmowania kluczowych decyzji w firmie.

Notariusze zgłosili już tę propozycję w 2009 r., ale Sejm wówczas ją odrzucił. Teraz pomysł ma duże szanse na pomyślne przejście ścieżki legislacyjnej w parlamencie, ponieważ ma poparcie Ministerstwa Sprawiedliwości.

 – Ponieważ sama ustawa właściwie jest już gotowa, to droga do wejścia w życie tych rozwiązań powinna być, miejmy nadzieję, szybka. Wierzę, że w roku 2014 będzie to uchwalone – podkreśla Leszek Zabielski.

Przedsiębiorca będzie mógł także w drodze darowizny na wypadek śmierci wyszczególnić dane składniki majątku, które chce podarować następcom. 

Obecne formy sukcesji majątku firmy 

Aktualnie obowiązujące przepisy dają możliwość przekazania firmy w formie testamentu. Natomiast jeśli właściciel firmy chce ją  przekazać  za życia, jedynym wyjściem jest darowizna.

 – Wydaje się , że najlepszym rozwiązaniem jest, aby właściciel firmy, który dobiega swoich lat, podjął pewne kroki, dzięki którym po jego śmierci majątek spadkowy płynnie przejdzie na spadkobierców. Czyli powinien sporządzić testament, który określa, jakie osoby, w jakim stopniu będą dziedziczyły dany majątek spadkowy – stwierdza Zabielski. – Natomiast w przypadku darowizny, właściciel firmy darowuje przedsiębiorstwo, w rozumieniu artykułu 55. z indeksem pierwszym Kodeksu cywilnego swojemu dziecku czy dwojgu dzieciom, w zależności jak zdecyduje.

Co można darować?

Według przepisów Kodeksu cywilnego przedsiębiorstwo to zespół składników niematerialnych i materialnych przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej. W skład przedsiębiorstwa wchodzą np. własność nieruchomości lub ruchomości, w tym urządzeń, materiałów, towarów i wyrobów oraz inne prawa rzeczowe do nieruchomości lub ruchomości, prawa wynikające z umów najmu i dzierżawy nieruchomości lub ruchomości oraz prawa do korzystania z nieruchomości lub ruchomości, prawa do papierów wartościowych i środki pieniężne, koncesje, licencje i zezwolenia, patenty i inne prawa własności przemysłowej, prawa autorskie oraz tajemnica przedsiębiorstwa. Każdy taki składnik majątku można przekazać w drodze umowy darowizny przedsiębiorstwa.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Telekomunikacja

Polacy chętniej sięgają po tańsze smartfony. Coraz częściej oferują one najnowsze technologie dostępne dotąd w najdroższych modelach czołowych producentów [DEPESZA]

W 2020 roku w Polsce sprzedano ponad 8,5 mln smartfonów. To spadek o ok. 8,5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeszcze bardziej spadła jednak łączna wartość wszystkich sprzedanych smartfonów, co oznacza, że Polacy sięgają po coraz tańsze urządzenia. To efekt między innymi tzw. demokratyzacji rynku, dzięki której modele wyposażone w najnowsze technologie można kupić w coraz przystępniejszej cenie. Średnia wartość zakupionego smartfona wyniosła w 2020 roku około 1056 zł, podczas gdy najdroższe, flagowe modele potrafią kosztować po kilka tysięcy złotych. Tymczasem tańsze smartfony także wyposażone są w najnowsze technologie, takie jak 5G, superszybkie ładowanie czy ekran Super AMOLED.

Sport

Druga połowa maja to czas odmrażania sportu. Branża apeluje o zwiększenie limitu uczestników masowych imprez na świeżym powietrzu

Pandemia przewróciła świat sportu do góry nogami. O ile sport na poziomie zawodowym funkcjonuje w reżimie sanitarnym, o tyle amatorski w dużym stopniu zanikł. Przyczyniły się do tego m.in. zamknięte od miesięcy siłownie i kluby fitness oraz prawie 15-miesięczny zakaz organizacji imprez masowych na świeżym powietrzu. – W sensie zdrowotnym to może być bomba z opóźnionym zapłonem – mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska. Od 15 maja, zgodnie z wytycznymi rządowymi, kibice mogą wrócić na trybuny, a w imprezach poza obiektami sportowymi będzie mogło uczestniczyć do 150 osób. Branża jednak apeluje o szybsze zwiększanie tego limitu.

Konsument

UE planuje kolejne regulacje w walce z marnowaniem żywności. Dziś do śmieci trafia 80 mln ton rocznie, z czego 10 proc. z powodu upływu terminów na opakowaniu

Unia Europejska chce skuteczniej walczyć z marnotrawstwem żywności. Zgodnie z unijnym prawem od końca marca 2021 roku w obrocie niekomercyjnym mogą się znaleźć produkty po upływie daty minimalnej trwałości podanej na opakowaniu. Kolejne planowane kroki w tej walce dotyczą również rozszerzenia listy produktów zwolnionych z obowiązku podawania daty minimalnej trwałości lub nawet zupełnej rezygnacji z jej podawania i pozostania tylko przy terminie przydatności do spożycia, czyli przy sformułowaniu „należy spożyć do”. W całej UE marnuje się co roku ok. 80 mln ton jedzenia. Aż 10 proc. tej puli marnowanej żywności wiąże się właśnie z oznaczeniem terminów, nie zawsze jednak słusznie odczytywanych przez konsumentów.

Farmacja

WHO zmienia klasyfikację indyjskiej mutacji koronawirusa. Na razie nie ma jednak ryzyka, że wywoła ona kolejną falę pandemii

Indyjska odmiana koronawirusa została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zakwalifikowana jako „niepokojący wariant”. Do tej pory była uznawana za budzącą „szczególne zainteresowanie”. W badaniach stwierdzono, że wariant, znany jako B.1.617, rozprzestrzenia się łatwiej niż pierwotny wirus, ale potrzebne są dalsze obserwacje. – Nie ma jednak sygnałów, że stanowi on większe zagrożenie niż mutacje, z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia – mówi prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka. Groźbę wybuchu kolejnej fali pandemii odsuwa jednak przede wszystkim postępujący proces szczepień, bo zdaniem ekspertów wszystko wskazuje na to, że stosowane do tej pory szczepionki działają również na wariant indyjski.