Newsy

Niższe ceny i coraz większy wybór przekonują Polaków do aut elektrycznych. Przybywa też stacji ładowania pojazdów

2020-07-28  |  06:15

Jeszcze kilka lat temu bez budżetu przekraczającego 200 tys. zł nie można było myśleć o zakupie samochodu elektrycznego. Dzisiaj małe, kompaktowe auto do jazdy po mieście można nabyć w przedziale cenowym 120–170 tys. zł, a ceny systematycznie spadają. Jednocześnie poszerza się gama modelowa, więc i wybór takich samochodów na rynku jest coraz większy. Ekspert Polskiego Stowarzyszenia Elektromobilności ocenia, że pandemia i rosnąca świadomość Polaków w połączeniu z rządowymi dotacjami przyczynią się do większej popularyzacji elektryków. 

Mały samochód elektryczny kosztuje dzisiaj około 120 tys. zł, przy czym 125 tys. zł to jest już górna granica, która pozwala pozyskać dotację na jego zakup – mówi agencji Newseria Biznes Michał Baranowski, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Elektromobilności. – W klasie kompaktowej koszt takiego samochodu waha się między 120 a 170 tys. zł. Potem mamy już klasę premium, gdzie różnica między ceną auta elektrycznego i spalinowego jest znacznie mniejsza. Ceny spadły, bo wcześniej bez 200 tys. zł raczej nie można było nawet myśleć o zakupie elektryka. Dzisiaj za ok. 120 tys. zł można mieć samochód, który w mieście przejeździ 250 czy nawet ponad 300 km.

Kilka lat temu barierą – oprócz wysokiej ceny – był też ograniczony wybór dostępnych na rynku elektryków. W tej chwili gama modelowa jest już znacznie szersza, prawie każdy producent ma już w ofercie przynajmniej jeden samochód elektryczny i jedną hybrydę typu plug-in ładowaną z gniazdka.

Jak wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PSPA i PZPM, na koniec czerwca br. w Polsce było zarejestrowanych łącznie 12 271 samochodów osobowych z napędem elektrycznym, z których 56 proc. stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (6837 szt.), a pozostałą część hybrydy typu plug-in (5434 szt.). Od stycznia br. liczba rejestracji samochodów całkowicie elektrycznych oraz hybryd typu plug-in wyniosła 3275 sztuk, czyli o 65 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Liczba samochodów elektrycznych na polskich drogach przyrasta bardzo dynamicznie. Co prawda nie są to jeszcze duże wartości i liczba tych rejestracji nie jest spektakularna, ale procentowo ten przyrost jest znaczny – mówi Michał Baranowski.

Przed pandemią wzrosty były jeszcze wyższe, około 100-proc., ale koronawirus nieco zahamował zarówno produkcję, jak i popyt na auta elektryczne. PSPA oszacowało, że w tym roku – w zależności od rozwoju sytuacji epidemicznej – zarejestrowanych zostanie od 3,6 tys. do 7,5 tys. aut elektrycznych, a wcześniejsze prognozy mówiły o 9,3 tys. sztuk. Mniejsza (o 30 proc.) ma być także liczba nowo zainstalowanych punktów ładowania, ale w obu przypadkach odbicie ma nastąpić w 2021 roku.

Pandemia na początku trochę przyhamowała rozwój elektromobilności w Polsce, zwłaszcza rozbudowę infrastruktury, ponieważ przed uruchomieniem stacji potrzebne są badania Urzędu Dozoru Technicznego, które zostały tymczasowo wstrzymane – mówi członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Elektromobilności. – Jednak w ogólnym rozrachunku pandemia będzie mieć na elektromobilność pozytywny wpływ, ponieważ trochę otworzyła nam  głowy, jeśli chodzi o zdrowy tryb życia czy ekologię. Nauczyliśmy się mniej podróżować, a z drugiej strony zwracamy większą uwagę na jakość naszego życia. Jest więc szansa, że Polacy będą przychylniej patrzeć na samochody elektryczne.

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów rozwija się też infrastruktura ładowania. Na koniec I półrocza w Polsce funkcjonowały 1194 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (łącznie 2258 punktów), z których 33 proc. stanowiły szybkie stacje ładowania.

Polska ma bardzo wysoki wskaźnik szybkich punktów ładowania w stosunku do całkowitej liczby ładowarek, na Zachodzie jest on znacznie niższy, ale to typowe dla rynku, który się rozwija. Należy się spodziewać, że ładowarek będzie coraz więcej. Widzimy spore zainteresowanie prywatnych inwestorów, którzy budują stacje przy swoich biznesach, takich jak restauracje, kawiarnie, centra handlowe czy kluby fitness. Ładowarek przybywa też w punktach tranzytowych, a właśnie tam ich najbardziej potrzebujemy, kiedy przemieszczamy się samochodem elektrycznym z punktu A do punktu B – mówi Michał Baranowski.

Jak podkreśla, wciąż problematyczny jest jednak brak infrastruktury do ładowania elektryków na osiedlach mieszkaniowych czy na parkingach naziemnych.

Są instrumenty dla przedsiębiorców, które mają wspierać budowę takiej infrastruktury, ale dla rynku indywidualnego jeszcze takich nie ma. Jest to pewne ograniczenie, zwłaszcza że większość z nas mieszka w blokach i ma parkingi pod oknem – mówi ekspert Polskiego Stowarzyszenia Elektromobilności. – Wszyscy ci, którzy mieszkają w domkach jednorodzinnych lub mają garaże podziemne, mogą już ładować swoje auta. Poza tym budowa stacji o mocy 22 kW to nie jest już droga przez mękę, jeżeli tylko wspólnota czy spółdzielnia wyrazi zgodę. Nie mamy już blokad formalnoprawnych, które nie pozwalają zapłacić za tę energię, nawet jeśli ładujemy się pod budynkiem, w garażu podziemnym czy na stacji ładowania, która jest wpięta do ogólnego przyłącza.

Ekspert PSEM wskazuje, że do popularyzacji samochodów elektrycznych w Polsce przyczynić się mogą również rządowe dotacje, które zostały uruchomione miesiąc temu. Można składać wnioski do trzech programów: Zielony samochód (dla nabywców indywidualnych), eVAN (dla przedsiębiorców) i Koliber (dla taksówkarzy). Ich łączny budżet to 150 mln zł.

Dotacje, które się pojawiły, nie są może idealne, ale wskazują kierunek, w którym powinniśmy podążać, żeby elektromobilność się w Polsce rozwijała – mówi Michał Baranowski. – Import samochodów używanych z zagranicy to też jest bodziec, który na pewno zwiększy liczbę tych pojazdów na polskich drogach.

Więcej na temat
Technologie przyszłości Premiera prototypu polskiego samochodu elektrycznego jeszcze w lipcu. Dla Polski to szansa na powrót na rynek motoryzacyjny Wszystkie newsy
2020-07-22 | 06:10

Premiera prototypu polskiego samochodu elektrycznego jeszcze w lipcu. Dla Polski to szansa na powrót na rynek motoryzacyjny

Pod koniec lipca zostanie zaprezentowany prototyp pierwszego polskiego samochodu elektrycznego. Auto ma mieć zasięg minimum 300 km, a nad jego designem pracowało włoskie studio znane
Serwis specjalny
#BatalieBiznesu
Nastroje klientów na rynku motoryzacyjnym stopniowo się poprawiają. Powrót do normalności może potrwać nawet dwa lata
2020-07-06 | 06:25

Nastroje klientów na rynku motoryzacyjnym stopniowo się poprawiają. Powrót do normalności może potrwać nawet dwa lata

Sprzedaż samochodów zaczyna odbijać od dna. W czerwcu, jak wynika z najnowszych danych PZPM, była o 20,5 proc. niższa niż przed rokiem, podczas gdy majowa o 55 proc.
Serwis specjalny
#BatalieBiznesu
Liczba rejestracji nowych samochodów najniższa od kilkunastu lat. Sprzedaż w tym roku spadnie co najmniej o kilkadziesiąt procent
2020-06-03 | 06:15

Liczba rejestracji nowych samochodów najniższa od kilkunastu lat. Sprzedaż w tym roku spadnie co najmniej o kilkadziesiąt procent

Pandemia koronawirusa mocno uderzyła w branżę motoryzacyjną. Tegoroczny kwiecień był najsłabszym miesiącem od 15 lat. Sprzedaż samochodów osobowych spadła o 67 proc., a

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Złote Spinacze 2020 - zgłoszenie

Transport

Biznes coraz chętniej inwestuje w energię ze słońca. Własne mikroelektrownie powoli stają się rynkowym standardem

– Korzyści dla firm z inwestowania w odnawialne źródła energii są duże. To m.in. optymalizacja kosztów, samowystarczalność energetyczna i pewność zasilania – wskazuje Dorota Zawadzka-Stępniak z Konfederacji Lewiatan. W ostatnich latach biznes coraz chętniej inwestuje we własne mikroźródła odnawialnej energii. Efektem jest w Polsce boom na energetykę słoneczną. Na koniec tego roku moc zainstalowana w fotowoltaice ma wzrosnąć do 2,5 GW, głównie dzięki aktywności prosumentów indywidualnych i biznesowych. Do tych ostatnich dołączył DHL Parcel Polska. Logistyczna firma planuje montaż instalacji fotowoltaicznych w swoich lokalizacjach w całym kraju.

Handel

W dobie koronawirusa wzrosła produkcja opakowań dla przemysłu spożywczego i farmacji. Zmniejszyły się dostawy dla przemysłu, AGD i RTV

Silny związek z branżą spożywczą, która nie ucierpiała w czasie pandemii, pozwolił firmom opakowaniowym przetrwać kryzys spowodowany koronawirusem bez większych strat.  – 65 proc. opakowań jest produkowanych do żywności i napojów. Przestoje odczuły głównie te firmy, które dostarczają do producentów mebli lub firm motoryzacyjnych – mówi Beata Pyś-Skrońska, zastępca dyrektora Polskiej Izby Opakowań. Zagrożeniem dla branży może być pogorszenie koniunktury spowodowane kolejną falą pandemii, a także nowe przepisy związane z unijnymi regulacjami.

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Firma

Przybywa centrów usług wspólnych w mniejszych miastach. Dla inwestorów najważniejsze są kompetencje pracowników

Warszawa, Kraków i Wrocław to nadal najbardziej atrakcyjne lokalizacje w Polsce dla nowoczesnych centrów usług dla biznesu. O wysokiej pozycji tych miast decydują m.in. dobra komunikacja, dostępność wykształconych pracowników oraz powierzchni biurowych. Jednak w czołówce są także inne miasta regionalne, np. Poznań, Łódź i Gdańsk, a także Bydgoszcz, Lublin, Częstochowa, Kielce i Rzeszów. – Są to lokalizacje, które zaledwie od kilku lat funkcjonują na mapie centrów usług wspólnych, ale właśnie tam dynamika przyrostu nowych projektów jest znacznie wyższa – mówi Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio.

Konusment

Dla 2/3 Polaków cena jest najważniejszym kryterium przy planowaniu tegorocznego urlopu. Co drugi skarży się też na wysokie ceny w kurortach

Cena to kluczowy czynnik, który Polacy uwzględniają przy planowaniu tegorocznych wakacji. Prawie połowa bierze też pod uwagę pogodę, bo dla 60 proc. urlopowiczów niekorzystna aura oznacza całkowicie zepsuty letni wypoczynek. Na kolejnych miejscach znalazły się wysokie ceny w turystycznych kurortach, na które skarży się co drugi Polak, dokuczliwe komary i hałaśliwi wczasowicze – wynika z lipcowej edycji badania „Barometr Providenta”.