Newsy

Koronawirus obecnie największym z globalnych wyzwań dla Polaków. Choć ufają naukowym doniesieniom, swoją wiedzę oceniają jako przeciętną

2020-11-16  |  06:20

Prawie połowa Polaków uważa, że pandemia COVID-19 jest w tej chwili największym globalnym wyzwaniem. Dużo osób wskazuje także na problemy środowiskowe: zmiany klimatu i zanieczyszczenie powierza – wynika z badania opinii społecznej „Barometr Bayer”.  Informacje o tych kwestiach czerpiemy głównie z internetu i ogólnodostępnych mediów i czujemy się poinformowani w stopniu przeciętnym, ale jednocześnie co piąty badany nie ma żadnej wiedzy o innych wyzwaniach globalnych, jak nowe leki i szczepionki, susza czy rozwój rolnictwa zrównoważonego. Część społeczeństwa jest także podatna na wszelkiego rodzaju nieprawdziwe informacje, tzw. fake newsy.

– Zjawisko fake newsów to nie jest sprawa wyłącznie ostatnich miesięcy, pandemia je wyostrzyła, natomiast mamy z nim do czynienia już od wielu lat. Zmagamy się z rozpowszechnianiem przez internet niezweryfikowanych opinii, głupstw, czasem świadomych kłamstw. Wielu ludzi jest bardzo podatnych na to, wielu nie potrafi w zalewie internetowych informacji odróżnić prawdziwych od nieprawdziwych bądź wręcz szkodliwych – mówi agencji informacyjnej Newseria ekonomista, prof. Witold Orłowski.

Stan wiedzy Polaków w tematach ważnych społecznie sprawdził – na zlecenie firmy Bayer – instytut Kantar. Ogłoszone niedawno wyniki dziewiątej edycji badania opinii społecznej „Barometr Bayer” pokazują, że dla prawie połowy Polaków (47 proc.) to pandemia koronawirusa jest aktualnie najważniejszym globalnym wyzwaniem. Dalej plasują się zanieczyszczenie powietrza (29 proc.) i globalne zmiany klimatu (28 proc.), ale ważne są także kwestie zdrowego żywienia i nowych szczepionek (po 24 proc.).

Głównym źródłem informacji, z którego Polacy czerpią wiedzę dotyczącą globalnych problemów i wyzwań, jest internet, głównie portale ogólnotematyczne (43 proc.). Na nich najczęściej szukają informacji dotyczących problemów ze zdrowiem. Eksperci komentujący wyniki badania podkreślają, że o ile dostęp do informacji jest obecnie bardzo szeroki, o tyle ogromne znaczenie ma weryfikowanie źródeł i poleganie na tych, które są rzetelne i wiarygodne.

– Żyjemy po raz pierwszy w historii ludzkości w epoce nieskrępowanego dostępu do informacji. Co więcej, ta informacja w internecie wydaje się zawsze być wiarygodna, łatwo dostępna. W jaki sposób człowiek nieprzygotowany ma odróżnić w internecie informację prawdziwą od fałszywej, jak ją zweryfikować? To jest duży problem, z którym nie wszyscy sobie radzą – mówi prof. Witold Orłowski.

Polacy stan swojej wiedzy oceniają przeciętnie – czują się dobrze poinformowani w tematach dotyczących koronawirusa, smogu, zdrowej diety czy zmian klimatu. W pozostałych większość deklaruje niedoinformowanie.

– Jedna na pięć osób nie ma dzisiaj wystarczającej wiedzy na temat zdrowia, rolnictwa, pochodzenia żywności i sposobów na zdrowe życie. Dla nas to motywacja do szerzenia wiedzy wśród społeczeństwa na te tematy. Dlatego podejmujemy intensywne działania w ramach Baylab – przedsięwzięcia, które edukuje dziesiątki tysięcy osób w Polsce na tematy dotyczące nauki, zdrowia i rolnictwa. W sposób szczególny adresujemy działania do młodego pokolenia – fascynacja światem w młodym wieku wpłynie na zrozumienie nauki i otwartość na nią w dorosłym życiu – mówi Markus Baltzer, prezes zarządu Bayer w Polsce.

„Barometr Bayer” pokazuje też, że swoje opinie dotyczące globalnych wyzwań Polacy częściej kształtują na podstawie naukowych informacji niż intuicji. Na twardych danych opierają się zwłaszcza w kwestiach dotyczących nowych leków i szczepionek, problemu suszy czy ginących gatunków. Intuicja natomiast przeważa w kwestiach dotyczących samoleczenia czy diety.

– „Barometr Bayer” jasno pokazuje, ile osób rozumie związek między nauką a zdrowiem – mówi Markus Baltzer. – Naszym celem jest zdobycie wiedzy na temat zaufania, jakie ludzie pokładają w nauce. Przykładowo nowe leki powstają dzięki rzetelnym badaniom naukowym. Jeśli ludzie nie mają do nich zaufania, wtedy to, co robimy, traci wartość.

Naukowcy, lekarze i specjaliści są przez Polaków postrzegani jako największe autorytety. Tego typu eksperci są najbardziej cenionymi komentatorami doniesień naukowych (78 proc.). Badanie Bayer pokazuje, że Polacy kształtują swoje opinie również na podstawie wyników wyszukiwań Google i rozmów z najbliższym otoczeniem. Z kolei najrzadziej ufają celebrytom (16 proc.), którzy największy posłuch mają wśród osób młodych (23 proc.).

– Podejście do autorytetów wynika z czasów, w których żyjemy. Internet spowodował, że każdy może czuć się ekspertem. Kiedyś, żeby zostać autorytetem, należało przejść pewną drogę, od matury, poprzez studia, osiągnięcia naukowe etc., w ten sposób udowadniając swoją wartość. W tej chwili często to już nie jest konieczne. Wystarczy wygłosić jakiś tekst, zamieścić go na Facebooku i jeżeli odpowiada to ludziom, którzy nie chcą zbyt głęboko wchodzić w prawdę, to znajduje poklask i potwierdzenie w lajkach – mówi aktor Artur Barciś.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Biogen

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Farmacja

W wyniku pandemii tysiące chorych na osteoporozę pozostają bez pomocy. Lekarze i pacjenci apelują o proste zmiany umożliwiające diagnostykę i leczenie [DEPESZA]

Na osteoporozę choruje w Polsce aż 2,1 mln osób, a liczba nowych przypadków rośnie. Nieleczona prowadzi do niepełnosprawności i trwałego kalectwa, a nawet śmierci. Tymczasem pandemia COVID-19 spowodowała kilkumiesięczny przestój w diagnostyce i terapii tej choroby. Dane NFZ pokazują, że liczba porad udzielonych w poradniach leczenia osteoporozy spadła w tym roku o ponad 20 proc., a wizyt w gabinetach reumatologów i ortopedów – o 1/3. Lekarze alarmują, że opóźnienia będą mieć nieodwracalne konsekwencje dla tysięcy pacjentów, i apelują do Ministerstwa Zdrowia o wdrożenie prostych rozwiązań, które odciążą system. 

 

Infrastruktura

Firmy budowlane nie odczuwają dużego spowolnienia. Osłabienie koniunktury w budownictwie spodziewane jest w przyszłym roku

Pandemia nie zatrzymała budowlanki. Jak pokazuje listopadowa ankieta PZPB, firmy budowlane mają zapełnione portfele zleceń pozyskanych jeszcze przed pandemią COVID-19, a większość z nich pracuje w tej chwili z 80–90-proc. wydajnością. Ostatnie miesiące przyniosły pewne odbicie zwłaszcza w sektorze mieszkaniowym. Branża budowlana musi jednak przygotować się na skutki kryzysu gospodarczego w następstwie pandemii, choć osłabienie koniunktury pojawi się z pewnym opóźnieniem.

Serwis specjalny

Wyprzedaże u dealerów mają pobudzić sprzedaż aut przed końcem grudnia. Mimo to w całym roku spadki przekroczą 20 proc.

Sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych przez pierwsze 10 miesięcy 2020 roku spadła o 26 proc. Po 20 dniach listopada widać większe zainteresowanie klientów – w osobówkach wzrost sięgnął 7 proc., w autach dostawczych – 26,5 proc. r/r. To może być efekt rozpoczętych wyprzedaży roczników 2020. Pod tym względem pandemiczny rok nie będzie znacząco różnił się od poprzednich. Tym bardziej że od 2021 roku wchodzi w życie nowa norma Euro 6d związana z emisją spalin. Przedstawiciele branży podkreślają, że każdy impuls popytowy byłby na wagę złota, np. programy dopłat połączone ze złomowaniem.

 
 

Infrastruktura

Mniejsze miasta dzięki pandemii mogą zahamować odpływ ludności. Nowych mieszkańców przyciągnęłyby inwestycje w czyste środowisko i oferta mieszkań na wynajem

Wyludnianie się małych i średnich miast i ucieczka młodych do większych aglomeracji to zjawisko obserwowane od dawna. Dzięki pandemii i pracy zdalnej okazało się, że nie trzeba mieszkać blisko miejsca pracy, co może okazać się szansą dla mniejszych ośrodków. Ich dużym plusem są też niższe koszty utrzymania. Jeśli lokalne społeczności zaproponują wykształconym ludziom warunki do wygodnego i przyjemnego życia, m.in. czyste środowisko i atrakcyjną ofertę mieszkaniową, będą mogły konkurować z większymi miastami o nowych mieszkańców. To może pomóc samorządom pozyskać wykwalifikowanych pracowników m.in. do pracy w urzędach, szpitalach czy szkołach.