Newsy

Polskie górnictwo pilnie potrzebuje nowych technologii. Szansą na rozwój tego sektora jest również otwarcie się na prywatny kapitał

2017-12-05  |  06:25

Z danych Agencji Rozwoju Przemysłu wynika, że sytuacja polskiego górnictwa poprawia się. Okres chwilowej stabilizacji trzeba wykorzystać na reformy, a polskie kopalnie muszą jak najszybciej nadrobić zapóźnienie technologiczne – uważa Jerzy Kurella ekspert Instytutu Staszica. Jak podkreśla, to jeden z głównych warunków restrukturyzacji górnictwa. Były prezes Tauronu i PGNiG ocenia, że otwarcie się na inwestorów prywatnych, którzy mają kapitał, technologię i doświadczenie może być szansą na rozwój dla sektora górniczego. 

– Państwo musi wyznaczyć ramy dla działalności zakładów górniczych i spółek energetycznych, dlatego konieczne jest opracowanie długoterminowej strategii surowcowej. Branża energetyczna – w tym również sektor węgla kamiennego i cała gospodarka – czeka na finalną wersję Polskiej Strategii Energetycznej 2050 która jest przygotowywana przez Ministerstwo Energii we współpracy z Ministerstwem  rozwoju i finansów. Ten dokument jest swego rodzaju biblią dla całej gospodarki, bez niego trudno będzie prowadzić długoterminowe inwestycje – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jerzy Kurella, ekspert ds. energetyki Instytutu Staszica, były prezes Tauronu i PGNiG.

Sytuacja w polskim górnictwie jest dobra – pokazują dane Agencji Rozwoju Przemysłu. Za trzy kwartały 2017 r. wydobycie sięgnęło w tym okresie 49 mln ton węgla, co oznacza, że w ujęciu rocznym wzrosło o 22 proc. Wynik finansowy netto sektora węgla kamiennego wyniósł 1,66 mld zł, i co istotne, większość spółek górniczych wykazała dodatnie wyniki finansowe. Przychody ze sprzedaży węgla wzrosły o jedną piątą i przekroczyły 15 mld zł. Na sytuację branży korzystnie wpływają wysokie ceny węgla na rynkach międzynarodowych, przekraczające 90 dol. za tonę. Z drugiej strony w produkcji węgla wzrasta udział węgla koksowego i surowca o wyższych wskaźnikach kaloryczności. Zakłady górnicze osiągają na ich sprzedaży wyższe marże.

Ekspert Instytutu Staszica podkreśla, że choć sytuacja w sektorze węgla kamiennego jest stabilna, to nie należy wpadać w hurraoptymizm, ponieważ polskie górnictwo pilnie potrzebuje gruntownych reform.

– Wydajność polskich kopalni jest istotnym mankamentem. Obecnie wynosi około 700 ton w przeliczeniu na pracownika. To zdecydowanie za mało, żeby zakłady górnicze mogły myśleć o długotrwałych, dodatnich wynikach finansowych. W tym zakresie jest wiele do poprawy, jeśli chcemy mówić o realnej konkurencji z globalnymi koncernami z Australii, USA czy Rosji – podkreśla Jerzy Kurella.

Wydajność zakładów górniczych powinna się kształtować na poziomie minimum tysiąca ton na pracownika, żeby kopalnia mogła utrzymać rentowność. Kopalnie z grupy Tauron i prywatna kopalnia Silesia utrzymują ten wskaźnik na poziomie 1,1 tys. ton. Natomiast wydajność w lubelskim zagłębiu w kopalni Bogdanka kształtuje się na poziomie 1,7 tys. ton.

To jednak wyjątki. W górnośląskich kopalniach średnia wydajność przekracza nieznacznie 700 ton. Ekspert Instytutu Staszica ocenia, że zakłady górnicze mają wiele do zrobienia w zakresie organizacji pracy i zmiany modelu kosztowego. W tej chwili większość jest nieefektywna kosztowo i słabo radzi sobie z zarządzaniem kosztami stałymi i operacyjnymi, przez co nie reaguje elastycznie na zmienne otoczenie rynkowe.

Zdaniem Kurelli, obecny okres stabilizacji w górnictwie należy wykorzystać na reformy i zmianę technologiczną. W ciągu ostatnich dwóch dekad na świecie miał miejsce duży postęp i w zakresie wydobycia i przetwarzania węgla, który w większości ominął polskie kopalnie. Nadrobienie zapóźnień technologicznych to jeden z głównych warunków restrukturyzacji górnictwa.

Szansą na poprawę efektywności zakładów górniczych jest też wykorzystanie czystych technologii węglowych, przede wszystkim zgazowania odpadów węglowych. Rzeczywiste wykorzystanie na szerszą instalacji do zgazowania odpadów węglowych.

– Uważam, że nie powinniśmy się obawiać sektora prywatnego, który brałby udział w zarządzaniu czy finansowaniu kopalni węgla kamiennego w Polsce. Wręcz przeciwnie, udział inwestorów prywatnych jest niezbędny dla poprawy efektywności całego sektora energetycznego. Tego typu inwestycje są szansą na transfer nowoczesnych technologii, nowych rozwiązań z zakresu organizacji pracy, doświadczeń związanych z dbałością o koszty i elastyczność w zarządzaniu kopalniami. Szerszy dostęp inwestorów prywatnych do sektora górniczego w Polsce jest wręcz koniecznością. Nie możemy się skupiać tylko na potencjalnych obawach z tym związanych ale dostrzec szanse z tym związane – podkreśla Jerzy Kurella.

Otwarcie się na inwestorów prywatnych, którzy mają kapitał, technologię i doświadczenie, może być szansą na rozwój dla sektora górniczego. Przykładem jest prywatna kopalnia Silesia, przejęta przez czeskiego inwestora, który wzorcowo wywiązuje się ze zobowiązań podjętych w momencie nabycia zakładu.

– Dobrym prognostykiem jest zainteresowanie australijskiego koncernu Prairie Mining, który chciałby zainwestować w nieaktywne od kilkunastu lat i uznane za nierentowne złoże Dębieńsko. Widać więc, że jest zainteresowanie prywatnych podmiotów, również z zagranicy, inwestycjami w sektor górnictwa i państwo powinno dołożyć wszelkich starań, aby ułatwić potencjalnym inwestorom przeprowadzenie inwestycji, bo za tym idzie i dodatkowe zatrudnienie i szansa rozwoju nie tylko branży ale i społeczności lokalnych – zauważa Jerzy Kurella.

Ze względu na szybki rozwój gospodarczy w Polsce zapotrzebowanie na energię będzie rosnąć skokowo. W tej chwili średnie zużycie energii wynosi ok. 3 560 kWh rocznie w przeliczeniu na mieszkańca, co stanowi 65 proc. unijnej średniej.

– Kilka dni temu zakończył się szczyt klimatyczny COP23 w Bonn, gdzie 20 państw – w tym Kanada, Francja, Belgia czy Wielka Brytania – zadeklarowało, że w najbliższych latach zamkną wszystkie swoje kopalnie. Paktu nie podpisały kraje rozwijające przemysł węglowy, jak Niemcy, USA, Chiny czy Indie. To pokazuje, że przemysł węglowy nadal ma rację bytu. W tym kontekście jestem przekonany, że istnieje szansa dla polskiego górnictwa, które będzie głównym dostawcą paliwa energetycznego dla elektrowni w Polsce przez najbliższych kilkadziesiąt lat – przewiduje Jerzy Kurella.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Finanse

Warszawska giełda przyciąga coraz więcej funduszy ETF. Zainteresowanie inwestorów również rośnie

Inwestorzy coraz chętniej skłaniają się ku pasywnemu inwestowaniu, które naśladuje np. ruch indeksów giełdowych. Jego zaletą są m.in. niższe opłaty za zarządzanie i większa dywersyfikacja portfela przy mniejszej liczbie transakcji. To powoduje rosnącą popularność funduszy ETF, które służą właśnie takiemu inwestowaniu. W ubiegłym roku wartość aktywów zgromadzonych w instrumentach tego typu przekroczyła 10 bln dol. – podaje GPW za ETFGI. W Polsce ten rynek wciąż jest niewielki, ale coraz prężniej się rozwija. Na warszawskim parkiecie notowanych jest już 11 funduszy ETF opartych na różnych instrumentach bazowych.

Prawo

Ponad 1,7 tys. e-rezydentów z Polski założyło w Estonii 450 firm. Na taki krok decyduje się coraz więcej przedsiębiorców

Przybywa polskich firm, które planują przeniesienie działalności do Estonii. To kraj, który ze względu na przejrzysty system podatkowy czy niskie koszty prowadzenia działalności coraz częściej staje się pierwszym wyborem. Często decyduje o tym także potencjał tego rynku jako bramy do Skandynawii. Inna zaleta to łatwość założenia firmy w Estonii. Najprostszą metodą na przeniesienie działalności jest uzyskanie e-rezydencji. Z tego rozwiązania chętnie korzystają również Polacy, którzy założyli w Estonii już 450 firm.

Firma

Pandemia ujawniła w firmach luki kompetencyjne. Menedżerowie muszą na nowo uczyć się zarządzania zdalnymi zespołami

Zmiany w organizacjach i na rynku pracy w ostatnich latach, dodatkowo te spowodowane  przez pandemię COVID-19, wymagają wdrożenia nowych modeli zarządzania i przywództwa oraz wykształcenia wśród menedżerów i pracowników nowych kompetencji. Eksperci wskazują, że już w tej chwili następuje powrót do bardziej zdecentralizowanych, partycypacyjnych modeli zarządzania, które wymagają rozwiniętych kompetencji miękkich i lepszej komunikacji z pracownikami. – Pandemia postawiła ogromne wyzwania przed ludźmi, którzy są odpowiedzialni za to, żeby pracownicy w firmie czuli się dobrze, mieli świadomość, w którym kierunku ta firma zmierza, identyfikowali się z nią i byli lojalni. Dzisiaj ten czynnik ludzki staje się absolutnie najważniejszy – mówi Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan.

Handel

Przemysł odzieżowy w coraz większym stopniu truje środowisko. Do wyprodukowania zwykłego T-shirta potrzeba 2,5 tys. litrów wody

Coraz więcej konsumentów zwraca uwagę na to, jakie ubrania kupuje, interesuje się strategią marki i dokładnie sprawdza metki. Choć już 2/3 Polaków deklaruje też, że są skłonni zapłacić więcej za tzw. etyczną modę, te deklaracje niekoniecznie idą jednak w parze z działaniami. Ubiegłoroczne badanie „Vogue’a”​ i BCG pokazuje, że 20-proc. wzrost ceny skutkuje bowiem spadkiem popytu nawet o 62 proc. – Co roku na wysypiska śmieci trafia ok. 39 mln ton ubrań. To są wielkie hałdy. Raporty pokazują, że kiedy liczba ludności na świecie wzrosła o 20 proc., to jednocześnie liczba produkowanych ubrań się podwoiła – podkreśla Magdalena Rusiłowicz z Działu Zrównoważonego Rozwoju Fundacji WWF Polska.