Newsy

W czasie pandemii Polacy zaczęli korzystać z carsharingu na dłuższe dystanse. Na krótkoterminowy wynajem aut stawia też coraz więcej firm

2021-03-04  |  06:26

W czasie kolejnych lockdownów mobilność Polaków była mniejsza, ale z drugiej strony własny samochód stał się jedynym pewnym i bezpiecznym środkiem transportu. Za zmianami wynikającymi z obostrzeń pandemicznych szybko nadążyły też firmy carsharingowe, które wprowadziły do oferty usługę dezynfekcji pojazdu, tak żeby ich użytkowanie było bezpieczne dla zdrowia. Po chwilowym zahamowaniu popytu w ubiegłym roku w kolejnych miesiącach klienci chętniej sięgali po auta na minuty. I to nie tylko na krótkich dystansach, lecz również na dłuższe podróże. – Musieliśmy rozszerzyć naszą ofertę o pakiety dobowe czy tygodniowe i weszliśmy do 100 kolejnych miast – mówi Maciej Panek z PANEK Carsharing. Wynajem aut na minuty – zamiast własnej floty – rozważa też coraz więcej firm.

– Pandemia wpłynęła rozwojowo na polski rynek carsharingowy. W pierwszej fali byliśmy skonsternowani i nie wiedzieliśmy, jak sobie z tym poradzić, ale później nastąpiła decyzja, że wchodzimy w inwestycje. W czasie pandemii liczba lokalizacji, w których byliśmy obecni, wzrosła najpierw do 150, a potem 250 miast. W efekcie jesteśmy teraz obecni we wszystkich miastach w Polsce, które mają powyżej 20 tys. mieszkańców – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Panek, prezes zarządu PANEK Carsharing.

Kolejne lockdowny i restrykcje związane z przemieszczaniem się, obawy przed zakażeniem czy praca zdalna spowodowały, że popyt na usługi carsharingu początkowo zmalał. Z drugiej strony część osób – z obawy przed zakażeniem – zrezygnowała z transportu miejskiego i publicznego, część była do tego zmuszona, bo na czas pandemii niektóre połączenia autobusowe i kolejowe zostały zawieszone. Własny samochód stał się jedynym pewnym i bezpiecznym środkiem transportu. Nie każdy jednak jest posiadaczem auta, dlatego na carsharing zdecydowała się część spośród tych osób, które wcześniej z niego nie korzystały.

Z październikowego raportu Fundacji Digital Poland („Pandemia a współdzielona mobilność”) wynika, że odsetek aktywnych użytkowników carsharingu, korzystających z tej usługi przynajmniej kilka razy w miesiącu, zmniejszył się z 35 do 20 proc., za to zwiększył się (z 11 do 17 proc.) odsetek korzystających kilka razy w tygodniu. 45 proc. użytkowników zadeklarowało, że w kolejnych sześciu miesiącach zamierza korzystać z usługi carsharingu tak samo często jak do tej pory. Co piąty zadeklarował, że będzie korzystać z wynajmu aut na minuty rzadziej, a 14 proc. – że częściej.

– Klienci w czasie pandemii zmienili swoje przyzwyczajenia dotyczące carsharingu. Wcześniej jeździli głównie na minuty, na krótkich dystansach. Natomiast kiedy przyszła pierwsza, a potem druga fala pandemii i rozszerzyliśmy liczbę naszych lokalizacji, klienci zaczęli poruszać się po całej Polsce, dystanse zaczęły być coraz dłuższe. To spowodowało, że zdecydowaliśmy się rozszerzyć naszą ofertę wynajmu aut nie tylko na minuty, ale też na pakiety dobowe czy tygodniowe, które obecnie są bardzo chętnie wykorzystywane przez klientów – wskazuje prezes zarządu PANEK Carsharing.

Pandemia wymusiła też na firmach działających w branży carsharingu konieczność natychmiastowego przystosowania się do nowych realiów rynkowych, w tym m.in. dużo częstszą dezynfekcję pojazdów i zrewidowanie swojego modelu biznesowego. Część z nich nie poradziła sobie z przejściowymi problemami i spadkiem popytu. W efekcie w październiku litewska firma City Bee (oferowała flotę pojazdów dostawczych) poinformowała, że po dwóch latach wycofuje się z Polski. Z kolei na początku lutego Innogy Go! (operator floty samochodów elektrycznych na wynajem) ogłosiło, że w marcu zniknie z warszawskich ulic. Działalność zakończyły również eCar od Taurona oraz GreenGoo. Prezes PANEK Carsharing ocenia jednak, że nie zwiastuje to problemów całej branży.

– Zakończenie działalności jednego z liderów warszawskiej branży carsharingu to dla nas z jednej strony przykra niespodzianka, bo konkurencja zawsze stymuluje do poprawiania jakości. Z drugiej strony przyznam, że nie jest to dla nas zaskoczenie. Carsharing wyłącznie na autach elektrycznych się nie sprawdza, inwestycja tego typu jest nieopłacalna i nierentowna. Natomiast to absolutnie nie oznacza problemów, a tym bardziej końca branży carsharingowej. Na przykładzie naszej firmy widzimy, że liczba klientów jest coraz większa. Notujemy ponad tysiąc nowych klientów dziennie, a obroty cały czas rosną. Dlatego perspektywy rynku na ten i przyszły rok postrzegamy w bardzo dobrych barwach – ocenia prezes największej firmy carsharingowej w Polsce.

W tej chwili PANEK CarSharing, po niespełna czterech latach działalności, ma już ponad 50-proc. udział w polskim rynku, dysponując flotą ok. 2,3 tys. samochodów. Firma skupia się m.in. na rozwijaniu swojej floty, liczącej 30 różnych modeli aut, oraz wprowadzaniu elastycznych pakietów i taryf, jak najbardziej odpowiadających zapotrzebowaniu klientów.

– Z perspektywy klienta kluczowe w carsharingu są przede wszystkim dostępność samochodów oraz elastyczność oferty cenowej, żeby każdy – w zależności od swojego zapotrzebowania – dostał ofertę uszytą na miarę. To też ostatecznie stymuluje wzrost zainteresowania tą usługą – mówi Leszek Leśniak, dyrektor wykonawczy w PANEK Carsharing.

Carsharing już od kilku lat jest – zarówno w Polsce, jak i w Europie – jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się usług w obszarze mobilności. Z ubiegłorocznego, sierpniowego badania przeprowadzonego przez IQS dla Fundacji Digital Poland wynika, że 34 proc. Polaków przynajmniej raz w ciągu poprzedzających 12 miesięcy skorzystało z firmy lub aplikacji do wynajmu aut na minuty. Na ten typ usług przed wybuchem pandemii użytkownicy przeznaczali średnio 133 zł miesięcznie, dostrzegając szereg zalet takich jak wygoda, oszczędność czasu czy brak obowiązków związanych z obsługą pojazdu.

Dyrektor wykonawczy PANEK Carsharing podkreśla, że szansą rozwoju dla branży jest już nie tylko rynek klientów indywidualnych, lecz także firmowych. Wynika to głównie z faktu, że przedsiębiorstwa – w obliczu recesji, spadku przychodów i cięcia kosztów – będą coraz częściej ograniczać albo rezygnować z posiadania własnych flot.

– Usługodawcy carsharingu w Polsce coraz chętniej spoglądają w kierunku ofertowania przedsiębiorstw – mówi Leszek Leśniak. – Okres pandemiczny zmienia optykę przedsiębiorców i ich podejście do zarządzania transportem, podróżami służbowymi i własną flotą, która w dużych firmach często jest mocno rozrośnięta. Tymczasem rozwój zdalnej pracy zmniejszy zapotrzebowanie na podróże służbowe, a carsharing – dzięki elastycznym rozwiązaniom i możliwości naliczania opłat tylko za faktyczny czas wykorzystywania pojazdu – jest znacznie ciekawszą opcją niż utrzymywanie flot kilkuset lub kilku tysięcy aut.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Ochrona środowiska

Globalna pozycja węgla nie jest zagrożona w najbliższych latach. Popyt napędzają państwa azjatyckie, głównie Chiny i Indie

W ubiegłym roku światowe zapotrzebowanie na węgiel spadło o 5 proc. r/r, najmocniej od II wojny światowej. To w dużej mierze efekt globalnego spowolnienia w przemyśle wywołanego przez COVID-19. W tym roku wraz ze stopniowym powrotem gospodarek do normalności Międzynarodowa Agencja Energii spodziewa się wzrostu popytu na czarny surowiec o 2,6 proc., głównie za sprawą państw azjatyckich. – Energetyka światowa jest oparta na węglu i takie państwa jak Chiny, Indie, Indonezja nie odstąpią od tego najtańszego, najbardziej bezpiecznego nośnika energii. Czyli praktycznie świat poza Unią Europejską będzie nadal opierał swoje systemy energetyczne na tym paliwie – mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

Farmacja

Od dziś farmaceuci zyskują nowe uprawnienia. Właścicieli aptek czeka szereg wyzwań

16 kwietnia wchodzi w życie większość zapisów nowej ustawy o zawodzie farmaceuty, która rozszerza uprawnienia tego zawodu. Magister farmacji będzie mógł przeprowadzić z pacjentem wywiad farmaceutyczny, doradzić mu w kwestii przyjmowanych leków, przeprowadzić podstawowe nieinwazyjne badania diagnostyczne i przeszkolić w używaniu prostego sprzętu medycznego, np. glukometru. Otwartą kwestią pozostaje to, kto będzie płacił za opiekę farmaceutyczną jako świadczenie – sam pacjent czy może NFZ. Z kolei dla właścicieli aptek wyzwaniem będzie stworzenie miejsca, gdzie takie konsultacje mogą się odbywać, oraz zapewnienie odpowiednich zasobów kadrowych.

Problemy społeczne

W Polsce co roku przeprowadza się ok. 145 transplantacji serca, ale oczekujących jest trzy razy więcej. Problemem często jest brak zgody rodziny zmarłego

W 2020 roku wykonano 145 operacji transplantacji serca i podobna liczba utrzymuje się od kilku lat. Potrzeby są jednak znacznie większe, bo liczba osób oczekujących na przeszczep to 415 – wynika ze statystyk Poltransplantu. Choć większość Polaków zgadza się zostać dawcą narządów po swojej śmierci, rzadko informują o tym bliskich. – Nawet w 10–20 proc. przypadków rodzina nie zgadza się na przeszczep – wskazuje dr n. med. Zygmunt Kaliciński, transplantolog ze Szpitala MSWiA w Warszawie. Problemami są także nieodpowiednie przygotowanie szpitalnych koordynatorów oraz ich częsta rotacja.

Problemy społeczne

Pandemia ograniczyła aktywność fizyczną dzieci o ponad 30 proc. Wśród najmłodszych rośnie problem nieprawidłowej masy ciała i problemów z kręgosłupem

Już od ok. 20 lat poziom kondycji fizycznej dzieci i młodzieży systematycznie spada, a pandemia jeszcze pogłębiła ten problem. Nauka online, zamknięte szkoły, baseny, sale sportowe i boiska spowodowały, że aktywność fizyczna wśród najmłodszych spadła o 33 proc. – wynika z raportu „Aktywność fizyczna i żywienie dzieci w czasie pandemii”. – Możemy mieć przyrost populacji osób otyłych i z nadwagą, prawdopodobnie zwiększy się także częstotliwość występowania wad postawy i bólu  kręgosłupa – wymienia prof. Bartosz Molik, rektor AWF w Warszawie. Na zdrowie i kondycję dzieci przełożenie może mieć także coraz częściej diagnozowany zespół pocovidowy.