Newsy

Polacy wiedzą coraz więcej o zmianach klimatycznych. To zasługa COP24 w Katowicach

2018-12-20  |  06:15

„Ambitnym kompromisem, który przerósł oczekiwania” nazwał premier Mateusz Morawiecki ustalenia szczytu COP24 w Katowicach. Po wydłużeniu negocjacji o ponad 30 godzin został przyjęty Pakiet Katowicki, stanowiący mapę wdrożeniową dla Porozumienia Paryskiego. Prezes Schneider Electric Polska Jacek Łukaszewski podkreśla jednak, że najważniejszym osiągnięciem COP24 jest podniesienie świadomości w kwestii zrównoważonego rozwoju w oczach przeciętnego konsumenta czy użytkownika energii. – Teraz kluczowe jest rozpoczęcie praktycznego wdrażania zmian, bo będzie to proces rozłożony na długie lata i bardzo kosztowny – podkreśla ekspert.

– Wnioskiem, który wszyscy powinniśmy wyciągnąć ze szczytu klimatycznego, jest kwestia uciekającego czasu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że ślad energetyczny czy generalnie rozwój na Ziemi odbywa się dosyć dużym kosztem naszego środowiska i te procesy przyspieszają. Zgodnie z naukowymi doniesieniami jesteśmy przed momentem, w którym uwalnianie się gazów cieplarnianych zgromadzonych w tajdze czy w wiecznej zmarzlinie, może doprowadzić do sprzężenia zwrotnego i przyspieszenia negatywnych procesów klimatycznych. Nawet jeżeli politycy i poszczególne kraje nie we wszystkim się zgadzają, to wszyscy mają świadomość, że zegar tyka nieubłaganie i coś musimy z tym zrobić – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric Polska.

Międzynarodowa umowa, przyjęta przez wszystkie państwa członkowskie ONZ podczas szczytu w Paryżu, kładzie radykalny nacisk na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Głównym zadaniem negocjatorów i polityków podczas COP24 w Katowicach było ustalenie zasad (tzw. mapy drogowej), na których to porozumienie będzie wdrażane w życie przez poszczególne kraje oraz wypracowanie wspólnego, transparentnego systemu monitorowania działań podejmowanych przez wszystkie państwa.

Pakiet Katowicki obejmuje ok. 20 szczegółowych decyzji, wypracowanych w drodze kompromisu, mających na celu ograniczenie emisji dwutlenku węgla i gazów cieplarnianych. Na mocy przyjętych ustaleń każde z państw musi opracować własny plan redukcji emisji i aktualizować go co pięć lat, przy czym każdy kolejny musi być ambitniejszy od poprzedniego. Zadeklarowano wsparcie finansowe dla biedniejszych państw rozwijających się. Co istotne, po raz pierwszy w globalną politykę klimatyczną realnie włączą się Chiny, które zapowiedziały zatrzymanie emisji do 2030 roku. Natomiast UE zamierza do tego czasu zredukować emisję gazów cieplarnianych minimum o 40 proc.

Prezes Schneider Electric Polska Jacek Łukaszewski podkreśla jednak, że COP24 w Katowicach jest sukcesem przede wszystkim dlatego, że podniósł świadomość kwestii zrównoważonego rozwoju w oczach przeciętnego Kowalskiego.

– Świadomość społeczna jest podstawą przyszłych zmian. Jeżeli mówimy o działaniach środowiskowych, jest to niemały sukces. Szczególnie w naszym kraju, gdzie kwestie uzależnienia gospodarki od węgla zostały dosyć mocno uwypuklone. Nawet osoby, które były neutralne poglądowo, po COP24 wiedzą na pewno więcej, niż przedtem – mówi Jacek Łukaszewski.

Jak ocenia, podczas katowickiego szczytu Polska zaprezentowała się jednak w sposób kontrowersyjny, stawiając akcenty na węgiel kamienny. W polskim pawilonie w Katowicach znalazły się m.in. kosze wypełnione nieobrobionym węglem kamiennym oraz biżuteria i kosmetyki z węgla.

– Z jednej strony staraliśmy się nie odstawać i promować technologie zeroemisyjne, energooszczędne. Z drugiej strony wystawa węgla kamiennego, która była tuż przy polskim stoisku, wzbudziła wiele kontrowersji, ale to też przyczyniło się do dyskusji. Uczestniczyłem w wielu panelach międzynarodowych, gdzie byłem jedynym Polakiem, i musiałem często tłumaczyć, dlaczego tak się dzieje – mówi Jacek Łukaszewski.

W trakcie COP24 organizacja ekologiczna CAN (Climate Action Network) przyznała Polsce antynagrodę – tytuł Skamieliny Roku. W uzasadnieniu ekolodzy podali, że została ona przyznana właśnie za promowanie węgla kamiennego oraz fakt, że szczyt w Katowicach sponsorowały państwowe spółki, wykorzystujące głównie paliwa kopalne.

– Nawet jeżeli mielibyśmy władze polityczną w 100 proc. optującą za odnawialnymi źródłami energii, to fizyczny proces przejścia do gospodarki niskoemisyjnej w Polsce i tak musiałby być rozłożony na wiele lat, ponieważ nasz punkt startowy jest zupełnie inny niż wielu gospodarek zachodnich. Francja budowała swoją gospodarkę atomową przez 30–40 lat, kraje nordyckie budowały elektrownie wodne przez 50–60 lat. My zaczynaliśmy 20 lat temu od energetyki praktycznie w 100 proc. uzależnionej od węgla. Bez względu na takie czy inne sympatie polityczne, ten proces w Polsce będzie wyglądał inaczej, będzie dużo dłuższy i dużo bardziej kosztowny – zauważa prezes Schneider Electric Polska.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Aktualne oferty pracy

Specjalista ds. sprzedaży

Aktualnie poszukujemy kandydatów i kandydatek na stanowisko: Specjalista ds. sprzedaży. Ze szczegółami oferty można zapoznać się na tej podstronie.

Transport

Centralny Port Komunikacyjny ma przynieść 290 tys. nowych miejsc pracy. Aby zrealizować inwestycję, potrzebne są pieniądze publiczne i inwestor zagraniczny

Centralny Port Komunikacyjny „Solidarność” ma być węzłem transportowym, który zintegruje transport lotniczy, kolejowy i drogowy, a przy tym pobudzi rozwój innowacji, turystyki i przemysłu. – To nie jest zwykły projekt infrastrukturalny, to jest olbrzymi projekt cywilizacyjny – podkreśla Sławomir Majman, wiceprezes Zarządu Targów Warszawskich. Jak pokazują analizy firmy Kearney dotyczące przyszłego funkcjonowania CPK, jego powstanie pozwoli stworzyć do 2040 roku 290 tys. nowych miejsc pracy i zapewni wzrost łącznej produkcji w Polsce nawet o 90 mld zł rocznie.

Handel

Koronawirus nie zahamował rolniczych inwestycji. Rośnie sprzedaż ciągników i przyczep rolniczych

Pandemia nie wstrzymała inwestycji rolników w sprzęt. We wrześniu sprzedaż ciągników wyniosła 873 sztuk i była o 123 większa niż przed rokiem. Od początku roku na pola wyjechało 7,4 tys. nowych maszyn, o ponad 20 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 roku. Rośnie też sprzedaż przyczep rolniczych. – Wydaje się, że trend wzrostowy zostanie utrzymany do końca roku. Szacujemy, że rynek wzrośnie o 8–12 proc. w zależności od segmentu maszyn rolniczych – ocenia Michał Spaczyński, wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych. Najnowsze badanie nastrojów w branży pokazuje większy optymizm niż to przeprowadzone w kwietniu br.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Handel

Gastronomia znów przed widmem bankructwa. Proponowana pomoc rządu nie rozwiązuje problemów

Branża gastronomiczna krótko miała możliwość prowadzenia biznesu. Już pierwszy lockdown spowodował spadek obrotów rzędu 80–90 proc., a przez wakacje restauratorom nie udało się odrobić strat. Branża spodziewa się, że nowy lockdown potrwa co najmniej do końca roku, a wiele firm go nie przetrzyma. Rządową pomoc, zaproponowaną w ramach branżowej tarczy antykryzysowej, ocenia jako dalece niewystarczającą. Wątpliwości budzą niejasne zasady postojowego, które de facto ograniczą grupę beneficjentów w porównaniu do poprzednich tarcz. Zabrakło również rozwiązania kwestii czynszów w czasie lockdownu. Ograniczona reakcja rządu przyczyni się do problemów z utrzymaniem miejsc pracy w branży zatrudniającej nawet ponad pół miliona osób.

 

Problemy społeczne

Leczenie udarów mocno utrudnione w czasie pandemii. Mimo że są większym zagrożeniem dla życia niż COVID-19

Udar mózgu to w Polsce przyczyna śmierci ok. 30 tys. osób rocznie i główny powód niepełnosprawności dorosłych Polaków. Jeżeli osoba z udarem szybko trafi na szpitalny oddział, ma szansę tego uniknąć. – Udar mózgu wciąż stanowi większe zagrożenie niż COVID-19 – podkreśla neurolog prof. Adam Kobayashi. W tym roku po raz kolejny wystartowała kampania ALERT UDAROWY, która ma przypomnieć Polakom, jakie są charakterystyczne objawy udaru i jak na nie reagować.