Newsy

Wpływ pandemii na gospodarkę będzie widoczny przez kolejne pięć lat. To zmiany klimatyczne i cyberataki pozostają jednak największym zagrożeniem dla biznesu

2021-03-16  |  06:25
Mówi:Artur Grześkowiak, prezes zarządu, Marsh Polska
Małgorzata Splett, dyrektor Działu Ubezpieczeń Finansowych i Transakcyjnych, Marsh Polska
Marcin Olczak, dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych i Politycznych, Marsh Polska

Ryzyka środowiskowe i brak konkretnych działań wymierzonych w zmiany klimatu pozostają największym zagrożeniem społeczno-gospodarczym – wynika z nowej edycji Global Risks Report 2021, opracowywanego przez Marsh we współpracy ze Światowym Forum Ekonomicznym. Na tegorocznej liście zagrożeń wysoko uplasowała się też pandemia, która zwiększyła z kolei ekspozycję firm na cyberataki i ryzyka technologiczne. Według prognoz ekspertów wpływ COVID-19 na gospodarkę będzie widoczny jeszcze przez następne trzy–pięć lat. Będzie również widoczny w wielu sektorach ubezpieczeń, m.in. cyberpolisach i ubezpieczeniach należności.

– Każdego roku wydajemy Global Risks Report, w którym przedstawiamy główne – zdaniem ponad 100 tys. respondentów – zagrożenia i ryzyka. W tegorocznej edycji możemy wyróżnić trzy grupy ryzyk. Są to ryzyka środowiskowe, technologiczne i społeczne, wśród których znalazły się też zagrożenia związane z chorobami zakaźnymi i zjawiskami pandemicznymi – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Grześkowiak, prezes zarządu Marsh Polska.

Zmiany klimatu i ryzyka związane z degradacją środowiska wciąż znajdują się na szczycie listy największych globalnych zagrożeń, zarówno pod względem prawdopodobieństwa wystąpienia, jak i dotkliwości wywołanych przez nie szkód – wynika z Global Risks Report 2021, opracowywanego przez Marsh we współpracy ze Światowym Forum Ekonomicznym, przedstawicielami biznesu i autorytetami akademickimi, m.in. Uniwersytetu Oksfordzkiego i Uniwersytetu Pensylwanii. Eksperci prognozują, że podziały społeczne, niepewność i niepokój – spotęgowane pandemią COVID-19 – dodatkowo utrudnią międzynarodową współpracę w celu przeciwdziałania zmianom klimatu i degradacji środowiska.

– W ubiegłym roku na 10 najbardziej prawdopodobnych zagrożeń i najbardziej dotkliwych pod względem skali zniszczeń i strat aż osiem było związanych właśnie ze środowiskiem. W tym roku jest podobnie. Ryzyka nagłych zmian pogodowych, katastrofy ekologicznej i niepowodzenia polityki związanej z poprawą klimatu nadal są wiodące – wyjaśnia Artur Grześkowiak. – Widoczne są jednak też inne zagrożenia, m.in. te o charakterze technologicznym, związane z zagadnieniami regulacyjnymi na rynku cybernetycznym, awariami systemów cybernetycznych i nierównowagą w świecie cyfrowym.

Większe znaczenie ryzyka technologicznego w tegorocznej edycji raportu może wynikać z faktu, że pandemia na wielu firmach wymusiła zmianę modelu biznesowego, migrację do online’u i wdrożenie pracy zdalnej na masową skalę. To zwiększyło ich ekspozycję na ataki cybernetyczne. Firmy w miarę wdrażania nowych narzędzi cyfrowych odkrywają nowe luki w zabezpieczeniach, a home office spowodował utratę kontroli pracodawców nad przestrzeganiem procedur bezpieczeństwa.

– Obserwujemy w związku z tym zwiększone zainteresowanie cyberpolisami. Klienci, którzy do tej pory nie zdecydowali się na ich zakup, w ostatnim roku podjęli taką decyzję. Natomiast ci, którzy mieli je już wcześniej, zdecydowali się na zakup polis nadwyżkowych. Dotyczy to głównie grupy klientów, których operacje znacznie urosły w wyniku pandemii albo ich biznes jest mocno internetowy. Niemniej jednak wszyscy deklarują, że w związku z przejściem na tryb pracy zdalnej obawiają się ryzyk związanych z obszarem cyber. Dane od ubezpieczycieli pokazują zresztą, że aż 80 proc. wszystkich ataków ransomware dotyczyło pracowników pracujących właśnie w trybie home office – tłumaczy Małgorzata Splett, dyrektor Działu Ubezpieczeń Finansowych i Transakcyjnych w Marsh Polska.

Raport Global Risks, wydawany przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, od 15 lat ostrzegał przed ryzykiem wybuchu globalnej pandemii. Te ostrzeżenia ziściły się w 2020 roku, a eksperci prognozują, że wpływ COVID-19 na gospodarkę będzie widoczny jeszcze przez następne trzy–pięć lat.

– W horyzoncie trzech–pięciu lat tegoroczny raport wskazuje głównie na ryzyka o charakterze ekonomicznym, m.in. kryzys fiskalny, zadłużeniowy czy związany z wyceną aktywów przedsiębiorstw. W tym kontekście naszą uwagę zwraca raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego dotyczący firm zombie, czyli takich, które nie są w stanie obsługiwać swojego zadłużenia w ramach bieżącej działalności. Ich odsetek na rozwiniętych rynkach mieści się w przedziale 20–30 proc. Dekadę temu było ich mniej niż 10 proc. To pozwala postawić tezę, że wraz z nasilającymi się skutkami pandemii ekonomiczne kłopoty przedsiębiorstw mogą narastać i prowadzić do kryzysów – mówi prezes Marsh Polska.

Problemy gospodarcze wywołane pandemią i lockdownami mają przełożenie na wiele segmentów rynku ubezpieczeń. Efekty widać m.in. w polisach D&O, czyli ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej przeznaczonych np. dla członków zarządów, prokurentów i członków rad nadzorczych. COVID-19 pogorszył już i tak ciężką sytuację na tym rynku.

– Mierzymy się ze wzrostami kosztów takich polis, ale i problemem z dostępnością sum ubezpieczenia na rynku. Ubezpieczyciele obawiają się kryzysu i spowolnienia gospodarczego, które zawsze przynoszą trend wzrostowy w szkodach z polis D&O. Tak było w latach 2008–2011 – wskazuje Małgorzata Splett. – Menedżerowie firm, którzy podejmują decyzje w trakcie pandemii, być może będą z nich rozliczani przez nowych właścicieli i nowe zarządy. Dlatego myślę, że z uruchamianiem polis D&O będziemy mieć do czynienia może jeszcze nie teraz, ale za kilka miesięcy, a nawet lat.

Kolejnym segmentem rynku ubezpieczeń, który zyskuje na znaczeniu w obliczu kryzysu gospodarczego, są ubezpieczenia należności handlowych. Jak wskazują eksperci Marsh Polska, nawet 80 proc. obrotu gospodarczego odbywa się w kredycie kupieckim, który wymaga ubezpieczenia. Ponadto firmy, które szukają kontrahentów za granicą, muszą oferować im konkurencyjne warunki współpracy, a jednym z nich jest odroczony termin płatności. Tego typu transakcje też wymagają zabezpieczenia. W sytuacji zawirowań gospodarczych i rosnącego ryzyka ubezpieczyciele mogą obniżyć limity ubezpieczeń lub nawet wycofać oferty dla niektórych branż czy rynków. Taka decyzja może oznaczać, że firmy nie będą miały odpowiednio zabezpieczonej płynności finansowej.

Dlatego w połowie ubiegłego roku rząd przygotował program wsparcia dla rynku ubezpieczeń należności handlowych. Nowy instrument wsparcia miał umożliwić zakładom ubezpieczeń scedowanie części ryzyka na Skarb Państwa w zamian za przekazanie części składki ubezpieczeniowej.

– ​W Polsce tego typu program wsparcia rządowego w 2020 roku nie wszedł w życie. Rozmowy z rządem koordynowane przez PIU były rozpoczęte już w kwietniu, natomiast nie zakończyły się sukcesem z uwagi na to, że sytuacja w polskiej gospodarce, a także globalnie nie była aż tak zła, jak na to prognoza pierwotnie wskazywała. Sam fakt rozpoczęcia rozmów pozwolił na uniknięcie masowych redukcji limitów, do których część ubezpieczycieli się przygotowywała już w maju. Od stycznia 2021 roku rozmowy są ponownie prowadzone. Nie wiemy, czy zakończą się sukcesem w pierwszym półroczu tego roku, wszystko zależy od tego, jakie będą prognozy co do rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce – mówi Marcin Olczak, dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych i Politycznych w Marsh Polska.

W uzasadnieniu do ustawy, która wprowadziła program wsparcia, rząd podał, że w 2019 roku wartość ubezpieczonych transakcji handlowych polskich firm wyniosła 534 mld zł. W zależności od rozwoju sytuacji pandemicznej istniało ryzyko, że ubezpieczyciele – w obawie przed wzrostem niewypłacalności przedsiębiorstw – zredukują swoją ekspozycję o 20–50 proc., co mogłoby oznaczać pomniejszenie dostępnego finansowania w postaci linii kredytowych o 80 mld zł. 

Czytaj także

Więcej ważnych informacji

Jedynka Newserii

Jedynka Newserii

Przemysł

Min. Aktywów Państwowych: fuzja Orlenu, Lotosu i PGNiG zwiększy możliwości inwestowania w morskie farmy wiatrowe. Nowy podmiot ma pomóc sprawnie przeprowadzić transformację energetyczną kraju

– Inwestycje w obszarze morskiej energetyki wiatrowej są szacowane na 130 mld zł. Nawet największe z polskich firm, jak Lotos czy PGNiG, nie byłyby w stanie udźwignąć tego typu projektu samodzielnie – wskazuje wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas. Połączenie PKN Orlen, Grupy Lotos i PGNiG ma stworzyć wielki multienergetyczny koncern, którego możliwości inwestycyjne będą dużo większe. To zaś pozwoli rozwijać nie tylko w offshore, lecz także nowe perspektywiczne obszary, jak np. technologie wodorowe. – Fuzja stworzy koncern, który będzie zdolny do przeprowadzenia w skali całego kraju prawdziwej transformacji energetycznej – podkreśla Zbigniew Gryglas.

Farmacja

Około 30 proc. pacjentów z alergią na jad owadów przez pandemię utraciło możliwość odczulania. Sytuację może poprawić refundacja immunoterapii jadami i leczenie ambulatoryjne

Użądlenie osy, szerszenia czy pszczoły zwykle oznacza miejscowy ból i obrzęk, ale dla niektórych osób może skończyć się wstrząsem anafilaktycznym, który zagraża życiu. Jedyną metodą przyczynowego leczenia alergii na jad owadów i uniknięcia ciężkiej reakcji alergicznej jest immunoterapia alergenowa jadami, która jest lekiem ratującym życie. Dziś odczulanie wykonywane jest wyłącznie w warunkach szpitalnych, ale trwają starania, aby móc je prowadzić w warunkach ambulatoryjnych. To poprawiłoby dostęp do terapii polskich pacjentów i znacznie zmniejszyłoby koszty procedur leczenia szpitalnego. – W wyniku przekształcenia szpitali w jednoimienne liczba odczulanych pacjentów zmniejszyła się przynajmniej o 30–40 proc. – alarmuje Grzegorz Baczewski, wiceprezes Fundacji Centrum Walki z Alergią. Aby możliwe było odczulanie pacjentów w warunkach ambulatoryjnych, potrzebna jest jednak refundacja immunoterapii alergenowej jadami typu depot, czyli o przedłużonym uwalnianiu alergenu.

Przemysł

Na Śląsku ruszyło Centrum Testowania Technologii Przemysłu 4.0. To szansa dla małych i średnich firm na sprawdzenie nowych rozwiązań zanim w nie zainwestują

– W całej Europie zmienił się łańcuch dostaw, co jest dla małych i średnich firm olbrzymią szansą. Mogą ją wykorzystać dzięki technologii, jednak żeby chciały pójść tą drogą, musimy im pokazać, że to jest efektywne, przystępne cenowo i opłacalne – podkreśla Artur Pollak, prezes APA Group. Gliwicka spółka uruchomiła właśnie Centrum Testowania Technologii Przemysłu 4.0. Pozwoli ono w praktyce sprawdzić, jak wygląda proces produkcji opartej o nowe technologie, jak np. IoT, big data czy machine learningu, na których opiera się koncepcja przemysłu 4.0.

Polityka

Temat Chin może zdominować środowe rozmowy rosyjsko-amerykańskie. Eksperci nie widzą większych szans na reset w dwustronnych relacjach

– USA z pewnością będą poszukiwały pól do współpracy z Rosjanami, natomiast nie sądzę, żeby spotkanie Bidena z Putinem doprowadziło do resetu. Chyba że Putin wyjdzie i powie: „Joe, idziemy razem na Chiny!” – mówi Jerzy Marek Nowakowski, prezes Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego. Jak ocenia, rozmowy przywódców USA i Rosji będą głównie dotyczyć Chin, ponieważ cała wizyta amerykańskiego przywódcy upływa pod znakiem przeciągania Europy do wspólnego obozu w rywalizacji z Państwem Środka. W tym kontekście tematy Ukrainy i Białorusi, które z pewnością się pojawią, mogą stać się elementem targów.