Newsy

Polska liderem w delegowaniu pracowników do krajów Unii Europejskiej. Nowe zasady delegacji obciążą jednak przedsiębiorców

2020-03-12  |  06:35

Od 30 lipca będzie obowiązywać nowa dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady UE dotycząca delegowania pracowników w ramach świadczenia usług w krajach Unii Europejskiej. Najważniejsze zmiany dotyczą  wynagrodzenia i okresu delegowania, a dla polskich firm oznaczają konieczność dostosowania się do nowych przepisów i wyższe koszty. – Dyrektywa jest adresowana wyłącznie do przyjmujących państw członkowskich, ale to na pracodawcach będzie ciążyć odpowiedzialność za przestrzeganie zasad panujących w tych państwach – informują eksperci stowarzyszenia Inicjatywa Mobilności Pracy.

Pracownicy delegowani to osoby wysłane przez firmy z kraju członkowskiego Unii Europejskiej do pracy w innym kraju przez pewien okres, aby świadczyć usługi za granicą w imieniu pracodawcy – wyjaśnia dr Marcin Kiełbasa, prawnik, ekspert Inicjatywy Mobilności Pracy oraz adiunkt w Katedrze Prawa Gospodarczego, Publicznego i Prawa Pracy Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. – Charakterystyczną cechą delegowania jest tymczasowość świadczenia usług, w odróżnieniu od tzw. pracowników migrujących, czyli tych, którzy wyjeżdżają na stałe, żeby zamieszkać w danym państwie członkowskim.

Pracownicy delegowani wyjeżdżają za granicę w ramach tzw. swobody świadczenia usług w Unii Europejskiej. W praktyce odbywa się to w różnej formie: firma zatrudniająca pracowników w Polsce deleguje ich w ramach kontraktu, który realizuje dla odbiorcy za granicą, albo w ramach tzw. delegowania wewnątrzkorporacyjnego – czyli spółka matka w Polsce do spółki córki w innym kraju lub odwrotnie – albo w wyniku tzw. udostępnienia pracowników przez agencję czy przedsiębiorstwo pracy tymczasowej.

Polska jest unijnym liderem w zakresie delegowania pracowników. Obrazuje to liczba wydanych poświadczeń A1, czyli dokumentów określających, któremu ustawodawstwu w zakresie ubezpieczenia społecznego podlega pracownik.

– Według najnowszych danych z 2018 roku spośród prawie 3 mln wydanych poświadczeń A1 na polskie firmy przypada ich ponad 605 tys., więc jest to prawie 30 proc. wszystkich poświadczeń A1 i wszystkich pracowników delegowanych w obrębie całej Unii Europejskiej – informuje dr Marcin Kiełbasa.

Jak podaje Inicjatywa Mobilności Pracy, z raportu Komisji Europejskiej „Posting of workers. Report on A1 Portable Documents issued in 2018” wynika, że od 2011 roku liczba wydawanych poświadczeń A1 stale rośnie. Gwałtowny wzrost nastąpił w 2017 roku, a w 2018 roku wyniósł on około 6 proc. Wśród państw, w których był on najbardziej widoczny, są Hiszpania, Polska i Słowacja. Spadek liczby wydanych poświadczeń A1 o jedną trzecią w porównaniu z 2017 rokiem odnotowała Słowenia.

Według unijnych danych w 2018 roku w czołówce państw wydających (poświadczających) formularze A1 państw członkowskich były Polska (605 785 formularzy) i Niemcy (475 704 formularzy), co stanowi łącznie około 36 proc. wszystkich wydanych poświadczeń A1 w Unii Europejskiej. Trzecie miejsce pod względem liczby wydanych formularzy A1 zajęła Hiszpania, a dalej uplasowały się: Włochy, Belgia, Słowacja, Słowenia, Francja, Austria i Holandia, które łącznie wydały ponad 100 tys. formularzy.

– Mobilność zawodowa w ramach Unii Europejskiej, w porównaniu np. ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki, ma jeszcze pewien obszar do rozwoju – ocenia ekspert Inicjatywy Mobilności Pracy. – Ale w ramach tej mobilności, która jest realizowana w granicach Unii Europejskiej, Polacy są liderami.

Jak podkreśla ekspert, wciąż jednak istnieją bariery swobody przepływu pracowników na terenie Wspólnoty.

– Część z państw przyjmujących traktuje delegowanie jako tzw. dumping socjalny, czyli zaniżanie standardów pracy w celu osiągania jak największego zysku. Takie protekcjonistyczne podejście niektórych państw, głównie chodzi o państwa tzw. starej Unii, wyraża się w agresywnych kontrolach przedsiębiorstw i wysokich karach nawet za najmniejsze pomyłki administracyjne czy wreszcie w tworzeniu wokół przedsiębiorców delegujących klimatu sugerującego, że pozbawiają zatrudnienia pracowników lokalnych. To mija się z prawdą. W rzeczywistości pracownicy delegowani wypełniają lukę kompetencyjną na rynku docelowym, czyli we Francji, w Belgii, w Niemczech – uważa dr Marek Kiełbasa.

Po 30 lipca tego roku delegowanie pracowników będzie trudniejsze, a polskie firmy będą musiały uporać się z procedurami administracyjnymi i wyższymi kosztami. Najważniejsze zmiany dotyczą wynagrodzenia oraz czasu delegacji i wiążą się często z niepewnością. Jak podaje Inicjatywa Mobilności Pracy, państwa członkowskie będą musiały zapewnić, że pracownik delegowany na ich terytorium otrzyma od swojego zagranicznego pracodawcy wynagrodzenie wyliczone w sposób wynikający z prawa, układów zbiorowych pracy i zwyczaju – obowiązujących w miejscu wykonywania pracy. Nie chodzi tylko o wysokość wynagrodzenia, ale także o jego konstrukcję (składniki). Pracodawcy są zobowiązani poznać te zasady – będzie to łatwiejsze, jeśli wynikają one z przepisów prawa lub powszechnie obowiązujących układów zbiorowych pracy, ale możliwa jest sytuacja, że w danym regionie, branży lub zawodzie obowiązują układy zbiorowe pracy, których publikacja nie jest obowiązkowa.

– Pracodawców czeka mitręga administracyjno-prawna, zanim zorientują się, co wchodzi w skład wynagrodzenia, bo oprócz minimalnych stawek płac mogą to być również elementy charakterystyczne dla danego państwa przyjmującego – uściśla dr Marcin Kiełbasa. – Druga kwestia to tzw. kumulatywne obliczanie okresów delegowania. Nowa dyrektywa wprowadza maksymalny okres delegowania do 12 miesięcy, podczas gdy wcześniej nie był on dookreślony. Będzie można go przedłużyć do 18 miesięcy. Może się zdarzyć, że pracownik delegowany po raz pierwszy na dwa miesiące, ale na zastępstwo, np. po 11 miesiącach pracy poprzednika, przekroczy termin 12 miesięcy i będzie objęty przepisami dotyczącymi warunków zatrudnienia państwa przyjmującego. To jest również problem dla pracodawcy, bo to on będzie musiał kontrolować, jak długo dana osoba przebywa za granicą, w jakim charakterze, oraz ocenić, jak należy określić warunki zatrudnienia.

Jak podkreśla ekspert, pewne wątpliwości w nowych zasadach delegowania pracowników budzi również rozszerzenie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy o kwestie ujęte w ordynacji podatkowej oraz przekazywanie przez PIP informacji na zewnątrz, czyli do organów państw przyjmujących, do których Polacy będą delegowani przez polskie firmy. Wysuwany jest również postulat, aby przepisy dotyczące delegowania pracowników objęły kraje spoza Unii Europejskiej.

– Liczba pracowników delegowanych i zatrudnionych przez polskie firmy z tzw. państw trzecich stale rośnie i będzie dalej rosła – zaznacza dr Marcin Kiełbasa. – Na polskim rynku brakuje rąk do pracy, więc rozwiązanie kwestii delegowania pracowników w ustawie oceniam jako sensowne i trafne.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Handel

Ruch w restauracjach coraz większy. Część lokali wprowadziła dodatkowe standardy bezpieczeństwa i higieny

Lokale gastronomiczne od ponad dwóch tygodni mogą obsługiwać klientów w nowym reżimie sanitarnym. Branża wdrożyła wszystkie standardy i procedury, które pozwolą zapewnić bezpieczeństwo gości. Część restauracji opracowała własne procedury, bardziej restrykcyjne niż wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ruch w lokalach powoli się zwiększa – po niemal całkowitym zastoju część podmiotów notuje już sprzedaż na poziomie przekraczającym 40 proc. w stosunku do tej sprzed pandemii. 

Transport

Zanieczyszczenie powietrza wraca do poziomów sprzed pandemii. Producenci aut wprowadzają filtry chroniące przed smogiem

Wraz ze stopniowym odmrażaniem gospodarki rośnie liczba aut na ulicach i chociaż transport nie jest jedynym winnym smogu, to zanieczyszczenie powietrza w największych miastach wraca do stanu sprzed pandemii. Producenci aut wprowadzają więc nowe filtry kabinowe, które zatrzymają nawet najmniejsze, a zarazem najbardziej szkodliwe cząsteczki. To o tyle istotne, że stężenie zanieczyszczeń w kabinach, choć mniejsze niż na zewnątrz, nadal jest zbyt duże. W powietrzu zasysanym do wnętrza auta znajdują się między innymi cząstki PM2,5 – tak małe, że mogą przenikać z płuc do krwi. 

 

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Handel

W Polsce coraz mniej lekarzy. Farmaceuci mogliby uzupełnić lukę w systemie ochrony zdrowia

W Polsce na 87,5 tys. lekarzy przypada 60 tys. magistrów i techników farmacji. – Ograniczenie roli farmaceutów do sprzedaży leków to błąd systemowy – podkreśla dr hab. n. med. Andrzej Fal, dyrektor Instytutu Nauk Medycznych na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Potencjał tej grupy zawodowej jest dużo większy. Mogłaby ona odgrywać kluczową rolę w profilaktyce i edukacji zdrowotnej, co pozwoliłoby odciążyć lekarzy. Ostatnie miesiące pandemii koronawirusa pokazały, że farmaceuci są bardzo istotnym ogniwem systemu ochrony zdrowia. Dlatego też środowisko wyczekuje ustawy, która ureguluje pracę farmaceuty i rozszerzy jego uprawnienia.

Problemy społeczne

Dzieci i dorośli z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA) skutecznie leczeni w Polsce. Brakuje tylko badań przesiewowych

Postępujące osłabienie i wiotczenie mięśni, które prowadzi do utraty oddechu i śmierci – to objawy SMA, czyli rdzeniowego zaniku mięśni. Z tą poważną chorobą genetyczną rodzi się około 50 dzieci rocznie. Obecnie w Polsce choruje na nią ok. 900 pacjentów w różnym wieku. Od półtora roku w naszym kraju refundowany jest innowacyjny, pierwszy na świecie lek, który pozwala uchronić chorych przed przedwczesną śmiercią i niepełnosprawnością. Wyniki ostatnich badań obserwacyjnych niemieckich lekarzy przeprowadzone wśród dorosłych pacjentów potwierdziły jego skuteczność. Lekarze podkreślają jednak, że aby terapia przyniosła jak najlepsze rezultaty, musi zostać wdrożona jak najwcześniej.