Newsy

Od stycznia własne mieszkanie z 20-proc. wkładem własnym. Część banków zamierza ułatwić klientom zakup

2016-12-29  |  06:50

Kolejna pula dopłat z rządowego programu Mieszkanie dla Młodych zostanie odmrożona na początku przyszłego roku, ale eksperci są zgodni, że pieniądze skończą się błyskawicznie. W 2017 roku wejdzie również w życie kolejny stopień Rekomendacji S, ale część banków już zapowiedziała, że ułatwi klientom uzyskanie 20-proc. wkładu własnego na zakup mieszkania.

– W 2017 roku zostanie rozdysponowana nowa pula środków z programu MdM. Część banków już w grudniu zdecydowała się przyjmować wnioski w celu przeprowadzenia wstępnej analizy. Wiemy, że klientów czekających na odblokowanie tych środków jest całkiem sporo. Obawiamy się klęski urodzaju. Banki zostaną zasypane wnioskami o dofinansowanie z MdM na 2017 rok, a środki mogą się skończyć jeszcze szybciej niż w tym roku – mówi agencji Newseria Katarzyna Dmowska ze ANG Spółdzielni Doradców Kredytowych.

Tegoroczny limit dopłat w ramach programu Mieszkanie dla Młodych wyczerpał się w marcu. Natomiast przyszłoroczna pula dopłat została zarezerwowana w 50 proc. już w połowie lipca, co spowodowało, że Bank Gospodarstwa Krajowego zaprzestał przyjmowania kolejnych wniosków. Możliwość ich składania powróci z początkiem przyszłego roku, kiedy odmrożona zostanie druga połowa środków w wysokości 373 mln zł.

– Po nowym roku będziemy mogli też korzystać ze środków na 2018 rok. Ta pula może zostać zarezerwowana w połowie. Podejrzewamy, że i te środki szybko się skończą – mówi Katarzyna Dmowska.

Rządowy program dopłat dla osób, które zaciągają kredyt hipoteczny na zakup mieszkania lub domu, działa od 2014 roku i cieszy się na rynku bardzo dużą popularnością. Do 20 listopada br. skorzystało z niego ponad 73 tys. kredytobiorców. Wartość dofinansowania w ramach MdM wynikająca z podpisanych umów kredytowych przekroczyła 1,8 mld zł.

Istotny wpływ na rynek kredytów hipotecznych w przyszłym roku będzie miało wprowadzenie kolejnego stopnia Rekomendacji S. Oznacza to, że – zgodnie z wymogami Komisji Nadzoru Finansowego – banki udzielające kredytów na zakup mieszkania od przyszłego roku będą wymagały 20-proc. wkładu własnego. Jednak część banków już teraz zapowiada, że umożliwi sfinansowanie brakującej kwoty klientom starającym się o kredyt.

 Prawdopodobnie część banków pozostanie przy 10-proc. wkładzie własnym poprzez ubezpieczenie tej brakującej części. Dla klientów oznacza to wyższy koszt kredytów. Część banków po prostu podwyższy marże na cały okres kredytowania albo do momentu spłaty pewnej części kredytu, która będzie rekompensować ten brakujący wkład własny – mówi Katarzyna Dmowska.

Ekspertka ANG Spółdzielni Doradców Kredytowych przewiduje, że w przyszłym roku banki powinny utrzymać dotychczasowe koszty kredytowe na stałym poziomie.

Jest też pomysł wprowadzenia kredytu ze stałą stopą procentową, ale to ciągle tylko projekt i nie znamy żadnych szczegółów – mówi Katarzyna Dmowska.

Ankieta „Sytuacja na rynku kredytowym”, przeprowadzona w połowie tego roku przez Narodowy Bank Polski na grupie 25 instytucji bankowych, pokazuje, że w obszarze polityki kredytowej doszło do istotnego zaostrzenia kryteriów i wzrostu marż kredytowych. Warunki udzielania kredytów mieszkaniowych zostały wyraźnie zaostrzone.  

– Miniony rok na rynku bankowym należał do udanych pomimo pojawiających się trudności takich jak wprowadzenie podatku bankowego. Zarówno podaż, jak i popyt na kredyty hipoteczne były dość duże. Choć ceny tych kredytów wzrosły, to klienci dość szybko się do nich przyzwyczaili i obrót był nie mniejszy niż w latach ubiegłych, aczkolwiek nie dysponujemy jeszcze dokładnymi szacunkami. Dużą rolę odegrał z pewnością program MdM, ale środki przeznaczone na ten rok skończyły się już w marcu – mówi Katarzyna Dmowska.

Nie przełożyło się to jednak na spadek popytu. W I kwartale 2016 roku liczba czynnych umów kredytowych po raz pierwszy przekroczyła poziom 2 mln kredytów hipotecznych obsługiwanych przez polski sektor bankowy. Łącznie zawarto w tym kwartale ponad 44,7 tys. umów kredytowych o wartości większej o 455 mln zł w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. W II kwartale banki udzieliły ponad 49 tys. kredytów mieszkaniowych o wartości przekraczającej 10,6 mld zł (wzrost o 9,8 proc. w ujęciu kwartalnym). Natomiast w III kwartale tego roku klienci zawarli 42,6 tys. nowych umów na kredyt mieszkaniowy o łącznej wartości ponad 9,6 mld zł. Co prawda jest to wynik gorszy o 13,2 proc. w porównaniu z wcześniejszym kwartałem, jest on jednak zbliżony do analogicznego okresu rok wcześniej.

Eksperci zwracają uwagę na to, że popyt na kredyty hipoteczne nie zmalał m.in. ze względu na korzystne stopy procentowe (główna stopa referencyjna od marca 2015 roku znajduje się na historycznie niskim poziomie 1,5 proc.) oraz środki z MdM-u. Rządowy program dopłat napędzał wysoką akcję kredytową w dwóch pierwszych kwartałach bieżącego roku.

Z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że na koniec lipca br. kredyty mieszkaniowe miało 3,58 mln Polaków. Łączna kwota do spłaty wynosiła 401,5 mld zł. Niemal co trzeci (27 proc.) spłaca kredyt walutowy. BIK podaje, że kredytobiorcy mieszkaniowi terminowo spłacają swoje zobowiązania, a tylko 1,2 proc. (44,8 tys.) ma problemy ze spłatą kredytu mieszkaniowego.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Infrastruktura

Susza minęła, ale ulewy i podtopienia wciąż groźne. Na rzekach utrzymują się stany ostrzegawcze i alarmowe

Ze skrajności w skrajność – sytuacja hydrologiczna w Polsce jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Po wielu miesiącach suszy i braku deszczu przyszedł czas intensywnych opadów  atmosferycznych i zagrożenia powodziowego. Najtrudniejsza sytuacja jest na południu kraju oraz tam, gdzie przemieszcza się fala wezbraniowa. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed gwałtownym wzrostem stanów wody w rzekach na terenie południowej Polski. Tym bardziej że sezon burzowy się nie skończył.

Transport

Trwają prace nad nowym systemem poboru opłat drogowych. Od 2021 roku będzie oparty na geolokalizacji i pozwoli płacić np. smartfonem

Prosty, nowoczesny i wygodny dla przewoźników – taki ma być nowy system poboru opłat drogowych, który zastąpi viaTOLL. Ten przestanie działać z końcem lipca 2021 roku i pozostaną po nim bramownice, które będą wykorzystywane już tylko w celach kontrolnych. Nowy system będzie oparty na geolokalizacji i pozwoli uiścić opłatę drogową m.in. za pośrednictwem aplikacji mobilnej w smartfonie. Zostanie też powiązany z e-Urzędem Skarbowym budowanym w resorcie finansów. Planowane na przyszły rok wdrożenie nowego systemu ma być płynne i nie powodować wzrostu opłat ani problemów dla kierowców.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Handel

Pandemia SARS-CoV-2 przyspieszy zmianę globalnego układu sił. Nowa odsłona rywalizacji między Chinami i USA

– Pandemia koronawirusa przyspieszy zmianę układu sił na politycznej i gospodarczej mapie świata – ocenia politolog, prof. UW, dr hab. Bogdan Góralczyk. Stany Zjednoczone i Chiny jeszcze przed rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2 toczyły wojnę handlową, która teraz została chwilowo zamrożona. Nowy wirus stał się kolejną kością niezgody i przyczyną eskalacji napięć we wzajemnych stosunkach. USA są w tej chwili krajem najbardziej dotkniętym przez pandemię, podczas gdy chińska gospodarka po kryzysie z początku roku praktycznie odzyskała już prawie pełny potencjał.

Finanse

Coraz trudniej o pomnażanie kapitału na światowych rynkach. Przyszłe inwestycje będą wymagały większej gotowości na ryzyko

Pandemia przyniosła zalew rynku płynnością finansową ze strony banków centralnych, w wyniku czego rentowności obligacji nie dadzą już zarobić. Niskie stopy procentowe sprawiają, że wynik na lokatach jest realnie ujemny, coraz trudniej też wynająć jedną z ulubionych przez lata inwestycji Polaków – nieruchomości. W tej sytuacji zostają przemyślane inwestycje w akcje lub obligacje indeksowane inflacją bądź korporacyjne. Tu też jednak czai się ryzyko nieoszacowanego wpływu koronakryzysu na wyniki firm.