Newsy

Polska w ogonie Europy pod względem leczenia astmy ciężkiej przyczyniającej się do wielu zgonów. Tylko 3 tys. pacjentów otrzymuje skuteczne leczenie terapią biologiczną, a diagnoza trwa nawet siedem lat

2023-12-21  |  06:25
Mówi:prof. dr hab. n. med. Karina Jahnz-Różyk, krajowy konsultant ds. alergologii, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej WIM
prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, Klinika Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii UM w Łodzi
Katarzyna Kunert, rzeczniczka Fundacji Centrum Walki z Alergią
dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, Klinika Chorób Infekcyjnych i Alergologii WIM

Szacuje się, że w Polsce astma dotyka ok. 4 mln. osób, z tej liczby 2,2 mln chorych jest zdiagnozowanych i podjęto u nich leczenie. Niestety 38 tys. pacjentów doświadcza astmy ciężkiej, która objawią się dusznością, uporczywym kaszlem, problemami z oddychaniem, zaostrzeniami choroby prowadzącymi do inwalidztwa i często do przedwczesnej śmierci. Wprawdzie obecny program lekowy B.44 zapewnia pacjentom leczenie biologiczne, ale chorzy mogą z niego skorzystać dopiero po wcześniejszym zastosowaniu doustnych leków systemowych (kortykosteroidów), które powodują liczne powikłania w postaci dodatkowych chorób, np. cukrzycy, zaćmy, nadciśnienia tętniczego czy osteoporozy. Szansą na poprawę jakości życia osób z astmą ciężką jest poszerzenie dostępu do terapii biologicznej poprzez zmianę zapisów kryteriów włączania do programu lekowego i zwiększenie leczenia w warunkach domowych.

Astma to choroba przewlekła, a jej rozwój zależy od predyspozycji genetycznych i czynników środowiskowych. Zaczyna się najczęściej w dzieciństwie i towarzyszy choremu przez całe życie. Ze względu na wysoki wskaźnik zachorowalności astma staje się chorobą społeczną, a wzrost zapadalności na nią wpisuje się w trend epidemii chorób alergicznych.

– W Polsce na rozpoznanie astmy czeka się średnio ponad siedem lat i to jest zdecydowanie za długo. Średnia europejska wynosi 3,5 roku. Można to zmienić, edukując lekarzy, bo tylko wyedukowany lekarz rozpozna objawy – kaszel, świsty, duszności – które wydają się proste. Problem w tym, że astma jest chorobą zmienną i często się zdarza, że jej objawy nie występują w gabinecie lekarza, niemniej wtedy musimy uwierzyć pacjentowi. W przypadku pacjentów, którzy wchodzą na ścieżkę diagnostyczną w kierunku astmy, mamy dobre standardy leczenia, standardy GINA, standardy Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, które mówią wprost, co należy zrobić. Stawiamy rozpoznanie: astma oskrzelowa, dajemy leki wziewne i ten pacjent zdrowieje. Jednak dotyczy to jedynie połowy chorych, druga połowa ma objawy i nie ma postawionego rozpoznania. Chorzy stosują niepotrzebnie antybiotyki na infekcje, które wcale nie są infekcjami, ale zaostrzeniami choroby – mówi agencji Newseria Biznes dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, alergolog z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Infekcyjnych i Alergologii Wojskowego Instytutu Medycznego, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

Szacuje się, że w Polsce objawy astmy ma ponad 4 mln osób, ale tylko ok. 2,2 mln ma świadomość choroby i jest aktywnie leczonych – pokazuje najnowszy raport „Życie z astmą ciężką. Punkt widzenia pacjenta”, opracowany w ramach Koalicji na rzecz Leczenia Astmy.

– Ważne jest, abyśmy umieli odróżniać astmę ciężką od tak zwanej astmy trudnej. To są dwie różne sytuacje, niekoniecznie rozpoznawalne przez lekarzy pierwszego kontaktu, a czasami nawet i przez specjalistów – mówi prof. dr hab. n. med. Karina Jahnz-Różyk, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej Wojskowego Instytutu Medycznego. – Z astmą trudną mamy do czynienia wtedy, kiedy pacjent na przykład nie bierze leków i wtedy jego choroba systematycznie się pogarsza i wchodzi w etap ciężki. Natomiast astma ciężka, kwalifikująca się do potencjalnego leczenia biologicznego, to taka, w której nie uzyskujemy kontroli choroby pomimo stosowania maksymalnej dawki glikokortykosteroidów wziewnych i innych leków, które są dla  ciężkiej postaci astmy przeznaczone.

Grupa pacjentów z ciężką astmą stanowi w Polsce ok. 10 proc. wszystkich chorych, czyli ok. 38 tys. osób. Jednak pomimo tego, że ciężka astma występuje stosunkowo rzadko, to wiąże się ona z poważnymi powikłaniami i złym rokowaniem.

– Pacjent, który ma ciężką postać astmy, żeby normalnie żyć, musi często stosować doustne sterydy. Tymczasem już nawet kilka dni leczenia wysoką dawką to jest tyle, ile powinno wynosić całoroczne zużycie leków wziewnych sterydowych. To jest bardzo silna terapia, która oczywiście pomaga pacjentowi (brak kaszlu, duszności, zaostrzeń), ale jednocześnie oznacza szereg powikłań. Jaskra, zaćma, osteoporoza, cukrzyca typu 2, choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, nadciśnienie, ryzyko sepsy – to wszystko są koszty zdrowotne używania doustnych sterydów. Ale pacjent z ciężką postacią astmy, żeby żyć, musi je brać – podkreśla dr n. med. Piotr Dąbrowiecki.

W przypadku chorych na ciężką postać astmy uporczywe objawy – ciągły kaszel, problemy z oddychaniem i zaostrzenia – często powodują konieczność hospitalizacji, mocno obniżają jakość życia chorych, którzy są zmuszeni m.in. do rezygnacji z aktywności zawodowej i społecznej, a ponadto żyją w ciągłym strachu przed kolejnymi atakami choroby. To prowadzi do nadużywania sterydowych leków wziewnych i systemowych.

– Z raportu wynika, że tolerujemy nadużywanie przez naszych pacjentów leków ratunkowych w astmie – aż 2/3 specjalistów, u których leczą się chorzy na astmę, nadużywa krótko działających leków rozszerzających oskrzela. To jest za dużo. Kiedy pacjent stosuje lek ratunkowy, powinna się nam zapalić czerwona lampka, bo to znaczy, że nie jest stabilny i trzeba się nim mocniej zaopiekować,  zmienić sposób leczenia – mówi przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. – Większość lekarzy dobrze sobie radzi z tym tematem, ale jest też pewna grupa, która nadal tkwi w zaszłościach terapeutycznych, sięgających jeszcze poprzedniego wieku, że antidotum na ciężką astmę to steryd doustny. Nie, antidotum na ciężką astmę to leczenie biologiczne.

Leczenie biologiczne dla chorych z ciężką postacią astmy jest w Polsce dostępne w ramach programu lekowego B.44, który funkcjonuje od ponad 10 lat. Dla pacjentów, którzy często nie mają już innej, skutecznej opcji terapeutycznej, jest to jedyna szansa na poprawę jakości życia. Obecnie w programie lekowym B.44 jest leczonych ok. 3,1 tys. pacjentów w ponad 60 ośrodkach w Polsce. To wciąż o wiele za mało. – Biorąc pod uwagę fakt, że liczba pacjentów z astmą ciężką, którzy kwalifikują się do włączenia do programu lekowego, to grupa ok. 35–38 tys. chorych, to tylko ok. 10 proc. z nich jest objętych leczeniem biologicznym. Zadajemy sobie pytanie, z czego to może wynikać, jakie są bariery? Wydaje się, że ośrodki prowadzące leczenie biologiczne są dość równomiernie rozłożone na mapie całego kraju, ale praktyczne znaczenie mogą mieć tu logistyka i kwestia dojazdów – tłumaczy prof. Maciej Kupczyk.

– Jako Polskie Towarzystwo Alergologiczne staramy się, żeby ten program lekowy był usprawniany, żeby były w nim najnowsze leki i żeby było w nim coraz więcej pacjentów – dodaje prof. Karina Jahnz-Różyk.

Lekarze podkreślają, że leczenie biologiczne w przypadku astmy ciężkiej przynosi u pacjentów ogromną poprawę: uczucie duszności i kaszel występują rzadziej lub całkowicie zanikają. Zmniejsza się liczba zaostrzeń choroby i poprawia jakość życia. W przypadku chorych leczonych tą terapią zmniejsza się istotnie stosowanie leków wziewnych i zazwyczaj pacjenci przestają stosować systemowe sterydy doustne, co zmniejsza liczbę późniejszych powikłań. Poprawiają się parametry czynnościowe płuc (spirometria), wyniki badania PEF się normalizują.

– Do leczenia biologicznego, z definicji, włączamy tych pacjentów, którzy mają astmę ciężką niekontrolowaną, czyli częste zaostrzenia, nasilone objawy dzienne i nocne, przebudzenia z powodu duszności, mają potrzebę stosowania sterydów systemowych i powikłania tego rodzaju leczenia, mają kłopoty związane z częstymi, nieplanowanymi wizytami lekarskimi, wizytami pogotowia ratunkowego, hospitalizacjami – mówi prof. Maciej Kupczyk. – Po włączeniu terapii biologicznej, kiedy dobrze dobierzemy lek, osiągamy spektakularną poprawę kliniczną. Ci pacjenci nie muszą przyjeżdżać do szpitala, wracają do codziennej aktywności w domu, pracy, szkole, poprawia się również ich jakość życia.

– Stosując leki biologiczne, jesteśmy w tej chwili w stanie uwolnić pacjenta od objawów astmy ciężkiej, zmniejszyć lub w ogóle pozwolić na odstawienie doustnych sterydów, które bardzo obciążają pacjenta i za które on płaci później, ponosząc duże koszty zdrowotne – dodaje dr n. med. Piotr Dąbrowiecki.

– Obecnie dostęp pacjentów z astmą ciężką do leczenia biologicznego jest najważniejszy. Lecząc się tradycyjnymi metodami, pozostają niezaopiekowani, ich życie jest naznaczone tą chorobą, która wyklucza ich z życia codziennego. Ci pacjenci w efekcie często są też obciążeni problemami psychicznymi, mają problemy finansowe i rodzinne, ponieważ leczenie to jest kosztochłonne, ciężkie dla ich bliskich. Pacjenci mają poczucie, że są stygmatyzowani, przeżywają stygmat kaszlu, przeżywają stygmat wykluczenia, zaburzają się ich relacje społeczne i relacje z przyjaciółmi, często zrywają się przyjaźnie przez to, że nie mogą nawet wyjść z domu – podsumowuje Katarzyna Kunert, rzeczniczka Fundacji Centrum Walki z Alergią. – Leczenie biologiczne dla pacjentów z astmą ciężką powinno być szerzej dostępne, powinno obejmować również takie grupy jak osoby palące czy kobiety w ciąży. Z naszego raportu wyraźnie wynika, że leczenie biologiczne jest medycznym fenomenem, który ma szansę przywrócić pacjentów do normalnego funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie.

Czytaj także

Kalendarium

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Zdrowie

Coraz gorsza kondycja psychiczna polskich nastolatków. Szkoły potrzebują narzędzi, żeby reagować na depresję i kryzysowe sytuacje

Stan psychiczny dzieci i młodzieży w Polsce się pogarsza. – W polskich szkołach brakuje psychologów, często też wrażliwości i wsparcia. A jeśli dziecko nie będzie mieć go w domu, to tym bardziej powinno mieć je w szkole – mówi Barbara Nowacka, ministra edukacji. – Statystyki pokazują, że w Polsce na depresję cierpi 2 proc. dzieci w wieku 6–12 lat i aż 20 proc. w grupie młodzieńczej – mówi Katarzyna Dubno, członkini zarządu Fundacji Adamed. Na te niepokojące dane w ostatnich latach wpłynęły m.in. izolacja spowodowana pandemią, sytuacja geopolityczna zaburzająca poczucie bezpieczeństwa. To dodatkowo nakłada się na sytuacje kryzysowe w domu czy szkole. Fundacja Adamed nawiązała współpracę z ekspertami serwisu Życie warte jest rozmowy, a efektem tego partnerstwa program Wspierająca Szkoła, którego celem jest profilaktyka zachowań samobójczych.

Zagranica

Dwa lata po wybuchu wojny zainteresowanie Polaków pomocą dla Ukraińców jest dużo mniejsze. Potrzeby się zmieniły, ale wciąż są poważne

Po dwóch latach wojny w Ukrainie zainteresowanie Polaków pomaganiem jest dużo mniejsze niż na początku konfliktu. Jednak ta pomoc wciąż jest bardzo potrzebna, ponieważ z każdym dniem rośnie liczba poszkodowanych i strat wywołanych wojną, a w Polsce nadal pozostaje około miliona ukraińskich uchodźców. – Istotnym wyzwaniem są w tej chwili zagadnienia związane z ich integracją. Koncentrujemy się też na pomocy tym uchodźcom z Ukrainy, którzy są osobami naprawdę potrzebującymi, czyli na matkach samotnie wychowujących kilkoro dzieci, osobach starszych czy z niepełnosprawnościami – mówi Michał Mikołajczyk, członek zarządu Polskiego Czerwonego Krzyża.

Firma

Polski rynek IT cierpi na niedobór specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Podnoszenie kompetencji cyfrowych kobiet mogłoby częściowo zaradzić tym brakom

Branża IT, która cierpi na niedobór pracowników, wciąż ma słabą reprezentację kobiet. 40 proc. respondentek podkreśla, że ich firmy w ogóle nie zatrudniają kobiet w działach IT, a tylko 15,5 proc. wskazuje, że kobiety zajmują w nich stanowiska kierownicze lub zarządzające – wynika z badania „Wyzwania kobiet w zakresie cyfryzacji i bezpieczeństwa cyfrowego”. Czynnikiem, który mógłby zwiększyć udział kobiet na tym rynku jest podnoszenie ich kompetencji cyfrowych i szkolenia umożliwiające przebranżowienie. Bez tego trudno będzie spełnić cel z rządowego programu, by do końca dekady co trzeci pracownik na rynku ICT był kobietą. Szczególnie ważnym obszarem takich działań powinno być cyberbezpieczeństwo.

Partner serwisu

Instytut Monitorowania Mediów

Szkolenia

Akademia Newserii

Akademia Newserii to projekt, w ramach którego najlepsi polscy dziennikarze biznesowi, giełdowi oraz lifestylowi, a  także szkoleniowcy z wieloletnim doświadczeniem dzielą się swoją wiedzą nt. pracy z mediami.