Newsy

Polscy producenci drobiu walczą z rosnącym problemem salmonelli. Liczba zachorowań rośnie od dwóch lat

2018-07-10  |  06:25

Zachorowania na salmonellozę stanowią coraz poważniejszy problem – ich liczba od dwóch lat systematycznie rośnie, przekraczając 10 tys. przypadków rocznie. Jednym z głównych źródeł zakażeń są jaja i drób, w którego produkcji Polska zajmuje pierwsze miejsce w UE. Budżet państwa traci co roku duże sumy na pokrywanie strat poniesionych przez producentów drobiu z powodu salmonelloz. Od kilku miesięcy obowiązują nowe zasady krajowego programu zwalczania salmonelloz, które kładą większy nacisk na profilaktykę, bioasekurację i skuteczną eliminację bakterii u źródła, przerzucając większą odpowiedzialność na hodowców.

W 2017 roku produkcja mięsa drobiowego w Polsce mogła wynieść ok. 3 mln ton, co przekłada się na pierwsze miejsce w UE oraz ósme na świecie. Polska jest również jednym z największych eksporterów mięsa drobiowego (czwarte miejsce na świecie) oraz jaj (szóste miejsce). Jednak – podobnie jak wszystkie inne kraje produkujące drób – walczy z zakażeniami wywołanymi bakteriami salmonella. Są one naturalną częścią mikrobiomu jelitowego drobiu, którego równowaga może zostać zachwiana przez różne czynniki (spadek odporności, leczenie, presja środowiska) i stać się zagrożeniem dla zdrowia zwierząt oraz ludzi. W ubiegłym roku w europejskim systemie RASFF pojawiły się aż 64 ostrzeżenia o salmonellozach wykrytych w jajach konsumpcyjnych i mięsie drobiowym z Polski, co stanowiło prawie połowę (48 proc.) wszystkich zeszłorocznych alertów.

 Salmonella spośród mnóstwa bakterii wydaje się najbardziej istotna z punktu widzenia zagrożenia dla zdrowia. Jest to najbardziej powszechnie występujące zakażenie bakteryjne wśród ludzi. Są jeszcze inne zakażenia bakteryjne, ale nie występują tak masowo. Zagrożenia ze strony salmonelli generalnie ograniczają się do chorób układu pokarmowego, ale obserwuje się w tej chwili coraz więcej zakażeń, które przenikają przez sferę jelitową i doprowadzają do form chorobowych zagrażających życiu. Notuje się nawet przypadki śmierci, co prawda pojedyncze, spowodowane zatruciami bakterią salmonella – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Stanisław Franczak, dyrektor ds. komercyjnych Proteon Pharmaceuticals, autora Białej Księgi ws. sytuacji w branży drobiarskiej związanej z zachorowaniami na salmonellozy.

Salmonella jest w tej chwili drugim pod względem częstości występowania patogenem bakteryjnym odpowiedzialnym za zakażenia przewodu pokarmowego u ludzi. W 2016 roku na terenie UE miało miejsce 128 zgonów spowodowanych zakażeniem tą bakterią. Według danych Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) od 2015 roku na terenie Unii Europejskiej obserwuje się tendencję wzrostową salmonelloz.

 Zagrożenie ze strony salmonelli wynika z globalnego, narastającego zjawiska antybiotykoodporności. Salmonella w swojej populacji ponad 60 proc. bakterii jest oporna na dostępne antybiotyki. Stąd istnieje prawny zakaz stosowania antybiotyków w leczeniu salmonelli, bo z jednej strony takie leczenie nie przynosi pozytywnego skutku, a z drugiej – zwiększa antybiotykoodporność. Jeżeli nie zostaną podjęte żadne odpowiednie działania ograniczające występowanie salmonelli, skala tego zjawiska będzie narastać. Przypadki zachorowań będą coraz częstsze i coraz trudniej będzie je wyleczyć. Jest to jeden z pilnych problemów dla zdrowia publicznego, którym należy się tym zająć – podkreśla Stanisław Franczak.

Tradycyjne metody walki z salmonellozą, w tym stosowanie antybiotyków, są ściśle regulowane przez Unię Europejską. Również konsumenci, coraz bardziej świadomi, domagają się zmniejszenia użycia antybiotyków w hodowli zwierząt. Choć oficjalnie istnieje zakaz używania antybiotyków w walce z bakteriami salmonella, wciąż odnotowuje się nowe przypadki antybiotykoopornych szczepów zarówno u zwierząt, jak i u ludzi.

Od początku tego roku w Polsce obowiązują nowe zasady krajowego programu zwalczania salmonelloz. Ich celem jest przede wszystkim poprawa standardów sanitarnych produkowanej żywności. Wynika to z epidemiologii – liczba zachorowań na salmonellę w Polsce rośnie, a według danych Państwowego Zakładu Higieny w ostatnich dwóch lat przekraczała ona 10 tys. przypadków rocznie.

– To bardzo duży wzrost w stosunku do wcześniejszych lat, kiedy liczba zachorowań była na poziomie 6–7 tys. rocznie. Trzeba podkreślić, że nie wszystkie zachorowania są odnotowane przez system. Można przypuszczać, posługując się danymi amerykańskimi, że realny problem może dotyczyć dwukrotnie większej liczby zachorowań – podkreśla Stanisław Franczak.

Konsumenci są narażeni na salmonellozę poprzez konsumpcję produktów pochodzenia zwierzęcego: jajek, mleka czy mięsa.

– Drugim źródłem zakażeń mogą być produkty pochodzenia roślinnego, jak sałata czy orzeszki ziemne – statystycznie jest to pół na pół zachorowań. Dla własnego bezpieczeństwa konsumenci powinni stosować domowe środki bioasekuracji, czyli myć te produkty, obrabiać termicznie i przede wszystkim kupować z bezpiecznych źródeł, gdzie prowadzona jest urzędowa kontrola salmonelli ­– radzi ekspert Proteon Pharmaceuticals.

Jak podkreśla, starty w gospodarce powodowane przez salmonellozy są liczone nawet w setkach milionów złotych. Są to zarówno koszty po stronie systemu służby zdrowia, koszty społeczne, jak i te ponoszone przez hodowców i producentów.

– Koszt leczenia jednego pacjenta w Polsce szacuje się na około 2 tys. zł. Z drugiej strony, nie szacuje się strat niezwiązanych z leczeniem, czyli absencji w pracy i innych strat ekonomicznych. Dla porównania w USA wyliczono, że gospodarka amerykańska traci rocznie ponad 2,5 mld dol. z tytułu zakażeń bakteriami salmonella – mówi Stanisław Franczak.

W 2016 roku w związku z wykrytymi w hodowlach bakteriami salmonella polscy hodowcy otrzymali z budżetu państwa odszkodowania w wysokości blisko 10 mln zł brutto dla kur hodowlanych oraz ponad 30 mln zł brutto dla kur niosek.

– Salmonellozy powodują istotne straty w rolnictwie, w hodowli zwierząt z tytułu obniżonej jakości artykułów spożywczych. Z drugiej strony powodują też bardzo duże straty ekonomiczne w produkcji. Wzrasta spożycie paszy powodowane biegunkami i wzrasta śmiertelność powodowana śmiertelnymi formami salmonelloz. Kolejnym elementem są straty po stronie budżetu państwa, który wydaje około 100 mln zł na program zwalczania salmonelli i odszkodowania, które musiał wypłacić farmerom za straty. Co istotne, bez większego pozytywnego wpływu, ponieważ notowana liczba salmonelloz od kilku lat rośnie. Dlatego wydaje się, że te pieniądze nie są najlepiej wydawane – ocenia Stanisław Franczak.

Obowiązujące od stycznia nowe zasady krajowego programu zwalczania salmonelloz kładą większy nacisk na profilaktykę, bioasekurację i skuteczną eliminację bakterii salmonella u źródła. Główna odpowiedzialność w całym łańcuchu dostaw żywności została przeniesiona na hodowców, co z kolei wymaga od nich większych niż do tej pory nakładów finansowych. Producenci, którzy nie zastosują skutecznych (innych niż antybiotyki) form walki z bakteriami salmonella i odpowiednio dobranych programów kontroli salmonelloz w stadach, muszą się liczyć z kosztami. Pomimo początkowych kosztów w dłuższej perspektywie przełoży się to na pozytywne efekty ekonomiczne, m.in. dzięki ograniczeniu strat w produkcji.

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Kalendarium

CES 2020

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Zdrowie

Szpitale potrzebują 100 mld zł na znaczącą poprawę jakości leczenia. Niezbędne są też zmiany w organizacji pracy

Niedofinansowanie, rosnące koszty i zadłużenie w NFZ, a także brak kadr i zła organizacja pracy – to bariery, które hamują rozwój polskich szpitali, a wraz z nimi również systemu opieki zdrowotnej. – Jest bardzo wiele działań do podjęcia, począwszy od poprawy finansowania. Mówimy o wielkich pieniądzach rzędu 100 mld zł – uważa Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Komunikat

Ważne informacje dla dziennikarzy radiowych

Dziennikarze radiowi mają możliwość pobierania oryginalnego klipu dźwiękowego oraz  z lektorem w przypadku materiałów, w których ekspertami są obcokrajowcy.

Zapraszamy do kontaktu media|newseria.pl?subject=Kontakt%20dla%20medi%C3%B3w| style="background-color: rgb(255, 255, 255);"|media|newseria.pl 

Jak korzystać z materiałów Newserii?

Ważne informacje dla dziennikarzy i mediów

Wszystkie materiały publikowane w serwisach agencji informacyjnej Newseria przeznaczone są do bezpłatnej dystrybucji poprzez serwisy internetowe, stacje radiowe i telewizje, wydawców prasy oraz aplikacje pełniące funkcję agregatorów newsów. 

Szczegóły dotyczące warunków współpracy znajdują się tutaj.

Transport

Ponad 9 tys. elektrycznych aut na drogach. Polska jednym z nielicznych krajów bez dopłat do ich zakupu

Uruchomienie rządowych dopłat do zakupu pojazdów elektrycznych będzie istotnym wsparciem dla wzrostu sprzedaży. Mimo to rząd zapowiedział, że będą one niższe, niż pierwotnie zakładano. – Jesteśmy jednym z ostatnich państw, które nie wprowadziły jeszcze takiego systemu – mówi Maciej Mazur z PSPA. Do rozwoju tego segmentu rynku motoryzacyjnego z pewnością przyczyniłoby się również wprowadzenie e-taryfy za energię elektryczną, dzięki której operatorom stacji ładowania będzie się opłacało w nie inwestować, oraz wdrożenie do polskiego prawa unijnej dyrektywy, która zapewni infrastrukturę do ładowania w budynkach mieszkalnych i użyteczności publicznej.

Problemy społeczne

Nadmierna biurokracja utrudnia organizacjom pozarządowym dostęp do unijnych funduszy. Tracą ważne źródło finansowania

Wiele organizacji pozarządowych finansuje swoje działania przy wsparciu funduszy unijnych, ale ich wykorzystanie hamują nadmierna biurokracja i niesprawny system informowania o ich dostępności. W przyszłej perspektywie finansowej na lata 2021–2027 NGO-sy chcą bardziej włączyć się w proces dysponowania środkami z unijnego budżetu. Apelują też o ograniczenie papierologii i większą swobodę we wdrażaniu nowatorskich rozwiązań.

 
 

Finanse

Pracownicy z Ukrainy mogą liczyć na coraz większe zarobki i benefity. Tylko 8 proc. z nich myśli o zamieszkaniu w Polsce na stałe

Już co piąta polska firma zatrudnia pracowników z Ukrainy – wynika z Barometru Imigracji Zarobkowej za II półrocze 2019 roku. Większość pracuje na stanowiskach niskiego szczebla, ale rośnie zapotrzebowanie także w obszarze kompetencji specjalistycznych. Dynamicznie rosną też zarobki pracowników ze Wschodu, a w związku z tym, że coraz trudniej ich pozyskać, 17 proc. polskich przedsiębiorców byłoby skłonnych płacić im więcej niż Polakom. – Ukraińcy postrzegają nasz kraj jako atrakcyjny do emigracji zarobkowej, ale przed nami jednak sporo do zrobienia – ocenia Kinga Marczak z Grupy Personnel Service.