Newsy

Produkcja budowlano-montażowa znacznie niższa niż przed rokiem. Producenci materiałów nie spodziewają się poprawy koniunktury

2016-10-07  |  06:50

Według danych GUS w ciągu ośmiu miesięcy roku produkcja budowlano-montażowa była o blisko 15 proc. niższa niż przed rokiem. Wrześniowe badania koniunktury nie napawają optymizmem – wciąż więcej przedsiębiorstw spodziewa się pogorszenia sytuacji niż poprawy. – Musimy bardziej polegać na naszych strategiach marketingowych i innowacjach niż na koniunkturze – podkreślają przedstawiciele Grupy Atlas, producenta materiałów budowlanych.

Nasz biznes w ok. 70 proc. zależy od remontów, a 30 proc. to jest nowe budownictwo. Nowe budownictwo w tej chwili ma się lepiej, natomiast remonty słabiej. Myślę, że musimy głównie polegać na naszej inwencji sprzedażowo-marketingowej i działalności badawczo-rozwojowej, niż liczyć na koniunkturę makroekonomiczną – mówi agencji Newseria Biznes Henryk Siodmok, prezes Grupy Atlas.

Z przeprowadzonego przez GUS we wrześniu badania koniunktury wynika, że poprawy spodziewa się 12 proc. przedsiębiorstw, a pogorszenia sytuacji 17,5 proc. Miesiąc wcześniej było to odpowiednio 13,2 proc. i 16,6, proc. Utrzymują się niekorzystne prognozy dotyczące produkcji budowlano-montażowej. Ta w sierpniu była niższa o 20,5 proc. niż rok temu. Spadek produkcji odnotowano we wszystkich działach budownictwa. Spadek w okresie styczeń–sierpień wyniósł 14,9 proc. W takim okresie rok temu zanotowano wzrost o 3,7 proc.

Myślę, że jeszcze przyszły rok będzie takim rokiem 0+. Następne lata już powinny być lepsze ze względu na szereg programów gospodarczych, jakie są inicjowane w Polsce. Natomiast w krótkim terminie ta koniunktura na pewno nie będzie wyraźnie lepsza – prognozuje Siodmok.

Lepiej sytuacja wygląda w nowym budownictwie. Tu dane GUS za pierwsze osiem miesięcy roku wskazują dynamiczne wzrosty, zarówno pod kątem wydanych pozwoleń na budowę (+13,7 proc.), rozpoczętych budów (+6,2 proc.), jak i liczby oddanych mieszkań (+11,6 proc.)

Prezes Grupy Atlas zaznacza, że dla spółki bardzo ważna jest dywersyfikacja działalności i obecność we wszystkich segmentach rynku. Stąd różnorodna oferta firmy skierowana jest zarówno na rynek deweloperski, jak i indywidualny.

W naszej ofercie jest wiele produktów maszynowych, które są interesujące dla budownictwa deweloperskiego, dla dużych firm wykonawczych i generalnych wykonawców. Oferujemy produkty hydroizolacyjne, które nanosimy maszynowo, posadzki, tynki etc. Natomiast na rynek indywidualny mamy pozostałą gamę produktów – podkreśla Henryk Siodmok. – Oferujemy najszerszy asortyment chemii budowlanej w Europie, a wolumen sprzedaży wszystkich wyrobów, łącznie z surowcami, to około 3 mln ton. W związku z tym musimy być aktywni we wszystkich segmentach.

W listopadzie ubiegłego roku Grupa Atlas uruchomiła na Białorusi nową fabrykę wyrobów bitumicznych, stając się największym inwestorem na tamtejszym rynku. Łączna wartość inwestycji to ok. 100 mln zł. Z kolei w tym roku firma wprowadziła innowacyjny produkt – klej do trudnych podłoży oparty na technologii żelu krzemianowego, który nie ma swojego odpowiednika na rynku europejskim.

Założona w 1991 roku spółka Atlas jest obecnie liderem segmentu chemii budowlanej. Przychody całej grupy przekraczają ponad 1 mld zł rocznie, z czego najwięcej generuje rynek krajowy. Grupa Atlas prowadzi również produkcję w Rumunii i na Białorusi, gdzie w 2008 roku zakupiła większościowy pakiet udziałów firmy Tajfun i ma w zależności od segmentu 60–70 proc. tamtejszego w rynku. Z Białorusi i Rumunii pochodzi blisko 20 proc. przychodów. Spółka ma również silną pozycję na Łotwie, Litwie i Estonii. Największym rynkiem eksportowym jest Rosja, ale spółka eksportuje wyroby również do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czech i na Węgry.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Konsument

Prawie 5 mln Polaków nie korzysta z komputera i internetu. Podatek od smartfonów i laptopów jeszcze pogłębi problem cyfrowego wykluczenia

W Polsce blisko 5 mln osób wciąż nie korzysta z internetu ani komputera, a pod względem wykluczenia cyfrowego sytuacja wygląda gorzej tylko w sześciu krajach Europy. Jedną z głównych przyczyn są zbyt wysokie koszty sprzętu i dostępu do sieci. Tymczasem planowane przez rząd rozszerzenie opłaty reprograficznej na nowe urządzenia, takie jak smartfony, tablety, laptopy i komputery stacjonarne, może dodatkowo wywindować ich ceny o kilkaset złotych. – W tej pandemicznej sytuacji, kiedy z dnia na dzień przestawiliśmy się na nauczanie zdalne, zamknęliśmy seniorów w domu i przenieśliśmy szereg usług do online’u, podnoszenie cen na urządzenia typu smartfon czy laptop jest błędem – podkreśla Michał Herde z Federacji Konsumentów.

Ochrona środowiska

Polska może stać się największym producentem energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Wymaga to modernizacji i budowy sieci przesyłowej w Polsce Północnej

Stabilne ramy prawne dla budowy polskich farm wiatrowych na Bałtyku ma zapewnić ustawa offshore’owa, którą w ubiegły czwartek podpisał prezydent. Prąd z wiatraków na morzu ma popłynąć już za kilka lat, ale wymaga to przyspieszenia inwestycji, również tych związanych z budową sieci dystrybucyjnych. Inwestycje w tym zakresie wymusza także rządowy plan rozwoju OZE i budowy elektrowni jądrowej. Boomu inwestycyjnego będzie potrzebować zwłaszcza północna Polska.

Handel

Olga Semeniuk: W pierwszej kolejności będą odmrażane sklepy detaliczne i centra handlowe. Jesteśmy gotowi do wdrożenia protokołów bezpieczeństwa dla ponad 40 branż

Jeżeli rząd zdecyduje się na poluzowanie części obostrzeń od 1 lutego, to w pierwszej kolejności pracę będą mogły wznowić sklepy detaliczne i centra handlowe. Decyzja o luzowaniu bądź wydłużeniu restrykcji ma zapaść w tym tygodniu i będzie uzależniona m.in. od statystyk dotyczących zakażeń i zgonów oraz sytuacji epidemiologicznej w całej Europie, która jest obecnie trudna. Wyczekują jej przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy w całym kraju decydują się już na wznawianie działalności mimo zakazów. Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, przekonuje jednak, że są to odosobnione przypadki i skala zjawiska jest niewielka.

Ochrona środowiska

Zanieczyszczone powietrze jest jak taksówka dla koronawirusa. Większa liczba zgonów w 2020 roku to w dużej mierze efekt smogu

Według danych z USC, udostępnionych w rządowym serwisie Otwarte Dane, w ubiegłym roku w Polsce zmarło w sumie ponad 486 tys. osób. W 2019 roku zgonów było ok. 409 tys., czyli o 77 tys. mniej. – Polacy muszą sobie uświadomić, że w ubiegłym roku umarła największa liczba osób od II wojny światowej nie tylko ze względu na koronawirusa, lecz również z powodu smogu – mówi pulmunolog, dr hab. n. med. Tadeusz Zielonka. Jak wskazuje, pandemia nie przez przypadek najszybciej rozprzestrzenia się w regionach uprzemysłowionych, z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem. – Nie zdajemy sobie sprawy, że gdyby tych pyłów nie było w powietrzu, wirus nie miałby na czym osiąść. One są taksówką, którą bakterie i wirusy wjeżdżają do organizmu – podkreśla ekspert.