Newsy

Powrót do handlu w niedziele tylko częściowo pomógłby odrobić straty po lockdownie. Zarządcy centrów handlowych liczą na interwencje ze strony państwa

2021-02-25  |  06:30

Na około 32 mld zł są szacowane straty galerii handlowych po trzykrotnym lockdownie. Ich właściciele odnotują przychody o ok. 5 mld zł niższe, czyli ponad 45 proc. rocznych przychodów. Obiekty handlowe wciąż nie odbudowały wskaźników odwiedzalności do poziomów sprzed pandemii. Dlatego branża apeluje do rządu o przywrócenie handlu w niedziele, co pozwoliłoby jej odrobić choć część strat po lockdownie. Bez tego kroku i innych inicjatyw ze strony rządzących branża będzie musiała zrewidować swoje plany inwestycyjne i zredukować część spośród 400 tys. etatów.

– Straty w branży handlowej są w zasadzie nie do odrobienia, ale jest kilka rozwiązań, które pomogłyby nam szybciej odzyskać pozytywne wyniki finansowe. Jednym z nich jest zniesienie zakazu handlu w niedzielę. Dzięki temu zyskujemy dodatkowy dzień na sprzedaż, ale i pewne bezpieczeństwo, bo ruch w centrach handlowych rozłoży się z sześciu na siedem dni. Na pewno taka decyzja władz państwowych, żeby przez okres pandemii handel w niedziele mógł się odbywać, byłaby bardzo korzystna. Ale nadal nie będzie tak, że dzięki temu szybko odrobimy wszystkie straty – mówi agencji Newseria Biznes Krzysztof Sajnóg, dyrektor marketingu Centrum Handlowego Blue City w Warszawie.

Od 1 lutego (po trzecim, pięciotygodniowym lockdownie) nastąpiło pełne otwarcie sklepów w centrach handlowych (z wyjątkiem rozrywki, fitnessu i gastronomii, która nadal może funkcjonować tylko na wynos lub w dostawie). PRCH Daily Footfall Index w trzecim tygodniu lutego pokazuje, że średnia odwiedzalność centrów handlowych oscyluje na poziomie ok. 77 proc. ubiegłorocznej.

Przywrócenie handlu w niedziele mogłoby pozytywnie wpłynąć na obroty najemców i galerii. Zwłaszcza że według statystyk klienci preferują zakupy właśnie w weekendy. Dodatkowo, zgodnie z przeprowadzonym w październiku ubiegłego roku badaniem PRCH, 59 proc. Polaków jest za zniesieniem handlu w niedzielę. Pozytywnie oceniało go 27 proc. respondentów. W porównaniu do takiego samego badania ze stycznia ubiegłego roku poparcie dla tego ograniczenia spadło o 7 pkt proc.

W sprawie niedziel handlowych branża mówi w zasadzie jednym głosem i organizacje branżowe, które zrzeszają zarówno najemców, jak i wynajmujących, starają się przekonać rząd, że taka zmiana byłaby bardzo korzystna. Wszyscy zgadzamy się co do tego, że bardzo by nam to pomogło. W branży jest jednomyślność i mamy nadzieję, że przekonamy ustawodawcę i rząd, żeby takie zmiany wprowadził – mówi Krzysztof Sajnóg.

PRCH oszacowała łączne straty z tytułu trzykrotnego ograniczenia działalności obiektów handlowych na kwotę ok. 32 mld zł. Tylko ubiegłoroczny, wiosenny lockdown skutkował spadkiem przychodów o ponad 17,5 mld zł. Zamknięcie galerii po raz drugi w listopadzie ub.r. spowodowało ok. 8 mld zł utraconych obrotów. Kolejne ograniczenia w handlu od 27 grudnia ub.r. przełożyły się natomiast na dziurę w obrotach branży sięgającą ok. 6 mld zł. To przychody utracone przez sklepy i usługodawców (najemców) działających w galeriach, ale mocno ucierpiały też budżety wynajmujących. Zostali oni też wyłączeni z tarcz antykryzysowych i jednocześnie obciążeni kosztami abolicji czynszowej. Jak podkreśla PRCH, abolicja wynikająca kosztowała wynajmujących ponad 3 mld zł.

– Centra handlowe i firmy, które nimi zarządzają, w zasadzie jako jedyne są pozbawione pomocy państwa. W świetle dotychczasowych rozporządzeń najemcy nie płacą centrom handlowym czynszu ani żadnych opłat za okres lockdownu, kiedy sklepy pozostają zamknięte. Z drugiej strony my musimy mieć otwarte centra handlowe i do tego jeszcze utrzymywać je w reżimie sanitarnym – wyjaśnia dyrektor marketingu warszawskiego Blue City. – W przypadku kolejnego lockdownu bardzo pomogłoby zagwarantowanie, żeby pieniądze choć z części czynszów jednak wpływały do centrów handlowych. Przynajmniej tyle, żebyśmy mogli się utrzymywać, płacić koszty. Takie rozwiązania były już wprowadzane w Europie.

Mimo utraty 45 proc. ubiegłorocznych przychodów właściciele i zarządy centrów handlowych nadal muszą ponosić koszty stałe m.in. z tytułu utrzymania nieruchomości, zarządzania nimi czy obsługi długu bankowego. Brak płynności powoduje, że w coraz większym stopniu nie są oni w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań kredytowych.

– W tym momencie jesteśmy w najtrudniejszej sytuacji na tle całego rynku, bo mamy koszty, a przychody są wielokrotnie niższe, niż przewidywaliśmy. Działalność branży handlowej jest w wielu przypadkach kredytowana przez banki. Gdyby np. państwo zdecydowało się wpłynąć na instytucje finansowe i w jakiś sposób pomóc nam w rozliczeniach rat kredytowych, to na pewno zapewniłoby nam oddech – mówi Krzysztof Sajnóg.

Jak podkreśla, ten rok ujawnił wiele sprzeczności w interesach najemców i wynajmujących. Porozumienie między obiema stronami było jednak niezbędne dla przetrwania najgorszego okresu.

– W Blue City bardzo szybko porozumieliśmy się ze wszystkimi naszymi najemcami, bo uważamy, że trzeba było im pomóc. Wszystkie sklepy otworzyły się po kolejnych lockdownach, co jest również zasługą naszej szybkiej reakcji. W przypadku Blue City relacje z najemcami są dobre. Bardzo indywidualnie patrzymy na to, co się dzieje z ich finansami, w jaki sposób kształtują się ich obroty. Każda z tych bilateralnych rozmów jest inna, każda jest trudna i zajmuje mnóstwo czasu, ale nie można inaczej – mówi dyrektor marketingu w Blue City.

Jeżeli centra handlowe i ich najemcy nie odrobią choć części strat spowodowanych lockdownem, w efekcie mogą zacząć weryfikować swoje plany rozwojowe i szczegółowo analizować rentowność poszczególnych punktów. To z kolei może spowodować ograniczanie inwestycji i redukcję etatów, która uderzy w rynek pracy.

– Na pewno części inwestycji, które planowaliśmy przeprowadzić, nie będziemy mogli zrealizować w tym ani w przyszłym roku. Skupiamy się raczej na rzeczach związanych z bezpieczeństwem i takich, których nie można odłożyć, np. remoncie toalet. Natomiast część przyszłościowych inwestycji przesunie się co najmniej o rok lub dwa. Myślę, że inwestycje w nowe formaty rozrywkowe też na razie się zatrzymają. Jeżeli nie będziemy musieli czegoś robić natychmiast, będziemy niestety to odkładać – mówi Krzysztof Sajnóg.

Jak wynika z danych firmy doradczej PwC, centra handlowe zatrudniają w Polsce bezpośrednio ok. 400 tys. pracowników. Udział handlu w krajowym PKB wynosi 15,5 proc., natomiast centra handlowe odpowiadają za około 30 proc. polskiego handlu detalicznego (PRCH). Wartość samego podatku VAT generowanego przez obroty w centrach handlowych wynosi ok. 21 mld zł.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Lotnictwo

UE nie radzi sobie z przywracaniem ruchu lotniczego. Paszport szczepionkowy może się okazać ratunkiem dla europejskich przewoźników

Trwające w wielu europejskich krajach lockdowny nie sprzyjają zwiększaniu liczby połączeń lotniczych w ruchu regularnym i czarterowym. – Unia Europejska niestety najgorzej sobie radzi w lotnictwie ze względu na to, że jest tak duża niepewność – mówi Artur Tomasik, prezes zarządu Katowice Airport i Związku Regionalnych Portów Lotniczych. W konsekwencji europejskie linie lotnicze przeżywają głęboki kryzys. Ratunkiem może się okazać Cyfrowy Zielony Certyfikat, czyli tzw. paszport szczepionkowy, który umożliwi bezpieczne podróżowanie w sezonie wakacyjnym.

Transport

Przesyłki kurierskie już w tym roku staną się bardziej ekologiczne. DHL powiększy flotę elektryków do blisko 150 aut, a w najbliższych latach do ponad 500

Sektor transportu ma znaczący udział w emisji dwutlenku węgla w Europie. Bez zdecydowanych proekologicznych działań może ona wzrosnąć w branży o 60 proc. do 2050 roku – wynika z szacunków Międzynarodowego Forum Transportu. Dlatego coraz więcej firm logistycznych i kurierskich decyduje się na zielone inwestycje w elektryczne auta dostawcze. Poza aspektem ekologicznym mają one także inne korzyści – są niemal bezgłośne, mogą korzystać z buspasów i pozwalają uniezależnić się od wahań cen na rynku paliw. Na samochody elektryczne stopniowo przesiadają się m.in. kurierzy DHL Parcel. Firma będzie sukcesywnie w kolejnych latach inwestować w zieloną flotę.

Problemy społeczne

Wydłuża się kolejka potrzebujących rehabilitacji postcovidowej. Czas rozpoczęcia zabiegów gra istotną rolę

Na początku kwietnia ruszył w Polsce szeroki program rehabilitacji postcovidowej. Mogą z niego skorzystać wszyscy pacjenci, który przechorowali COVID-19 i borykają się z problemami wydolnościowymi dłużej niż cztery–sześć tygodni. Usługi mogą świadczyć wszystkie placówki, które mają podpisane umowy z NFZ i odpowiednie zasoby kadrowe. – Rehabilitacja jest prowadzona przez trzy tygodnie, a po tym czasie badamy efekty. W większości przypadków następuje poprawa możliwości wysiłkowych, jakości życia pacjenta, zmniejszenie duszności i powrót do codziennej sprawności – mówi prof. Jan Szczegielniak ze Szpitala MSWiA w Głuchołazach, który rozpoczął pierwszy pilotażowy program takiej rehabilitacji.

Transport

Gazy używane w przemyśle i medycynie będą wytwarzane ekologicznie. Producenci rezygnują z paliw kopalnych i sięgają po OZE

Gazy przemysłowe wykorzystywane są w przemyśle chemicznym, rafineryjnym, metalurgicznym i spożywczym, a także w ochronie środowiska czy medycynie. Tlen medyczny podawany jest chociażby w szpitalach pacjentom chorym na COVID-19. Wodór z kolei jest postrzegany jako przyszłość ekologicznego transportu. Proces produkcji gazów przemysłowych jest jednak energochłonny, a przez to i wysoce emisyjny. Dlatego producenci stopniowo przestawiają się na bardziej ekologiczne metody i zamieniają energię z paliw kopalnych na źródła odnawialne. Jednym z przykładów takich inwestycji jest zakład produkcyjny Linde Gaz Polska pod Wrocławiem, który w 100 proc. do produkcji gazów wykorzystuje energię z OZE.