Newsy

Phablety zyskują na znaczeniu, także w Polsce. Ich popularność odbije się na sprzedaży tabletów

2014-06-24  |  06:00

W szybkim tempie rośnie na świecie sprzedaż phabletów, czyli urządzeń łączących funkcje telefonu i tabletu. Ich udział w rynku smartfonów oscyluje już w granicach 10 proc. Duży wpływ na ich popularność ma rozmiar urządzeń, funkcjonalność oraz poszerzająca się oferta produktów w niższych cenach. Rosnąca sprzedaż phabletów powoduje, że obniża się przewidywany poziom sprzedaży tabletów.

Mianem phabletów określa się grupę urządzeń mobilnych wyposażonych w ekran dotykowy o przekątnej między 5,5 a 7 cali. Nazwa pochodzi od połączenia dwóch angielskich słów: „phone” oraz „tablet”. Ze względu na rozmiar i oferowane funkcjonalności sprzedaż tego typu urządzeń dynamicznie rośnie.

O ile w I kwartale 2013 r. phablety stanowiły niewiele ponad 4 proc. całkowitej światowej sprzedaży smartfonów, to w I kwartale bieżącego roku było to już 10,5 proc. W ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku sprzedano ponad 30 mln sztuk tego typu urządzeń – informuje Marek Kujda z firmy analitycznej IDC Polska.

W tym samym czasie sprzedano 50,4 mln tabletów.

Phablety są traktowane jako podkategoria segmentu smartfonów. Jednak zdaniem eksperta sprzedaż tych urządzeń „kanibalizuje” rynek tabletów. Ze względu na wielkość ekranu na phabletach można wykonywać takie operacje, które do tej pory były zarezerwowane dla tabletów. Gdyby phablety zaliczyć w statystykach do rynku tabletów, to ich udział wyniósłby ponad 37 proc. To znajduje odbicie w sprzedaży większych urządzeń, a to z kolei wpływa na prognozy dotyczące tego rynku.

Według IDC w 2014 r. sprzedaż tabletów będzie mniejsza o 15 mln sztuk. Wcześniejsze prognozy mówiące o sprzedaży 260 mln sztuk zostały zrewidowane do 245 mln – w głównej mierze właśnie z powodu rosnącej sprzedaży phabletów – precyzuje Marek Kujda.

Ekspert przyznaje, że w naszym kraju sprzedaż phabletów nie wygląda jeszcze tak imponująco.

Polska jest trochę z tyłu, zwłaszcza za Europą Zachodnią czy za Stanami Zjednoczonymi, jeśli chodzi o ten trend. Jednak rosnącą sprzedaż widać również u nas. W I kwartale bieżącego roku phablety stanowiły już ponad 6 proc. całej sprzedaży smartfonów na polskim rynku – precyzuje analityk IDC.

Jego zdaniem duży wpływ na popularność phabletów będą miały spadające ceny nowych urządzeń, szczególnie w Polsce. Do niedawna phablety kosztowały w granicach 2-3 tys. zł, ponieważ w tej kategorii znajdowały się głównie modele z najwyższej półki, m.in. produkty z serii Galaxy Note firmy Samsung. To może się zmienić wraz z wejściem na ten rynek urządzeń innych producentów.

Pojawia się coraz szersza oferta tańszych phabletów, w cenie ok. 1,2 tys. zł. W dłuższej perspektywie średnie ceny będą dalej spadały, dlatego że pojawia się coraz więcej tanich modeli, które mają specyfikację modeli z niższej półki, natomiast charakteryzuje je duży ekran – przekonuje Marek Kujda.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Biogen

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Farmacja

W wyniku pandemii tysiące chorych na osteoporozę pozostają bez pomocy. Lekarze i pacjenci apelują o proste zmiany umożliwiające diagnostykę i leczenie [DEPESZA]

Na osteoporozę choruje w Polsce aż 2,1 mln osób, a liczba nowych przypadków rośnie. Nieleczona prowadzi do niepełnosprawności i trwałego kalectwa, a nawet śmierci. Tymczasem pandemia COVID-19 spowodowała kilkumiesięczny przestój w diagnostyce i terapii tej choroby. Dane NFZ pokazują, że liczba porad udzielonych w poradniach leczenia osteoporozy spadła w tym roku o ponad 20 proc., a wizyt w gabinetach reumatologów i ortopedów – o 1/3. Lekarze alarmują, że opóźnienia będą mieć nieodwracalne konsekwencje dla tysięcy pacjentów, i apelują do Ministerstwa Zdrowia o wdrożenie prostych rozwiązań, które odciążą system. 

 

Infrastruktura

Firmy budowlane nie odczuwają dużego spowolnienia. Osłabienie koniunktury w budownictwie spodziewane jest w przyszłym roku

Pandemia nie zatrzymała budowlanki. Jak pokazuje listopadowa ankieta PZPB, firmy budowlane mają zapełnione portfele zleceń pozyskanych jeszcze przed pandemią COVID-19, a większość z nich pracuje w tej chwili z 80–90-proc. wydajnością. Ostatnie miesiące przyniosły pewne odbicie zwłaszcza w sektorze mieszkaniowym. Branża budowlana musi jednak przygotować się na skutki kryzysu gospodarczego w następstwie pandemii, choć osłabienie koniunktury pojawi się z pewnym opóźnieniem.

Serwis specjalny

Wyprzedaże u dealerów mają pobudzić sprzedaż aut przed końcem grudnia. Mimo to w całym roku spadki przekroczą 20 proc.

Sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych przez pierwsze 10 miesięcy 2020 roku spadła o 26 proc. Po 20 dniach listopada widać większe zainteresowanie klientów – w osobówkach wzrost sięgnął 7 proc., w autach dostawczych – 26,5 proc. r/r. To może być efekt rozpoczętych wyprzedaży roczników 2020. Pod tym względem pandemiczny rok nie będzie znacząco różnił się od poprzednich. Tym bardziej że od 2021 roku wchodzi w życie nowa norma Euro 6d związana z emisją spalin. Przedstawiciele branży podkreślają, że każdy impuls popytowy byłby na wagę złota, np. programy dopłat połączone ze złomowaniem.

 
 

Infrastruktura

Mniejsze miasta dzięki pandemii mogą zahamować odpływ ludności. Nowych mieszkańców przyciągnęłyby inwestycje w czyste środowisko i oferta mieszkań na wynajem

Wyludnianie się małych i średnich miast i ucieczka młodych do większych aglomeracji to zjawisko obserwowane od dawna. Dzięki pandemii i pracy zdalnej okazało się, że nie trzeba mieszkać blisko miejsca pracy, co może okazać się szansą dla mniejszych ośrodków. Ich dużym plusem są też niższe koszty utrzymania. Jeśli lokalne społeczności zaproponują wykształconym ludziom warunki do wygodnego i przyjemnego życia, m.in. czyste środowisko i atrakcyjną ofertę mieszkaniową, będą mogły konkurować z większymi miastami o nowych mieszkańców. To może pomóc samorządom pozyskać wykwalifikowanych pracowników m.in. do pracy w urzędach, szpitalach czy szkołach.