Newsy

Ubezpieczyciele nadal tracą na komunikacyjnych polisach OC. Polskich kierowców czekają kolejne podwyżki

2016-09-30  |  06:50

O 25,7 proc. wzrosły w I półroczu wpływy towarzystw ubezpieczeniowych z tytułu składki na ubezpieczenia komunikacyjne cywilne (OC). To pierwszy tak wyraźny wzrost od lat. Jednocześnie wciąż rosną koszty ubezpieczycieli – wypłacone odszkodowania i świadczenia zwiększyły się o blisko 17 proc. Strata techniczna przekracza 600 mln zł, co oznacza, że polskich kierowców czekają dalsze podwyżki.

 Tendencja jest wyraźna i niezbyt korzystna dla klientów – ceny ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu mechanicznego w najbliższym czasie będą rosły – prognozuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Piotr Majewski, ekspert od ubezpieczeń z Katedry Finansów i Rachunkowości Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu. – Zdecydowanie najwięcej zapłacą kierowcy z krótkim stażem oraz powodujący szkody. Pamiętajmy, że klient, który zapłacił składkę w wysokości kilkuset złotych, może wygenerować szkodę rzędu miliona złotych.

Według Polskiej Izby Ubezpieczeń w pierwszym półroczu br. po raz pierwszy od wielu lat widać bardzo silny wzrost składki z tytułu komunikacyjnego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC). Wyniosła ona 5 mld zł. Zwiększyły się także wypłaty, co oznacza, że wzrósł w tym czasie poziom ochrony ubezpieczeniowej w wypadkach. Odszkodowania i świadczenia zamknęły się natomiast w kwocie 3,8 mld zł, wyższej o 16,8 proc. niż w I półroczu 2015.

W ostatnim czasie wzrosły koszty, jakie ponoszą ubezpieczyciele. Pojawiły się nowe kategorie kosztów takie jak np. refundacja pojazdu zastępczego, do którego prawo ma każdy poszkodowany w wypadku komunikacyjnym. Inne kategorie kosztów bardzo podrożały. Są to głównie odszkodowania i świadczenia za szkody osobowe, czyli zarówno dla bliskich osób, które zginęły w wypadkach, jak i  dla tych, którzy zostali poszkodowani, są niepełnosprawni, nie pracują. Te koszty kształtują się na poziomie od kilkuset tysięcy do nawet ponad miliona złotych za jedną osobę – mówi Piotr Majewski.

Strata techniczna z ubezpieczeń OC wyniosła po I półroczu 606,5 mln zł. W całym ubiegłym roku przekroczyła 1 mld zł. To zmusza ubezpieczycieli do podnoszenia cen.

 Na przestrzeni obecnego roku mamy do czynienia z podwyżką średniej składki o kilkadziesiąt procent, w zasadzie wszystkie firmy realizują w tej chwili tego rodzaju politykę, oczywiście nie wszędzie skala wzrostów jest taka sama i nie dla każdego klienta – precyzuje dr Piotr Majewski.

Jak podkreśla, chociaż średnia cena polisy OC znacząco wzrosła – z 400 zł do ok. 600 zł, to wciąż w ogólnym rozrachunku kosztów posiadania i użytkowania auta nie jest to wysoka kwota, tym bardziej że na rynkach Europy Zachodniej ubezpieczenia komunikacyjne są znacznie droższe.

– W najbliższym czasie osiągniemy zapewne jakiś poziom nasycenia rynku. Można jednak domniemywać, że szczególnie dla młodych kierowców, mających pierwsze ubezpieczenie OC, stawka może się  wydawać bardzo wysoka, odpowiadająca cenie pierwszego, taniego auta – mówi ekspert WSB.

Nie należy raczej liczyć na to, że w wyniku walki konkurencyjnej towarzystwa ubezpieczeniowe w najbliższym czasie obniżą składki z tytułu OC.

 Nie widzę jakichkolwiek przyczyn, dla których polisy komunikacyjne miałyby tanieć – wskazuje dr Piotr Majewski. – Pamiętajmy, że zakłady w ubiegłym roku łącznie straciły z tytułu OC w Polsce około 1 mld zł. Myślę więc, że nie ma raczej mowy o obniżkach. Po osiągnięciu punktu szczytowego ceny składek będą dalej powoli rosły.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Konsument

Prawie 5 mln Polaków nie korzysta z komputera i internetu. Podatek od smartfonów i laptopów jeszcze pogłębi problem cyfrowego wykluczenia

W Polsce blisko 5 mln osób wciąż nie korzysta z internetu ani komputera, a pod względem wykluczenia cyfrowego sytuacja wygląda gorzej tylko w sześciu krajach Europy. Jedną z głównych przyczyn są zbyt wysokie koszty sprzętu i dostępu do sieci. Tymczasem planowane przez rząd rozszerzenie opłaty reprograficznej na nowe urządzenia, takie jak smartfony, tablety, laptopy i komputery stacjonarne, może dodatkowo wywindować ich ceny o kilkaset złotych. – W tej pandemicznej sytuacji, kiedy z dnia na dzień przestawiliśmy się na nauczanie zdalne, zamknęliśmy seniorów w domu i przenieśliśmy szereg usług do online’u, podnoszenie cen na urządzenia typu smartfon czy laptop jest błędem – podkreśla Michał Herde z Federacji Konsumentów.

Ochrona środowiska

Polska może stać się największym producentem energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Wymaga to modernizacji i budowy sieci przesyłowej w Polsce Północnej

Stabilne ramy prawne dla budowy polskich farm wiatrowych na Bałtyku ma zapewnić ustawa offshore’owa, którą w ubiegły czwartek podpisał prezydent. Prąd z wiatraków na morzu ma popłynąć już za kilka lat, ale wymaga to przyspieszenia inwestycji, również tych związanych z budową sieci dystrybucyjnych. Inwestycje w tym zakresie wymusza także rządowy plan rozwoju OZE i budowy elektrowni jądrowej. Boomu inwestycyjnego będzie potrzebować zwłaszcza północna Polska.

Handel

Olga Semeniuk: W pierwszej kolejności będą odmrażane sklepy detaliczne i centra handlowe. Jesteśmy gotowi do wdrożenia protokołów bezpieczeństwa dla ponad 40 branż

Jeżeli rząd zdecyduje się na poluzowanie części obostrzeń od 1 lutego, to w pierwszej kolejności pracę będą mogły wznowić sklepy detaliczne i centra handlowe. Decyzja o luzowaniu bądź wydłużeniu restrykcji ma zapaść w tym tygodniu i będzie uzależniona m.in. od statystyk dotyczących zakażeń i zgonów oraz sytuacji epidemiologicznej w całej Europie, która jest obecnie trudna. Wyczekują jej przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy w całym kraju decydują się już na wznawianie działalności mimo zakazów. Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, przekonuje jednak, że są to odosobnione przypadki i skala zjawiska jest niewielka.

Ochrona środowiska

Zanieczyszczone powietrze jest jak taksówka dla koronawirusa. Większa liczba zgonów w 2020 roku to w dużej mierze efekt smogu

Według danych z USC, udostępnionych w rządowym serwisie Otwarte Dane, w ubiegłym roku w Polsce zmarło w sumie ponad 486 tys. osób. W 2019 roku zgonów było ok. 409 tys., czyli o 77 tys. mniej. – Polacy muszą sobie uświadomić, że w ubiegłym roku umarła największa liczba osób od II wojny światowej nie tylko ze względu na koronawirusa, lecz również z powodu smogu – mówi pulmunolog, dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka. Jak wskazuje, pandemia nie przez przypadek najszybciej rozprzestrzenia się w regionach uprzemysłowionych, z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem. – Nie zdajemy sobie sprawy, że gdyby tych pyłów nie było w powietrzu, wirus nie miałby na czym osiąść. One są taksówką, którą bakterie i wirusy wjeżdżają do organizmu – podkreśla ekspert.