| Mówi: | Mariusz Mielczarek, dyrektor ds. regulacji i sektora publicznego Amazon w CEE Przemysław Kalinka, ekspert ds. gospodarczych Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Małgorzata Mroczkowska-Horne, dyrektor generalna Konfederacji Lewiatan |
Różnice w prawodawstwie państw UE hamują eksport i rozwój firm. Biznes apeluje o ujednolicenie przepisów
Przedsiębiorcy w UE, szczególnie mali i średni, mierzą się na wspólnym rynku z rozdrobnionymi i skomplikowanymi regulacjami, które różnią się w zależności od kraju. To często powstrzymuje ich przed ekspansją zagraniczną, nawet jeśli mówimy o e-commerce. Dlatego też biznes apeluje o ujednolicenie przepisów tam, gdzie jest to możliwe. Tym bardziej że niektóre kraje mają tendencję do tzw. gold-platingu, czyli narzucania dodatkowych regulacji do tych wymaganych przez UE.
– W pierwszej kolejności unijna gospodarka potrzebuje harmonizacji, czyli pewnego uproszczenia i ujednolicenia przepisów. O tym mówił raport byłego włoskiego premiera Marco Draghiego czy raport Enrico Letty, który wskazuje, jak obudzić wspólny rynek i jak wykorzystać jego potencjał. Obaj w swoich raportach wskazują wyraźnie, że przede wszystkim trzeba ujednolicić przepisy tak, żeby małym i średnim przedsiębiorcom było łatwiej się po nim poruszać i eksportować do innych krajów – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Mariusz Mielczarek, dyrektor ds. regulacji i sektora publicznego Amazon w CEE.
Raport Draghiego podkreśla, że firmy z UE borykają się z surowszymi regulacjami niż ich konkurenci w Chinach i USA, a obciążenia regulacyjne Europy opisał jako rosnące zagrożenie. Cytowane w raporcie badanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego wskazało, że 61 proc. firm uznało nadmierne regulacje za główną długoterminową barierę dla inwestycji. W 2023 roku 55 proc. MŚP uważało przeszkody regulacyjne za największe wyzwanie, które przed nimi stoi. Był to również poważny problem dla start-upów (52 proc., drugi po finansowaniu) i średnich firm (36 proc., po trudnościach z zatrudnieniem i problemach z łańcuchem dostaw). Również raport Enrico Letty „Znacznie więcej niż rynek”, który zawiera kompleksowy plan ożywienia jednolitego rynku, podkreśla potrzebę stworzenia przyjaznych dla biznesu ram regulacyjnych.
– Poważną barierą dla przedsiębiorców w ich rozwoju i zwiększaniu konkurencyjności jest brak spójności przepisów w Unii Europejskiej. To znaczy, że jeden kraj wdraża przepisy w określony sposób, a inny kraj już w inny sposób, co generuje dodatkowe koszty administracyjne, dodatkowe koszty również po stronie tzw. compliance ze strony przedsiębiorcy chcącego się rozwijać i eksportować. Tutaj widzimy pierwszą potrzebę, żeby ujednolicić pewne przepisy, żeby przedsiębiorcy mogli czuć się pewnie, eksportując na terenie wspólnego rynku. Druga kwestia to ujednolicenie procedur dotyczących rejestracji do VAT na terenie UE (tzw. VIDA), trzecia – to sprawa dotycząca tzw. elektronicznych paszportów dla produktów czy również elektronicznej etykiety. Myślę, że te trzy rekomendacje mogłyby zostać stosunkowo łatwo wdrożone – ocenia Mariusz Mielczarek.
Polscy eksporterzy zwracają uwagę na problemy i koszty związane z rejestracją do bycia płatnikiem podatku VAT. Obecnie muszą się rejestrować w każdym państwie, w którym chcą prowadzić sprzedaż.
– To samo dotyczy rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Teraz te przepisy wchodzą w życie. Producent, który chce eksportować do 10 krajów np. produkowane przez siebie oświetlenie, musi na terenie tych 10 krajów odwiedzić około 100 różnych regulatorów i potem do nich raportować. Może go to kosztować nawet 50 tys. euro rocznie – wylicza dyrektor ds. regulacji i sektora publicznego Amazon w CEE. – My współpracujemy na co dzień z tysiącami małych i średnich firm, również polskich, które eksportują na terenie wspólnego rynku, więc widzimy ich problemy. One pojawiają się w kwestiach związanych i z podatkami, i z bezpieczeństwem produktów. Dzisiaj podstawowy problem jest taki, że trzeba raportować w każdym kraju oddzielnie, że trzeba ubiegać się o pozwolenia w każdym tym kraju z osobna.
Obecnie w Europie obowiązuje około 100 regulacji dotyczących wymogów związanych z zarządzaniem odpadami, tj. opakowaniami, zużytym sprzętem elektronicznym czy bateriami. Badanie „E-commerce Europe”, na które powołuje się Mariusz Mielczarek, wskazuje, że producent o szerokim portfolio, aspirujący do korzystania ze wspólnego rynku UE, musi składać nawet 300 raportów rocznie. To wymaga średnio 37 dni roboczych rocznie, co może zniechęcać do ekspansji w e-commerce. Izba Gospodarki Elektronicznej wskazuje, że dla co trzeciej firmy największym problemem jest rosnąca konkurencja ze strony azjatyckich platform sprzedażowych, które nie ponoszą takich kosztów dostosowania pod względem regulacji jak polscy e-sprzedawcy.
Ujednolicanie i upraszczanie prawa jest jednym z celów działającej od grudnia 2024 roku Komisji Europejskiej. Do końca jej mandatu prace mają się skoncentrować na wprowadzeniu 11 kluczowych propozycji, których celem jest ograniczenie biurokracji dla firm.
– Komisja Europejska sama nie stanowi prawa w Unii Europejskiej, współpracujemy z Parlamentem Europejskim i Radą, czyli państwami członkowskimi i to one de facto tworzą prawo unijne. Ważne jest, żeby na etapie tych prac zachować pewną spójność i zachować wspólny cel, jakim są te uproszczenia, żeby na etapie prac legislacyjnych nie popsuć tych dobrych pomysłów. Potem dochodzi wdrożenie w krajach członkowskich, gdzie pewnym zagrożeniem jest też to, że nawet dobry pomysł przychodzący z Brukseli będzie wdrożony w taki sposób, który tego uproszczenia nie przyniesie – tłumaczy Przemysław Kalinka, ekspert ds. gospodarczych Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.
Jak podkreślają eksperci, taka nadregulacja względem przepisów unijnych, czyli tzw. gold-plating, tworzy bariery dla inwestycji transgranicznych, utrudnia działalność przedsiębiorców, hamuje innowacyjność i w efekcie obniża konkurencyjność jednolitego rynku.
– Bardzo trudno jest małemu i średniemu przedsiębiorcy, żeby, po pierwsze, śledzić i monitorować przepisy w poszczególnych krajach, a po drugie, dostosowywać się do nich, bo to jest dla niego i kosztowne, i bardzo obciążające biurokratycznie – ocenia Mariusz Mielczarek.
– Wdrażanie unijnego prawa powinno być proste i pomagające prowadzić działalność gospodarczą na terenie całej Unii Europejskiej, tymczasem mamy do czynienia ze sporą nadregulacją, zarówno na poziomie unijnym, jak i na poziomie poszczególnych krajów. Deregulacja się już rozpoczęła, Komisja Europejska zaproponowała pakiety deregulacyjne przepisów upraszczających te istniejące, tzw. omnibusy. To właściwy kierunek tak długo, jak omnibusy będą konstruowane w zgodzie z tym, co jest rzeczywiście potrzebne biznesowi w Unii Europejskiej – przekonuje Małgorzata Mroczkowska-Horne, dyrektor generalna Konfederacji Lewiatan.
Komisja Europejska już zapowiedziała, że uprości prawo tak, aby obniżyć koszty działania przedsiębiorstw. Celem pierwszego pakietu propozycji jest zmniejszenie obciążeń administracyjnych dla firm o co najmniej 25 proc., a w przypadku MŚP – o 35 proc. Nowe prawodawstwo ma być prostsze, łatwiejsze do zrozumienia i wdrożenia.
– Tutaj oczywiście ciężko jest o jedną obiektywną miarę, ale koniec końców sprowadza się to do kosztów poniesionych przez przedsiębiorcę. Jeżeli przedsiębiorca przeznacza czas swoich pracowników na wypełnienie pewnych wymogów, to wiadomo, że to go kosztuje. Obniżenie tych kosztów to jest właśnie ten miernik, który chcielibyśmy osiągnąć – podkreśla Przemysław Kalinka
– Istotne jest to, czy przeciętny mały lub średni przedsiębiorca będzie mógł łatwiej eksportować, łatwiej importować, świadczyć swoje usługi tam, gdzie chce w Unii Europejskiej – dodaje Małgorzata Mroczkowska-Horne.
BusinessEurope, organizacja reprezentująca europejski biznes, której Konfederacja Lewiatan jest członkiem, zaapelowała o szybkie i zdecydowane działania w trzech kluczowych obszarach: polityce przemysłowej i energetycznej, strategii jednolitego rynku oraz uproszczeniu regulacji. Przedstawiła 68 konkretnych propozycji zmniejszenia obciążeń administracyjnych, które dotyczą trzech filarów będących źródłem nieproporcjonalnych kosztów: to obciążenia administracyjne (w tym wymogi sprawozdawcze), nadmierne obciążenia dostosowawcze i transgraniczne bariery regulacyjne. Zdaniem przedstawicieli BusinessEurope, choć KE obiecuje „bezprecedensowy wysiłek upraszczający” regulacje, to bez zaangażowania państw członkowskich plan ten się nie powiedzie.
– Nie będzie dobrobytu Unii Europejskiej bez sprawnie działającego biznesu. Jako Konfederacja Lewiatan proponujemy szerokie konsultacje z biznesem, które prowadzą do stworzenia przepisów, które odpowiadają na potrzeby biznesu, a nie są od nich oderwane, i to się już na szczęście rozpoczęło. Teraz istotne będzie, aby ten proces został przeprowadzony w sposób jakościowy. Tu nie chodzi tylko o to, żeby tych przepisów było mniej, ale żeby miały lepszą jakość, zarówno te nowo tworzone, jak i te, które już jakiś czas temu zostały uchwalone – podkreśla dyrektor generalna Konfederacji Lewiatan.
Deregulacja była głównym tematem debaty zorganizowanej przez agencję Newseria 31 marca „De:Regulacje. Biznes potrzebuje prostych zasad”. Wydarzenie zgromadziło ekspertów, przedstawicieli organizacji przedsiębiorców i administracji, którzy w trakcie dwóch paneli omawiali kluczowe wyzwania i potencjalne korzyści związane z upraszczaniem przepisów prawa w Polsce i w UE.
Zapis transmisji jest dostępny pod linkiem: https://youtu.be/Mbs4TxsA0FU
Czytaj także
- 2026-03-12: Potencjał eksportowy Polski wzrósł siedmiokrotnie od akcesji do UE. Korzyści ze wspólnego rynku mogą być jeszcze większe
- 2026-02-26: Rusza nowy sezon rowerowy w polskich miastach. Wzrośnie flota elektrycznych jednośladów [DEPESZA]
- 2026-02-25: Niepewność regulacyjna dużym problemem dla biznesu. Firmy oczekują stabilnego prawa i prostszego systemu podatkowego
- 2026-02-25: Polska zwiększyła wydatki na badania i rozwój. Wciąż jednak nie awansuje w rankingach innowacji
- 2026-02-27: Jednolity rynek europejski napędza polski eksport. Blisko trzy czwarte sprzedaży trafia do krajów UE
- 2026-02-19: Wysiłki UE skierowane na reindustrializację. Trwają prace nad aktem przyspieszenia przemysłu
- 2026-03-05: Unijna dyrektywa już wkrótce wymusi wzrost udziału kobiet we władzach największych spółek. Polska wciąż spóźniona w jej wdrażaniu
- 2026-02-17: 80 proc. środków z programu SAFE dla Polski trafi do przemysłu obronnego. To duża szansa na jego rozwój
- 2026-02-24: Cztery lata wojny w Ukrainie. UE przygotowuje pożyczkę o wartości 90 mld euro
- 2026-03-09: Oszustwa plagą cyberprzestępczości. Ponad 1,3 tys. podejrzanych z zarzutami w 2025 roku
Kalendarium
Więcej ważnych informacji
Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Handel

Potencjał eksportowy Polski wzrósł siedmiokrotnie od akcesji do UE. Korzyści ze wspólnego rynku mogą być jeszcze większe
Wartość eksportu towarów z Polski w 2025 roku wyniosła 366,2 mld euro, co oznacza wzrost o 3,7 proc. w stosunku do 2024 roku – wynika z danych GUS. To też kilkukrotnie więcej niż w 2004 roku, kiedy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. Blisko 75 proc. produktów wysyłamy do państw członkowskich, a ich swobodny przepływ umożliwia wspólny rynek. Zdaniem ekspertów stał się on trampoliną dla polskiego eksportu, na czym korzystają zarówno firmy, jak i konsumenci. Wciąż jednak napotyka on szereg wewnętrznych barier.
Ochrona środowiska
Samorządy rozpoczynają działania związane z transformacją energetyki i ciepłownictwa. Wciąż brakuje konkretnych projektów

Według projektu zaktualizowanego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu 2030 (KPEiK), Polska na transformację energetyczną ma wydać około 1,1 bln zł do 2030 roku. Większy nacisk położono w nim na dynamiczną elektryfikację ciepłownictwa. Koszt transformacji w tym sektorze, według szacunków branży, może wynieść blisko 0,5 bln zł. To na współdziałaniu sektora energetycznego i ciepłowniczego mogą być oparte projekty transformacyjne. Eksperci podkreślają, że samorządy dysponują środkami na rzecz transformacji, ale za mało jest jeszcze konkretnych projektów.
Przemysł
Spodziewana coraz większa niepewność na rynku ropy. Konieczne rozwiązanie problemów z przepustowością cieśniny Ormuz

Wojna na Bliskim Wschodzie przyczynia się do wzrostu cen paliw i energii. Powodem są między innymi problemy z przepustowością cieśniny Ormuz, która jest jednym z największych węzłów morskich na świecie. Jak podaje UN Trade and Development, przepływa przez nią około jednej czwartej ropy naftowej w skali globu. Eskalacja konfliktu wywołuje niepewność na światowych giełdach. Zdaniem polskich europarlamentarzystów z perspektywy globalnej gospodarki działania wojenne powinny zostać jak najszybciej zakończone.
![68 proc. Polaków ma wrażenie, że ich kot ich ignoruje. To efekt błędnej interpretacji kociej mowy ciała [DEPESZA]](https://www.newseria.pl/files/1097841585/follow-your-feline-lead-large,w_85,_small.jpg)








.gif)

|
|
|