Newsy

Lotnicze przewozy cargo popularniejsze niż przed pandemią. Przyczyniają się do tego transporty medyczne i rozwój e-handlu

2021-11-15  |  06:15
Mówi:dr Paweł Zagrajek
Funkcja:Katedra Biznesu w Transporcie
Firma:Szkoła Główna Handlowa w Warszawie

Spadek liczby pasażerskich rejsów lotniczych, które służyły też do transportu towarów, spowodował konieczność zmian w działalności lotnisk i operatorów lotniczych. Jednak liczba operacji towarowych w ubiegłym roku zmniejszyła się o wiele skromniej niż tych z udziałem pasażerów. W I połowie br. ten segment już notował wzrosty – nie tylko wobec sytuacji sprzed roku, lecz także wobec wyników z 2019 roku. Paradoksalnie rynek cargo przeżywa obecnie boom, do czego przyczyniają się m.in. dynamicznie rosnący e-handel oraz przewozy artykułów medycznych.

– 35 proc. wartości wszystkich przewożonych na świecie dóbr jest przewożonych cargo lotniczym. Oczywiście te wartości, jeżeli mówimy o wadze towarów, są znacznie niższe, natomiast rzeczywiście cargo lotnicze ma ogromne znaczenie dla gospodarki – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Paweł Zagrajek z Katedry Biznesu w Transporcie w Szkole Głównej Handlowej. – Pomaga w jej rozwoju, w wymianie handlowej, ale też – jak pokazał ostatnio okres pandemii – potrafi w kryzysie dostarczyć towary w sytuacji, kiedy one są potrzebne tu i teraz, a inne środki transportu nie mają takiej możliwości, żeby przewieźć coś w ciągu doby czy dwóch.

Pandemia podkopała kondycję portów lotniczych i przewoźników. W 2020 roku polskie lotniska obsłużyły niewiele ponad jedną trzecią liczby pasażerów, która przewinęła się przez nie w 2019 roku. Ze statystyk Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że liczba operacji (startów i lądowań) z udziałem pasażerów spadła o prawie połowę. Również I kwartał 2021 roku nie przyniósł poprawy. Pasażerów odprawiono i przyjęto w liczbie zaledwie jednej piątej wobec I kwartału 2020 roku, a liczba operacji z ich udziałem zmniejszyła się o ponad dwie trzecie. Znacznie lepiej było w II kwartale, kiedy odprawiono 2,8 mln pasażerów, 20-krotnie więcej niż rok wcześniej, ale i tak o blisko 80 proc. mniej niż w II kwartale 2019 roku. Statystyki dla przewozów cargo są o wiele bardziej optymistyczne.

– W tej chwili paradoksalnie przeżywamy boom na rynku cargo. Mimo że cały rynek lotniczy jest w kryzysie, to jednak sytuacja w przewozie towarów jest inna. Mamy do czynienia, po pierwsze, z potrzebą zaopatrzenia produkcji na świecie, po drugie, mamy cały czas potrzebę przewożenia produktów medycznych. Trzeci element, który się rozwinął podczas pandemii, czyli e-commerce, również napędza transport lotniczy cargo – wymienia Paweł Zagrajek.

W przypadku transportu towarów drogą lotniczą (cargo on board) spadek wagi przewiezionych w całym 2020 roku towarów wyniósł 18,1 proc., a w I półroczu br. odnotowano wzrost o 21,1 proc. (w samym II kwartale wzrost wyniósł 56,6 proc. r/r.). Największe wzrosty w statystykach półrocznych widać było na lotniskach we Wrocławiu (o 435 proc.) oraz Gdańsku (45,5 proc.). Co istotne, waga przewiezionych towarów (58,4 tys. ton cargo) była też większa niż w analogicznym okresie 2019 roku, czyli przed pandemią (o 2 proc.). Najpopularniejszymi były Niemcy, Stany Zjednoczone i Indie.

Jak mówi ekspert Szkoły Głównej Handlowej, połowa towarów przewożona była przed pandemią lotami pasażerskimi. Ich nagłe zmniejszenie spowodowało trudności operacyjne.

– W tej chwili, kiedy rejsów pasażerskich jest znacznie mniej, przewoźnicy uruchamiają dodatkowe rejsy cargo samolotami pasażerskimi, tylko przewożą towary na pokładzie pasażerskim czy wręcz na fotelach pasażerskich – tłumaczy dr Paweł Zagrajek. – To też jest dla portów pewne wyzwanie, ponieważ wcześniej cargo jednak w przeważającej części podróżował w sposób spaletyzowany, czyli sformowany. W tej chwili mamy do czynienia, jeżeli można tak kolokwialnie powiedzieć, z dużą liczbą lekkich paczek, czyli z drobnicą. Oczywiście nie tylko, ale to jest dodatkowe obciążenie dla portów i przewoźników.

Podczas pandemii udział sprzedaży przez internet w całej sprzedaży detalicznej zmieniał się w rytm kolejnych lockdownów. Najwyższa, bo dwucyfrowa była w kwietniu (11,9 proc.) i listopadzie (11,4 proc.) 2020 roku oraz w kwietniu 2021 roku (10,8 proc.). Jednak w okresach otwarcia sklepów w galeriach, zwłaszcza latem, spadała do nieco ponad 6 proc. w wakacje ub.r. i 7,4–7,9 proc. latem tego roku. Z kolei z analizy przeprowadzonej przez PwC wynika, że w 2020 roku kanał online miał 14-proc. udział w wartości sprzedaży detalicznej w Polsce. W 2026 roku wartość brutto polskiego rynku handlu e-commerce będzie według tego opracowania na poziomie 162 mld zł. Oznacza to średnioroczny wzrost na poziomie 12 proc. Najszybciej będzie rosła sprzedaż produktów spożywczych oraz z kategorii zdrowie i uroda.

 Nie widzę potrzeby radykalnych zmian w obsłudze e-commerce’u i cargo lotniczego. Natomiast rzeczywiście porty muszą się rozbudowywać, bo widać już na przykładzie ostatniego okresu, że ten rynek będzie się rozwijał. Czyli muszą zwiększać swoje moce przerobowe, przepustowość, na pewno będą też musiały zatrudniać kadry – przewiduje specjalista z Katedry Biznesu w Transporcie SGH. – Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał rynek pasażerski, bo jest ciągle dużo niewiadomych, natomiast sam potencjał będzie się rozwijał.

Do rozwoju rynku cargo przyczyniają się także problemy w transporcie morskim związane m.in. z brakiem kontenerów. To pociągnęło za sobą wzrost kosztów tego transportu oraz opóźnienia w dostawach.

Dane ULC wskazują, że w I półroczu najwięcej cargo przewiózł PLL LOT (18,9 tys. ton). Na kolejnych miejscach pod względem tonażu znajdowali się DHL i UPS. Z kolei największym ilościowym wzrostem w stosunku do pierwszej połowy 2020 roku mógł pochwalić się PLL LOT, a następnie DHL oraz SprintAir.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Bankowość

Podwyżki stóp procentowych odcisną swoje piętno na gospodarce światowej w tym i przyszłym roku. Rynki wschodzące mogą przyciągać więcej kapitału [DEPESZA]

Utrzymująca się wysoka inflacja, szybki koniec luźnej polityki monetarnej banków centralnych oraz „jastrzębie” podejście do podwyżek stóp procentowych – to jedne z najważniejszych ryzyk, które w nadchodzących miesiącach będą musieli uwzględniać inwestorzy.  Jak podkreśla wiceprezes Generali Investments TFI Zbigniew Jakubowski, 2022 rok to zdecydowanie koniec ery taniego pieniądza. Wiele banków centralnych, szczególnie na rynkach wschodzących, od miesięcy podnosi stopy procentowe. W Polsce tylko w I połowie roku spodziewana jest podwyżka do 4,0 proc. To zaś może zachęcić inwestorów do zainteresowania tą grupą państw.

Firma

Wrocławska spółka zwiększa tempo prac nad innowacjami dla największych światowych koncernów. W ciągu dwóch lat chce zatrudnić kolejnych 500 inżynierów

– Każdego roku rośniemy o ok. 20–30 proc. i to tempo chcemy utrzymać – mówi Marek Matysiak, dyrektor operacyjny GlobalLogic Poland. Wrocławska spółka jest częścią globalnego koncernu, który tworzy innowacyjne rozwiązania dla największych światowych marek. To sprawia, że praktycznie w każdej branży są widoczne efekty pracy polskich inżynierów. Dziś w spółce pracuje ich 2000. W samym Wrocławiu 500, a w ciągu dwóch lat ta liczba ma się podwoić. Z myślą o dalszym rozwoju spółka przeniosła się właśnie do nowego biura.

Konsument

Finansowanie instalacji fotowoltaicznych za pomocą leasingu konsumenckiego coraz popularniejsze. W Europie realizowana jest w taki sposób co czwarta inwestycja

Energetyka prosumencka w Polsce zanotowała w ostatnich latach skokowy wzrost – liczba prosumentów w ciągu sześciu lat skoczyła z ok. 4 tys. do ponad 740 tys. To głównie zasługa fotowoltaiki i przydomowych mikroinstalacji PV, których zakup jest wspierany przez rządowe programy. I choć większość ekspertów wskazuje, że przyjęta w końcówce ubiegłego roku nowelizacja ustawy o OZE może osłabić opłacalność takich inwestycji, to nie zatrzyma raczej rozwoju tego rynku. Zwłaszcza że w Polsce rozwija się nowa forma finansowania paneli fotowoltaicznych – leasing konsumencki, który może zwiększyć dostępność tej inwestycji.

Finanse

Rok 2021 upłynął pod znakiem rekordowych szkód katastroficznych. Polacy coraz częściej decydują się na ubezpieczenie własnego lokum od pożaru, powodzi czy huraganów

W 2021 roku odnotowano rekordowo dużo szkód katastroficznych. Z wyliczeń firmy reasekuracyjnej Munich Re wynika, że w ubiegłym roku kosztowały one 280 mld dol. Co niepokojące, niecała połowa z tych szkód była ubezpieczona, chociaż luka ubezpieczeniowa z roku na rok maleje. Widać to m.in. w obszarze ochrony nieruchomości. Również w Polsce coraz więcej osób decyduje się ubezpieczyć swój dom czy mieszkanie od szkód spowodowanych nieprzewidzianym zdarzeniem. Odszkodowania w przypadku szkód katastroficznych sięgają od kilku tysięcy do nawet kilku milionów złotych.