Newsy

Popularność najmu mieszkań jest wciąż niewielka. Odsetek wynajmujących jest ośmiokrotnie niższy niż w Niemczech

2020-02-20  |  06:15
Mówi:Łukasz Stępkowski
Funkcja:specjalista ds. eksploatacji i rozwoju systemu
Firma:Centrum AMRON
  • MP4
  • Wynajem mieszkania nie jest dla Polaków atrakcyjnym sposobem na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. Po pierwsze, własność jest wciąż postrzegana jako synonim zamożności, po drugie, rynek najmu nie oferuje dostatecznej liczby mieszkań o odpowiednim standardzie. Z tych powodów odsetek dorosłych Polaków korzystających z najmu na wolnym rynku oscyluje w okolicach 5 proc. To wprawdzie dwa razy więcej niż osiem lat temu, ale w krajach Europy Zachodniej odsetek ten dochodzi nawet do 40 proc.

    – W krajach Europy Zachodniej wynajmowanie mieszkania jest czymś oczywistym, a dla wielu ludzi wręcz normą. Przykładowo, w Niemczech odsetek osób wynajmujących mieszkanie wynosi ok. 40 proc., podobnie jest w Danii, natomiast w Szwajcarii co drugi dorosły mieszkaniec wynajmuje mieszkanie – mówi agencji Newseria Biznes Łukasz Stępkowski, specjalista ds. rozwoju i eksploatacji systemu w Centrum AMRON.

    W Polsce popularność najmu jest zbliżona do krajów byłego bloku wschodniego: Estonii, Litwy, Czech i Słowacji. We wszystkich tych krajach odsetek osób wynajmujących mieszkania nie przekracza 7 proc. (najwyższy jest na Łotwie – 6,9 proc. oraz na Słowacji – 6,8 proc.), a w Polsce wynosi 5 proc.

    – Wprawdzie z roku na rok przybywa osób wynajmujących mieszkania i trend ten jest zauważalny, ale wciąż jesteśmy pod tym względem prawie na szarym końcu w Europie – dodaje ekspert. – Wynika to w dużej mierze z czynników historyczno-socjologicznych. W dalszym ciągu w krajach byłego bloku wschodniego własność traktowana jest jako wyznacznik wysokiego statusu majątkowego i społecznego.

    Jak wynika z raportu Centrum AMRON, nieruchomości postrzegane są jako najbardziej bezpieczne aktywa, które stanowią pewną, akumulowaną przez całe życie lokatę kapitału. Ponadto w Polsce rynek kapitałowy nie jest tak dobrze rozwinięty jak w Europie Zachodniej, brakuje więc powszechnej alternatywy dla gromadzenia oszczędności i ich inwestowania, chociażby na rynku papierów wartościowych.

    Kolejny powód to sytuacja na rynku najmu. Jak podkreśla Łukasz Stępkowski, w Polsce nie ma odpowiedniej podaży mieszkań budowanych z przeznaczeniem na wynajem, o wysokim standardzie funkcjonalnym i technicznym. Ten segment dopiero powstaje. Stosunkowo niedawno, bo dopiero w 2017 roku, została uchwalona ustawa o Krajowym Zasobie Nieruchomości, która wprowadziła do porządku prawnego najem instytucjonalny. Charakteryzuje się on większą transparentnością i z założenia ma równoważyć interesy prawne najemców i wynajmujących.

    – Rezultaty już widać – zapewnia Łukasz Stępkowski. – Zainteresowanie najmem rośnie i choć na spektakularne efekty trzeba będzie jeszcze poczekać, należy się spodziewać, że w kolejnych latach coraz więcej osób będzie decydowało się na najem mieszkania.

    Ekspert podkreśla, że na rozwój rynku najmu będą wpływały przede wszystkim dwa czynniki: wzrost liczby mieszkań o wysokim standardzie oferowany przez deweloperów mieszkaniowych i państwowy Fundusz Mieszkań na Wynajem oraz postępujące procesy demograficzne.

    – Pokolenie wyżu demograficznego z końca lat 80. i początku lat 90. ubiegłego wieku coraz bardziej akcentuje potrzebę przestrzennej niezależności i nie chce wiązać się na całe życie z jednym miejscem zamieszkania. Młodzi ludzie są coraz bardziej mobilni w porównaniu ze starszym pokoleniem. Ich miejsca zamieszkania nie determinuje już miejsce pracy, dlatego styl życia młodego pokolenia będzie kreował rynek najmu w przyszłości. Jednak Polakom potrzeba jeszcze czasu, aby mogli dorównać pod tym względem obywatelom krajów Europy Zachodniej – zauważa specjalista.

    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego dodatnie saldo migracji wewnętrznej po raz ostatni odnotowano w 2000 roku. Oznacza to, że obecnie Polacy nie migrują z miasta do miasta, bo, po pierwsze, sytuacja na rynku pracy tego nie wymaga, a jeśli decydują się na wyjazd za pracą, to przede wszystkim za granicę.

    Wzrost popytu na najem mieszkań powoduje także coraz większe zakupy mieszkań dokonywane w celach inwestycyjnych. Sprzyjają temu niskie stopy procentowe.

    – Stopy zwrotu cały czas są na wysokim poziomie, dużo wyższym niż oprocentowanie depozytów. Wiele będzie zależało od decyzji Rady Polityki Pieniężnej. W marcu będziemy obchodzili piątą rocznicę ostatniej podwyżki stóp procentowych, dla porównania – w Czechach przez ten czas stopy zmieniano dziewięciokrotnie – podkreśla Łukasz Stępkowski.

    Baza mieszkań do wynajęcia stale się powiększa, co powoduje konkurencję: zarówno cenową, jak i jakościową – mieszkania oferowane na rynku najmu są w coraz lepszym stanie techniczno-funkcjonalnym. Coraz większa popularność najmu jest także efektem większej dynamiki wzrostu cen mieszkań niż stawek czynszu.

    – Wzrost stawek czynszu najmu jest zauważalny, ale są to wzrosty jednocyfrowe – uściśla specjalista ds. rozwoju i eksploatacji systemu w Centrum AMRON. – W największych aglomeracjach te podwyżki sięgają 5–6 proc., natomiast wzrost cen mieszkań do sprzedaży sięga kilkunastu procent.

    Czytaj także

    Więcej ważnych informacji

    Jedynka Newserii

    Jedynka Newserii

    Finanse

    OFE do całkowitej likwidacji. Każda decyzja w sprawie zgromadzonych tam oszczędności będzie oznaczać utratę części środków

    1 czerwca ma zacząć obowiązywać nowa ustawa, która ostatecznie zlikwiduje otwarte fundusze emerytalne. Nastąpi to 28 stycznia 2022 roku, a zgromadzone na nich pieniądze zostaną przetransferowane domyślnie na Indywidualne Konta Emerytalne lub na wniosek posiadacza rachunku w OFE do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wybór przyszłego emeryta w każdym z tych przypadków będzie oznaczał utratę części środków. Przeniesienie środków do IKE wiąże się z pobraniem 15-proc. opłaty przekształceniowej, z kolei do ZUS – z podatkiem od emerytur i niemożnością dziedziczenia środków. – Te zmiany nastąpią bez konsultacji społecznych – mówi ekonomistka WSB w Poznaniu, dr Edyta Wojtyla.

     

    Handel

    Allegro chce przejąć część wartego 340 mld zł rynku zakupów firmowych. Na nowej platformie zniżki hurtowe i odroczone płatności cieszą się największym zainteresowaniem

    W czasie pandemii duża część wydatków zakupowych Polaków przeniosła się do e-handlu. Do internetowych zakupów przekonały się również firmy. Według szacunków przytaczanych przez Allegro wartość zakupów firmowych w kanale online przekroczyła 340 mld zł w 2020 roku. Znacząca część tego rynku jest do zagospodarowania przez ofertę giganta polskiego e-commerce, w czym ma pomóc uruchomiona na początku lutego nowa platforma Allegro Biznes. Korzyści dla kupujących to m.in. odroczona płatność do 60 dni i rabaty przy dużych zamówieniach oraz cenniki hurtowe. W ofercie są nie tylko produkty odpowiadające na podstawowe, ale jednocześnie szerokie potrzeby wszystkich przedsiębiorców, np. artykuły papiernicze, produkty do sprzątania czy sprzęt IT. Oferta jest również dostosowana do bardzo specyficznych branż, takich jak warsztaty samochodowe, firmy budowlane czy gabinety kosmetyczne.

    Handel

    Powstaje projekt wspólnej europejskiej chmury. Ma przyspieszyć wdrażanie takich rozwiązań w polskich firmach

    Ze względu na pandemię koronawirusa masowa migracja polskich przedsiębiorstw do chmury jest już nieunikniona. Firmy wciąż mają jednak obawy dotyczące tego procesu. Przykładowo 44 proc. z nich wymaga, aby ich centra danych podlegały unijnej legislacji. Odpowiedzią ma być GAIA-X, czyli koncepcja europejskiej infrastruktury chmurowej, w ramach której usługi będą świadczone przez lokalnych dostawców z Europy. Projekt może być motorem napędowym do szybszego wdrażania rozwiązań chmurowych w polskich firmach, chociaż jak pokazują najnowsze dane GUS, obecnie już prawie 40 proc. średnich oraz 60 proc. dużych firm w Polsce korzysta z płatnych rozwiązań cloud computingu.

    Handel

    Kraje globalnego Południa potrzebują lepszego dostępu do szczepionek na COVID-19. Pandemia jest tam nie tylko problemem zdrowotnym, ale także przyczyną głodu

    – Najbardziej dokuczliwym skutkiem rozprzestrzeniania się koronawirusa w krajach globalnego Południa jest nie tyle sam COVID-19, co klęska głodu. W wielu krajach pandemia spowodowała zamknięcie lokalnych gospodarek, masowe bezrobocie, przerwanie łańcuchów dostaw i wzrost cen – wymienia Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej. Dlatego biedne kraje Afryki, Azji czy Ameryki Południowej pilnie potrzebują szczepień przeciwko COVID-19. W ramach programu COVAX do końca tego roku do najbiedniejszych państw ma trafić co najmniej 1,3 mld dawek. To jednak kropla w morzu potrzeb. Pierwsze szczepionki trafiły w ubiegłym tygodniu do Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej.