Newsy

Pandemia sprzyja większej brawurze na drogach. Bezpieczeństwo mają poprawić wyższe kary i ograniczniki prędkości w samochodach

2020-05-25  |  06:25

Z powodu koronawirusa na niektórych drogach krajowych liczba aut spadła nawet o 80 proc. W czasie pandemii Polacy jeżdżą mniej, za to bardziej niebezpiecznie – tylko od 24 kwietnia do 6 maja w wypadkach zginęło 76 osób, czyli średnio sześć–siedem dziennie. Najczęstszą przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość, bo puste ulice zachęcają do większej brawury. O bezpieczną jazdę apelują producenci samochodów. Volvo wprowadza automatyczne ograniczenie prędkości we wszystkich swoich autach do 180 km/h. Kierowca będzie też mógł zaprogramować dodatkowe ograniczenia prędkości maksymalnej.

– Podczas pandemii koronawirusa wyraźnie widać zmniejszenie ruchu drogowego, w związku z czym spadła liczba wszystkich wypadków, w tym także ofiar śmiertelnych. Jednak stosunek ofiar śmiertelnych do łącznej liczby wypadków niestety wzrósł. Czyli mamy mniej wypadków, ale jeśli się już wydarzą, najczęściej mają bardziej tragiczne skutki – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Stanisław Dojs, PR Manager w Volvo Car Poland.

Z danych GDDKiA wynika, że w okresie od 9 marca do 17 maja natężenie ruchu drogowego było mniejsze o 53 proc. niż w analogicznym okresie 2019 roku. Największy spadek nastąpił w okolicach Wielkanocy – ok. 80 proc. w stosunku do ubiegłorocznych danych. Spada też liczba wypadków. O ile w marcu 2019 roku w Polsce odnotowano 2079 wypadków drogowych, w których zginęło 189 osób, o tyle w 2020 roku w tym samym okresie wypadków było o 33 proc. mniej – 1423. Zginęło w nich natomiast 155 osób, czyli jedynie o 18 proc. mniej niż w roku ubiegłym.

Puste drogi zachęcają do większej brawury, przyczyną wypadków jest więc przede wszystkim nadmierna prędkość. Od dłuższego czasu kolejni producenci decydują się na ograniczenie prędkości maksymalnych wybranych modeli. Firma Volvo Cars poszła o krok dalej.

Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie ograniczenia prędkości w swoich samochodach. To elektroniczny ogranicznik do 180 km/h, czyli prędkości, która jest znacznie powyżej dopuszczalnej w większości krajów europejskich, w Polsce też. To czytelny sygnał, że jako marka chcemy wziąć odpowiedzialność za zwiększenie bezpieczeństwa na drodze i choć niewielu kierowców w Europie decyduje się na jeżdżenie tak szybko, to my wysyłamy sygnał: koniec wyścigów na drodze – podkreśla Stanisław Dojs.

Wszystkie nowe modele Volvo mają mieć wbudowany ogranicznik prędkości. Choć decyzja producenta podzieliła kierowców, to koncern tłumaczy, że w ten sposób chce walczyć o ograniczenie śmiertelnych ofiar wypadków drogowych oraz ciężko rannych.

– Legislacja poszczególnych państw unijnych skłania kierowców do tego, żeby bardziej odpowiedzialnie korzystać z samochodów i żeby ograniczać prędkość – wskazuje przedstawiciel Volvo Car Poland.

Jak przekonuje, tylko niewielka liczba kierowców będzie próbowała demontować ogranicznik. Wpływ na to będą mieć nowe przepisy.

– Od 1 lipca 2020 roku w Polsce za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym będzie czasowo zabierane prawo jazdy. Na autostradzie będziemy mogli stracić prawo jazdy za przekroczenie 190 km/h, na drodze ekspresowej za ponad 170 km/h, a na drodze krajowej – ponad 140 km/h. Zatem po zdjęciu naszej blokady nic nie zyskamy – ocenia ekspert.

Każdy samochód Volvo, oprócz ograniczenia prędkości do 180 km/h, będzie wyposażony w funkcję Care Key, dzięki której jego właściciel będzie mógł zaprogramować dodatkowe ograniczenia prędkości maksymalnej w przypadku, gdy np. pożyczy samochód innemu użytkownikowi.

Volvo pracuje też nad kolejnymi rozwiązaniami, które mają zwiększyć bezpieczeństwo na drogach i  wyeliminować kierowców wsiadających za kółko pod wpływem alkoholu czy środków zaburzających koncentrację. Mają być wprowadzane w przyszłości we wszystkich modelach samochodów.

– Będą to systemy monitorujące aktywność oczu kierowcy – czy są skierowane na drogę, czy ich ruch wskazuje na jego koncentrację. Jeżeli kierowca straci przytomność, osunie się na fotelu, te systemy będą w stanie zareagować, zatrzymać bezpiecznie samochód i sprawić, że nie dojdzie do najtragiczniejszych wypadków – zapowiada Stanisław Dojs.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Transport

Polskie lotniska mierzą się z największym kryzysem w historii. Część portów czeka upadłość lub będzie musiała się przebranżowić

Pandemia i lockdowny spowodowały, że polskie lotniska mierzą się z największym kryzysem w historii. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podaje, że w całym 2020 roku liczba wszystkich operacji lotniczych spadła o 58,7 proc. w porównaniu do 2019 roku. Większość lotnisk regionalnych musi walczyć o utrzymanie płynności finansowej, a przed nimi jeszcze co najmniej dwa trudne sezony. Na wsparcie państwa raczej nie powinny liczyć, więc niektóre porty czeka upadłość lub przynajmniej znaczące zmiany w działalności.

Handel

Sanepid przeprowadza nawet 1300 kontroli dziennie w otwartych placówkach gastronomicznych. Tymczasem sądy uchylają kary za łamanie obostrzeń

Sądy administracyjne rozpatrują w ostatnich tygodniach dziesiątki spraw, które dotyczą kar nakładanych przez sanepid za złamanie pandemicznych obostrzeń. Niedługo rozpraw może być jeszcze więcej, ponieważ według Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej obecnie sanepid wykonuje nawet 1300 kontroli dziennie w całym kraju. Jednak w większości przypadków są one rozstrzygane na korzyść obywateli i przedsiębiorców. Sądy uchylają kary i zwracają uwagę m.in. na brak właściwej podstawy prawnej oraz niezgodność rządowych zakazów i nakazów z Konstytucją. Przedsiębiorców, którzy zastanawiają się nad wznowieniem działalności mimo groźby kary z sanepidu, może to zachęcić do masowego łamania lockdownu.

Handel

Amnesty International: Bogate kraje kupiły już ponad 80 proc. dostaw szczepionek. Biedne zaszczepią w tym roku tylko 1 na 10 osób

Ponad 80 proc. dostaw szczepionek Pfizera-BioNTechu i Moderny planowanych na 2021 rok zostało już sprzedanych do bogatych krajów. Te zakontraktowały już wystarczającą liczbę dawek, aby do końca roku zaszczepić całą swoją populację prawie trzykrotnie. Tymczasem biedniejsze nie będą w stanie zaszczepić nawet lekarzy czy osób z grup ryzyka. Blisko 70 krajów o niższych i średnich dochodach w tym roku zaszczepi tylko 1 na 10 swoich obywateli – wynika z danych Amnesty International. Organizacja podkreśla, że – zgodnie z międzynarodowym prawem dotyczącym praw człowieka – na bogatszych państwach spoczywa odpowiedzialność za pomoc tym, które dysponują mniejszymi zasobami, a bez solidarności nie uda się zakończyć globalnej pandemii COVID-19. Według WHO będzie to możliwe dopiero po wyszczepieniu około 70 proc. całej światowej populacji. 

Problemy społeczne

Ojcowie poświęcają dzieciom więcej czasu w pandemii. Prawie co trzeci przyznaje, że poprawiło to relacje rodzinne

Ponad 60 proc. ojców w czasie pandemii spędza więcej czasu ze swoimi dziećmi. To przekłada się na poprawę wzajemnych relacji. – Jest to bardzo pozytywny skutek uboczny pandemii koronawirusa. Dzięki temu rośnie rola ojców w wychowywaniu dzieci – mówi dr Dariusz Cupiał z Tato.net. Raport o ojcostwie „Stato’20” pokazał również, że ojcowie, którzy nie mieszkają z dziećmi, odczuwają pogorszenie sytuacji – w czasie pandemii nie mają z nimi kontaktu lub jest on bardzo utrudniony. W Polsce wciąż mało popularne są inicjatywy wspierające mężczyzn w ojcostwie, a dodatkowo nie sprzyjają im regulacje prawne i praktyka sądów. Dlatego eksperci postulują szereg zmian.