Newsy

Polacy rejestrują w Chinach tylko tysiąc znaków towarowych rocznie, a Niemcy nawet 16 razy więcej. Taki krok jest konieczny w ekspansji na tamten rynek

2022-02-21  |  06:25

Pandemia umocniła Chiny na pozycji jednego z gospodarczych liderów i zwiększyła zainteresowanie polskich firm ekspansją w tym kierunku. Rodzimym przedsiębiorcom często umykają jednak niuanse tamtejszego rynku, które już na starcie mogą utrudnić im rozpoczęcie działalności, a nawet ją uniemożliwić. Jednym z nich jest ochrona praw własności intelektualnych, m.in. patentów i znaków towarowych. W 2020 roku Polacy odpowiadali za nieco ponad 0,1 promila wniosków wpływających do chińskiego urzędu patentowego.

Chiny pozostają najważniejszym dla Polski partnerem handlowym w regionie Azji Dalekowschodniej, a tamtejszy bardzo duży i chłonny rynek jest atrakcyjny dla polskich przedsiębiorstw. Chociaż pandemia zwiększyła zainteresowanie ekspansją w tym kierunku, to wciąż operuje na nim relatywnie niewiele rodzimych firm. Widać to m.in. w statystykach chińskiego urzędu patentowego.

– Liczba polskich firm, które rejestrują w Chinach swoje znaki towarowe, jest zbyt mała w stosunku do potencjału eksportowego. W 2020 roku do chińskiego urzędu znaków towarowych wpłynęło łącznie 9,3 mln zgłoszeń, z czego Polacy zgłosili nieco mniej niż 1050. Innymi słowy, odpowiadamy za nieco ponad jedną dziesiątą promila zgłoszeń. Dla porównania Niemcy zgłosili ponad 16 tys. znaków towarowych, Francuzi – 9 tys., Brytyjczycy – 25 tys., a Amerykanie – 54 tys. znaków. Nawet jeśli porównamy siłę gospodarki polskiej i niemieckiej, one przecież nie różnią się od siebie aż 17-krotnie. To pokazuje, że zgłaszamy tych znaków dużo poniżej naszego potencjału – mówi agencji Newseria Biznes Michał Bielewicz, doradca w obszarze IP i sprzedaży do Chin w Trademark Partners.

Niewielka liczba rejestracji może wskazywać na niewykorzystany potencjał, lecz także na niewiedzę polskich przedsiębiorców na temat ochrony praw własności intelektualnej w Chinach.

– Widzę z codziennej praktyki, że polscy przedsiębiorcy reagują za późno. Dopiero w momencie, kiedy mają już w Chinach dystrybutora, zaczynają interesować się zarejestrowaniem swojego znaku towarowego. Jednak ma to miejsce już np. rok czy półtora po targach, na których się wystawili i gdzie ktoś podpatrzył ten znak i już wcześniej zgłosił go do rejestru – mówi doradca Trademark Partners. – Trzeba precyzyjnie przemyśleć, gdzie i z kim firma chce handlować, w jakiej perspektywie i na bazie tego zawczasu zabezpieczyć swoje znaki towarowe. Przedsiębiorcy powinni poświęcić chwilę czasu na zgłębienie tego tematu, bo w przeciwnym razie narażają się na to, że lata pracy, kształtowania marki i inwestycji w nią, budowania międzynarodowej dystrybucji mogą pójść na marne, a cały projekt wejścia ze sprzedażą do Chin może spalić na panewce tylko dlatego, że znak towarowy nie został zawczasu zarejestrowany.

Jak wskazuje, ochrona praw własności intelektualnej – zwłaszcza ochrona znaków towarowych – jest jednym z kluczowych zagadnień w procesie ekspansji firm na rynek chiński. Zgodnie z tamtejszym prawem w Chinach każdy może zarejestrować na siebie własność intelektualną innego przedsiębiorcy i stać się jej pełnoprawnym właścicielem – decyduje kolejność złożenia wniosku w China National Intellectual Property Administration (CNIPA). Dlatego polskie firmy już na etapie szukania chińskiego partnera i uczestnictwa w targach na tamtejszym rynku powinny o tę kwestię zadbać.

– Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że ochrona znaku towarowego powinna poprzedzać kroki rynkowe. Nie powinni pojawiać się na targach w Chinach i prezentować tam znaków towarowych bez ich uprzedniej rejestracji. Chińczycy są bardzo szybcy w tym zakresie, lubią podpatrywać znaki towarowe i zgłaszać je do ochrony na siebie. To jest tzw. zgłoszenie w złej wierze – mówi Michał Bielewicz.

Zjawisko zgłaszania znaków towarowych w tzw. złej wierze jest w Chinach nierzadkie, a zagraniczni przedsiębiorcy wciąż padają ofiarą nieuprawnionych rejestracji marek i patentów. To naraża ich na lawinę problemów i wieloletnie, kosztowne procesy sądowe. Znak zarejestrowany w złej wierze można odzyskać, ale jak podkreśla ekspert, dobre zabezpieczenie praw ochronnych do marki jest zdecydowanie tańsze niż ich odzyskiwanie.

– Przedsiębiorcy z Polski często dopiero po pewnym czasie orientują się też, że w Chinach muszą zarejestrować nie tylko swój oryginalny znak towarowy – czyli w łacińskim zapisie, ale również jego chiński odpowiednik, bo Chińczycy nie posługują się alfabetem łacińskim. I to też często umyka – mówi ekspert. – Zgłoszenie znaku towarowego jest elementem strategicznego planowania ekspansji zagranicznej. 

Jak podkreśla, handel z Chinami oraz sposób przygotowania się do ekspansji w Chinach w dużym stopniu odbiegają od wypracowanych praktyk wspólnotowych. To potrafi zaskoczyć przedsiębiorców z Polski, przyzwyczajonych do łatwości prowadzenia handlu na europejskim rynku.

– Przedsiębiorcy przyzwyczaili się do łatwości handlu w Europie, do tego, że w Europie można zarejestrować znak towarowy poprzez jedno zgłoszenie do europejskiego urzędu i ten znak jest chroniony w całej Unii Europejskiej. Umyka im to, że Chiny nie są Europą – mówi Michał Bielewicz.

Ekspert podkreśla, że poznanie specyfiki systemu ochrony własności intelektualnej w Chinach pozwoli lepiej zaplanować strategię ekspansji za Wielkim Murem. Zgłoszenie znaku towarowego w Chinach nie trwa długo, jego koszt oscyluje wokół kilkuset euro, co jest niewygórowaną kwotą, zwłaszcza w porównaniu z czasem trwania i kosztami postępowań oraz procesów sądowych o odzyskanie znaku zarejestrowanego w złej wierze. 

– Wniosek o ochronę marki w Chinach może być złożony bezpośrednio do chińskiego urzędu ds. spraw znaków towarowych. Aplikację w imieniu przedsiębiorcy składa chińska kancelaria prawna, która posiada autoryzację chińskiego urzędu. Ze względu na barierę językową czy różnicę czasu można posiłkować się agencjami, które tego typu usługi oferują i są w tym biegłe, lub firmami prawnymi z Polski. Proces przygotowania wniosku o ochronę nie jest skomplikowany, wymaga dostarczenia paru dokumentów. Już po około pięciu miesiącach od zgłoszenia w procedurze lokalnej wiemy, czy znak został wstępnie zaakceptowany do rejestracji, czy został odrzucony i trzeba wnosić apelację – mówi doradca w obszarze IP i sprzedaży do Chin w Trademark Partners.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

aaaa

 

Odc.6 - Ekologia i gospodarka odpadami

Odc.5 - Nowe technologie

Odc.4 - Transport i motoryzacja

Newseria Partnerem Medialnym EFNI 2026

Przemysł

Europa szykuje się na ataki hybrydowe. UE chce przyspieszyć produkcję sprzętu wojskowego i jego przemieszczania

Kluczowym elementem unijnej strategii, wdrażanej w obliczu nasilających się ataków hybrydowych ze strony Rosji, staje się rygorystyczna ochrona łańcucha dostaw – nowe wytyczne kategorycznie zakazują finansowania technologii opartych na chińskich podzespołach, stawiając wyłącznie na europejski rynek i lokalnych producentów. Nowe unijne prawo wprowadza sztywne limity czasowe na wydawanie pozwoleń dla fabryk zbrojeniowych oraz znosi bariery administracyjne w transgranicznym przemieszczaniu sprzętu wojskowego.

Problemy społeczne

Polskie start-upy rozwijają technologie dla konkretnych potrzeb. Wyzwaniem jest skalowanie i dotarcie do użytkowników

Nawigacja dla osób niewidomych, platforma analizująca dane o lokalizacji nieruchomości oraz serwis z miejscami na nocleg dla podróżujących samochodami i kamperami – to przykłady rozwijanych przez młodych polskich innowatorów technologii, które odpowiadają na konkretne potrzeby użytkowników. Jedne dopiero przechodzą od prototypu do wersji produkcyjnej, inne zdobywają pierwszych użytkowników lub już działają komercyjnie. Wyzwaniem dla ich twórców jest teraz zwiększanie skali działalności i dotarcie z rozwiązaniami do szerszej grupy odbiorców.

Handel

Od rekomendacji do błyskawicznego zakupu. Platformy cyfrowe zmieniają handel online

Zakupy w internecie coraz częściej zaczynają się od odkrycia produktu, a nie od jego wyszukania. Media społecznościowe podpowiadają użytkownikom marki i produkty na podstawie oglądanych treści i zainteresowań, a droga od rekomendacji do zakupu może dziś przebiegać w jednym miejscu. Według prognoz wartość globalnego rynku social commerce ma wzrosnąć z ok. 586 mld dol. w 2026 roku do blisko 929 mld dol. w 2030 roku.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów