Newsy

Toyota i Mazda łączą siły w pracy nad samochodami elektrycznymi. Po 2020 roku w wyniku współpracy mają powstać akumulatory nowej generacji

2017-09-25  |  06:50

Coraz większa popularność ekologicznych pojazdów sprawia, że producenci samochodów łączą siły w pracy nad ich rozwojem. Toyota i Mazda zapowiadają stworzenie pojazdów elektrycznych o zaawansowanej koncepcji łączności. W 2020 roku w wyniku tej współpracy mają powstać akumulatory nowej generacji, o szybszym czasie ładowania i zdolne do pokonywania większych dystansów. W przyszłości będzie również wykorzystywana technologia samochodów elektrycznych zasilanych wodorem.

Japońskie koncerny samochodowe, Toyota i Mazda, będą razem pracować nad samochodami elektrycznymi nowej generacji. Firmy wymieniły się akcjami – Toyota weszła w posiadanie 5 proc. udziałów Mazdy, Mazda – 0,25 proc. udziałów w Toyocie.

 Wzajemne nabycie akcji to pewien symbol naszej woli współpracy na rzecz rozwijania technologii przyszłości. Szczególnie w obszarze samochodów elektrycznych, łączności z siecią oraz zaawansowanych metod produkcyjnych – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jeff Guyton, prezes Mazda Motor Europe.

Coraz większe zainteresowanie samochodami ekologicznymi sprawia, że producenci często decydują się połączyć siły w pracach nad samochodami nowej technologii. Zwłaszcza że kwestią niedalekiej przyszłości może się okazać rywalizacja na rynku motoryzacyjnym z graczami IT. Współpraca Toyoty i Mazdy ma przyspieszyć prace nad technologią elektryczną. Zyskać na tym mają obie firmy.

– Mazda, jako mniejsza firma, zyskuje dostęp do najnowocześniejszych osiągnięć Toyoty, które pomogą nam w rozwoju produktów. Toyota z kolei zyskuje partnera, który wprawdzie jest mniejszy, ale którego produkty, takie jak oferowane dziś Mazda 6 lub CX5, mogą śmiało konkurować z największymi graczami w branży – wskazuje Guyton. – Współpraca będzie skutkować stworzeniem bardziej efektywnych pojazdów elektrycznych kolejnej generacji i zaawansowanej koncepcji łączności.

Toyota udostępnia rozwiązania dotyczące wykorzystania elektryczności do napędzania aut i systemów ładowania akumulatorów typu plug-In. Koncern ma już duże doświadczenie w zakresie pojazdów hybrydowych. Pierwszy Prius wyjechał na drogi w 1997 roku. Samochód nie był co prawda ładowany z gniazdka, a do baku wlewało się benzynę, ale pracował ciszej i spalał znacznie mniej paliwa. Potem przyszedł czas na hybrydy typu plug-in.

– Na drogach całego świata mamy już prawie 11 milionów hybryd użytkowanych przez klientów. Mamy też spore doświadczenia w tym zakresie. W Polsce sprzedaż samochodów hybrydowych z roku na rok jest wręcz galopująca. Na polskie drogi tylko w tym roku wjedzie praktycznie 18 tysięcy hybrydowych toyot i lexusów. To ponad 30 proc. całej naszej sprzedaży w Polsce. To pokazuje, jak ważnym elementem w całościowej sprzedaży nowych samochodów w Polsce są hybrydy – podkreśla Robert Mularczyk, PR manager w Toyota Motor Poland.

Z danych Toyoty wynika, że w I półroczu 2017 roku sprzedaż hybryd wyniosła nieco ponad 208 tys. (wzrost o 44 proc. rdr.). Hybrydy stanowią obecnie 40 proc. całkowitej sprzedaży Toyota Motor Europe (50 proc. w Europie Zachodniej i 9 proc. w Europie Wschodniej).

– Jeżeli poruszamy się samochodami hybrydowymi po mieście, to 50–70 proc. dystansu pokonują one z wykorzystaniem silnika elektrycznego. Mówimy, że nasze hybrydy są półelektrykami, to dla nas bardzo ważny poligon, zwłaszcza że już niedługo wkroczymy do Europy z naszymi samochodami czysto elektrycznymi, ale hybrydy będą dla nas zawsze bardzo ważnym elementem sprzedażowym – zapowiada Robert Mularczyk.

Przyszłością motoryzacji są samochody elektryczne. Międzynarodowa Agencja Energii podaje, że na koniec 2016 roku na świecie było ok. 2 mln samochodów elektrycznych, a według różnych prognoz w latach 2030–2040 może być ich już 100 mln. European Automobile Manufacturers Association (ACEA) wskazuje, że w 2016 roku w UE zarejestrowano ponad 155 tys. samochodów z napędem elektrycznym (w Polsce nieco ponad 0,5 tys.).

– Najbliższa przyszłość technologii elektrycznych to dodawanie bardziej efektywnych elementów do silników spalinowych w celu zwiększenia ich wydajności. Społeczeństwo odczuje efekty, kiedy zastąpimy tradycyjne paliwa bardziej ekologicznym odpowiednikiem. Na świecie jeździ ponad 500 milionów samochodów z silnikami spalinowymi. Ich zastąpienie pojazdami elektrycznymi zajmie wiele czasu. Być może po drodze zostanie wynalezione ekologiczne biopaliwo oparte na skroplonym gazie albo paliwo syntetyczne, które pozwoli nam radykalnie ograniczyć emisję gazów cieplarnianych – ocenia Jeff Guyton.

W 2021 roku ma ruszyć wspólna fabryka Mazdy i Toyoty, a rocznie z taśm montażowych ma co roku zjeżdżać ok. 300 tys. samochodów. Początkowo będą to dotychczas produkowane modele, ale obie firmy zapowiadają duże inwestycje w pojazdy elektryczne. Toyota deklaruje, że do 2050 roku wszystkie jej samochody mają mieć zerową emisję spalin. Łącznie na tegoroczne badania i rozwój obie firmy przeznaczą ponad 10 mld dol. (przy czym blisko 90 proc. budżetu stanowią środki Toyoty).

– W 2020 roku pokażemy zupełnie nową generację akumulatorów, które pozwolą samochodom elektrycznym Toyoty i Mazdy pokonywać większe dystanse i zdecydowanie skrócić czas ładowania akumulatorów po kablu z gniazdka – mówi Robert Mularczyk. – Pracujemy też nad samochodem elektrycznym na wodór. Mirai, pierwszy seryjnie produkowany wodorowy samochód Toyoty, to nic innego jak auto elektryczne napędzane prądem, który uzyskujemy z reakcji w ogniwach paliwowych wodoru zgromadzonego w baku z tlenem – dodaje przedstawiciel Toyoty.

W eksploatacji dotychczas dostępnych samochodów elektrycznych największą barierą jest długi czas ładowania, wynoszący nawet kilkunaście godzin. Samochody napędzane wodorem mają znacznie większy zasięg (do 700 km) i kilkuminutowy czas ładowania. Dodatkowo wodór jest znacznie bezpieczniejszy niż benzyna czy LPG. Przez to, że jest on 14 razy lżejszy od powietrza, szybko unosi się do góry, nie stwarzając zagrożenia. Może być uzyskiwany w sposób nieszkodliwy dla środowiska i nie emituje spalin.

– Obecnie w Polsce brakuje stacji do tankowania wodoru. Zakładamy, że do połowy 2018 roku pojawią się już pierwsze stacje wodorowe. Cała zachodnia Europa ma już zbudowaną taką wstępną sieć stacji. Kiedy pojawią się stacje, otworzymy dostępność dla sprzedaży, na początku limitowanej, potem z roku na rok coraz większej, naszego wodorowego auta elektrycznego Mirai także dla polskich klientów – zapowiada Robert Mularczyk.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

Prace nad nową ustawą o elektromobilności na finiszu. Wprowadzi obowiązek tworzenia stref czystego transportu w dużych, najbardziej zanieczyszczonych miastach

To, jakie efekty przyniesie wprowadzenie w miastach stref czystego transportu, do których nie będą mogły wjeżdżać auta najbardziej zanieczyszczające powietrze, pokazał przykład wiosennego lockdownu. – W marcu 2020 roku w Warszawie na stacji pomiarów w al. Niepodległości w ciągu trzech tygodni jakość powietrza poprawiła się o jedną czwartą – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego. Zgodnie z propozycjami Ministerstwa Klimatu i Środowiska takie strefy będą musiały być utworzone w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców w przypadku przekroczenia norm emisji dwutlenku azotu. Projekt jest na etapie prac rządowych.

Serwis specjalny

Właściciele hoteli będą walczyć o odszkodowania od państwa w sądzie. Polska Izba Hotelarzy przekonuje do składania pozwów indywidualnych

– Indywidualne dochodzenie odszkodowania od państwa za straty spowodowane wprowadzeniem ograniczeń w działalności jest zdaniem naszych prawników bardziej skuteczne, choć pozwy zbiorowe są być może bardziej medialne – przekonuje Adam Latek z Polskiej Izby Hotelarzy. Rozmowy z prawnikami PIH prowadzi już 50 hotelarzy, którzy przygotowują się do dochodzenia odszkodowań na drodze sądowej i już złożyli pozwy albo mają taki zamiar. PIH postuluje również o zmniejszenie ograniczeń w hotelach – możliwość udostępnienia gościom 75 proc. pokoi – oraz otwarcie restauracji.

Sport

Szef PKOl: Przygotowania sportowców do igrzysk w Tokio w nowej formule. Z powodu pandemii i obostrzeń całe wydarzenie będzie zupełnie inne niż dotychczasowe

Igrzyska olimpijskie w Tokio, które pierwotnie miały się odbyć w 2020 roku, zostały przełożone na tegoroczne lato z powodu pandemii COVID-19. Zgodnie z aktualnym harmonogramem mają się odbywać między 23 lipca a 8 sierpnia br. Przepustki do Tokio wywalczyło już 140 polskich reprezentantów z 17 dyscyplin sportowych, jednak kwalifikacje wciąż trwają. – Tegoroczna olimpiada na pewno będzie specyficzna. Chcemy, żeby sportowcy mogli zdrowi wziąć w niej udział – mówi Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Również przygotowania do największej światowej imprezy toczą się w nietypowych, bo pandemicznych warunkach. W tym procesie polską kadrę wesprze Enea, która dołączyła do grona sponsorów PKOl.

Finanse

W kryzysie inwestorzy szukają zysków na rynku dzieł sztuki. W ubiegłym roku jego wartość wzrosła o 30 proc.

Osiągnięta na aukcjach wartość dzieł sztuki, które w ubiegłym roku zmieniły właścicieli, była rekordowa, nie tylko w Polsce. Rynek ten okazał się nie tylko odporny na pandemię, ale wręcz się wzmocnił. – Często w czasach kryzysu pojawiają się lepsze obiekty, bo ktoś zmuszony sytuacją finansową musi je odsprzedać – mówi Michał Bolka z Desy Unicum. Pokusa inwestowania w tak wzrostowej branży jest silna, jednak eksperci radzą, by dzieła sztuki stanowiły uzupełnienie portfela, a niedoświadczonym inwestorom zalecają zaczynanie od aukcji o niższych wartościach.