Newsy

Psy i koty nie zagrażają człowiekowi w związku z COVID-19. Jednak szczepienia zwierząt powinny być priorytetem dla UE po zakończeniu pandemii

2021-05-17  |  06:15
Mówi:Artur Zalewski
Funkcja:lekarz weterynarii, dyrektor Biura Zarządu
Firma:Polskie Stowarzyszenie Producentów i Importerów Leków Weterynaryjnych POLPROWET

W Unii Europejskiej rośnie świadomość dotycząca znaczenia regularnych szczepień zwierząt. Taką konieczność uznaje 69 proc. badanych w ośmiu krajach członkowskich – wynika z raportu AnimalhealthEurope. Ma to szczególne znaczenie w przypadku chorób takich jak COVID-19, która dotyka także zwierząt. Nie odnotowano dotąd przypadku przeniesienia choroby ze zwierzaka domowego na człowieka, ale odkryto, że norki mogą przenosić koronawirusa zarówno między sobą, jak i na ludzi. To stwarza także ryzyko kolejnych mutacji wirusa. – Dlatego zależy nam na szybkim wyszczepieniu całej populacji wrażliwych osobników, czy to zwierząt, czy to ludzi – mówi Artur Zalewski, lekarz weterynarii, dyrektor biura zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Importerów Leków Weterynaryjnych POLPROWET.

– Wszelkie mutacje są zagrożeniem dla skuteczności działania szczepionki. Na dzisiaj jeszcze nie stwierdzono, żeby ograniczały skuteczność szczepionek, ale jest to jak najbardziej realne zagrożenie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Zalewski. – Szybka akcja szczepień jest potrzebna, by jak najszybciej uniemożliwić mutację tego wirusa. Od tej szybkości bardzo wiele zależy.

Przy okazji przypadającego 20 kwietnia Światowego Dnia Szczepień Zwierząt eksperci podkreślili, że akcja szczepień zwierząt powinna stać się priorytetem UE po zakończeniu pandemii. Dzień później weszło w życie rozporządzenie PE i Rady UE z 2016 roku w sprawie przenośnych chorób zwierząt. Jego celem jest zapobieganie chorobom zwierząt, które mogą przenosić się na inne zwierzęta lub na ludzi, oraz zwalczanie tych przypadłości. Są one coraz poważniejszym problemem, bo zoonozy, czyli tzw. choroby odzwierzęce, stanowią dziś większość nowych wykrywanych chorób. W kolejnych tygodniach spodziewane są przepisy wykonawcze do tego rozporządzenia. Komisja przygotowuje dodatkowe rozporządzenie delegowane w sprawie stosowania leków weterynaryjnych w zwalczaniu chorób, ze szczególnym naciskiem na szczepienia.

Badania AnimalhealthEurope wskazały, że ważna rola szczepień w utrzymywaniu zwierząt – i ludzi – w zdrowiu jest dostrzegana przez coraz więcej osób. Badani w ośmiu krajach europejskich podkreślili, że regularne szczepienie jest istotne zarówno dla zwierząt gospodarskich (68 proc.), jak i domowych (76 proc.). Dużą rolę we wzroście świadomości na ten temat odegrała pandemia, która nie oszczędza również zwierząt.

– Zwierzęta są narażone na wirus SARS-CoV-2, ten wirus dotyczy świata zwierząt, a zwierzętami jesteśmy także my ludzie. Co więcej, on przecież z tego świata pochodzi. Wiemy, że zaczęło się od łuskowców, przeszło przez nietoperze, dostało się do człowieka i razem z człowiekiem zostało rozniesione po całym świecie. Natomiast stwierdzono występowanie przeciwciał, czyli reakcję immunologiczną na ten wirus, u wielu gatunków zwierząt, także u tych bardzo bliskich człowiekowi, np. kotów czy psów – podkreśla dyrektor biura zarządu POLPROWET.

Objawy u zwierząt towarzyszących, jeżeli w ogóle występują – bo część psów i kotów z pewnością przejdzie chorobę bezobjawowo – powinny być zbliżone do tych obserwowanych u ludzi. U zwierząt może się pojawić posmutnienie, podwyższenie temperatury ciała, brak apetytu.

– O bólach mięśniowych zwierzęta nam nie powiedzą, ale możemy to zauważyć. Mogą też u nich wystąpić objawy kaszlu. Objawy są bardzo mało specyficzne, niemniej jednak ze względu na to, że zakażenie jest możliwe, to Główny Lekarz Weterynarii w Polsce wydał zalecenie, w którym informuje, że w sytuacji podejrzenia zarażenia wirusem SARS-CoV-2 u zwierząt towarzyszących należy pobrać próby i zbadać je na obecność wirusa – podkreśla Artur Zalewski.

Badania wykazały, że są gatunki szczególnie narażone na zakażenia. Wśród nich są różne koty – lwy, pumy, pantery i tygrysy. Zakażenie u tych zwierząt wykryto w różnych częściach świata.

– Czytałem też doniesienia o tym, że szympansy, małpy naczelne też są wrażliwe na koronawirusa. Były nawet szczepione tą samą szczepionką, którą otrzymują ludzie. Na pewno mogą zachorować także wszystkie łasicowate, w szczególności fretki oraz norki – wymienia dyrektor biura zarządu POLPROWET.

Jak podkreśla, pojawienie się zakażenia wirusem SARS-CoV-2 u norek jest niebezpieczne, bo zwierzęta zarażały się wzajemnie ze względu na przebywanie  w klatkach blisko siebie, a także przenosiły wirusa na ludzi. To było główną przyczyną decyzji o wybiciu aż 17 mln zwierząt w Danii.

Raport naukowy Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) w sprawie koronawirusa u norek opublikowany 18 lutego pt. „Monitoring of SARS-CoV-2 infection in mustelids” pokazał, że wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko na fermach norek poprzez kontakt pośredni i bezpośredni, czemu sprzyja duże zagęszczenie zwierząt. Czynnik ryzyka szybkiej transmisji wirusa z fermy na fermę stanowi niewielka odległość między nimi. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na początku lutego informowało o pierwszych przypadkach SARS-CoV-2 wśród norek w Polsce. Podjęto decyzję o likwidacji zakażonej hodowli – ponad 5 tys. zwierząt.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

Pierwszy na świecie pasażerski pociąg wodorowy może być produkowany w Polsce. Od przyszłego roku zacznie regularnie kursować w Niemczech

Produkowany w fabrykach Alstomu w Niemczech i Polsce Coradia iLint to pierwszy na świecie pasażerski pociąg z napędem wodorowym. To cichy i bezemisyjny pojazd, który emituje tylko wodę i parę wodną. Na zakup pociągów na wodór zdecydowały się już Niemcy, Austria, a także Francja i Włochy. Jeśli spłynęłyby także zamówienia z Polski, takie pojazdy mogłyby zastąpić pociągi o tradycyjnym napędzie. Dla Polski, której 74 proc. transportu kolejowego nadal opiera się na węglu, a duża część tras wciąż pozostaje niezelektryfikowana, wykorzystanie wodoru na kolei to szansa na znaczące redukcje emisji CO2, ale i szansa w globalnym wyścigu technologii wodorowych. Pojazd właśnie zadebiutował na polskich torach podczas testów eksploatacyjnych na torze koło Wrocławia.

Konsument

Złamana noga czy zapalenie wyrostka robaczkowego na zagranicznych wakacjach mogą kosztować kilkadziesiąt tysięcy euro. Odpowiednia polisa turystyczna pokryje te koszty

Mimo pandemii COVID-19 79 proc. Polaków planuje do końca sierpnia tego roku wyjechać na wakacje, a około połowy z nich wybierze podróż za granicę – wynika z raportu opublikowanego przez Europejską Komisję Podróży. Na tle innych europejskich nacji Polacy są największymi optymistami, jeśli chodzi o ryzyka związane z zagranicznymi wyjazdami. Warto jednak zainwestować w polisę turystyczną, która pozwoli – w razie potrzeby – przełożyć podróż na inny termin, a w razie choroby czy wypadku zapewni pomoc medyczną i pokryje jej koszty. W niektórych krajach koszty leczenia przykładowo w przypadku zapalenia wyrostka robaczkowego albo złamania nogi mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy euro. Warto się upewnić, czy polisa zawiera też ochronę na wypadek zarażenia koronawirusem.

Handel

Handel podrobionymi lekami dotyczy głównie aptek internetowych. W dobie COVID-19 skala fałszerstw wzrosła

Wartość podrabianych produktów farmaceutycznych w globalnym obrocie opiewa na 4 mld euro, a proceder ten jest napędzany przez silny popyt, wysokie marże zysku i niskie ryzyko wykrycia. Z raportu Urzędu UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynika, że liczba fałszywych lub wadliwych leków w obiegu wzrosła wraz z rozwojem aptek internetowych i rynku przesyłek – 96 proc. wszystkich skonfiskowanych podróbek znajdowało się właśnie w paczkach lub listach. Najczęściej były to antybiotyki i suplementy. W czasie pandemii pojawiły się także fałszywe testy, a nawet szczepionki na COVID-19.

Media i PR

Większość polskich internautów nie chce płacić za treści dostępne w sieci. Akceptowalna opłata to 10–20 zł miesięcznie

Ponad 80 proc. Polaków korzystających z internetu uważa, że treści dostępne w sieci powinny być bezpłatne, a 22 proc. jest gotowych płacić, ale za ograniczenie liczby wyświetlanych reklam – wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Nie sprzyja to rozwojowi modeli subskrypcyjnych na rynku mediów, ale pod znakiem zapytania stawia także model biznesowy oparty na bezpłatnych treściach finansowanych z wpływów reklamowych. Jak podkreślają eksperci, dalszy scenariusz zależy od rozwoju rynku reklamy internetowej. W optymistycznym scenariuszu z płatnych serwisów informacyjnych za cztery lata będzie korzystać nawet połowa internautów.